Spróbuj pomyśleć


Pobierz Pobierz

Szczęść Boże!

Komunizm, faszyzm, europeizm, klimatyzm i każdy inny totalitaryzm żąda tego samego. Zrezygnujcie z własnego interesu na rzecz zakamuflowanego interesu nowego hegemona, a po przejściowych kłopotach czeka was raj na ziemi. Wy, którzy tego nie rozumiecie, jesteście zacofanymi wrogami postępu i nie unikniecie kary, która nieuchronnie spadnie na was samych i wasze rodziny. Wystarczy, że zabierzemy wam pracę, a szybko skruszejecie i zasilicie szeregi entuzjastów żebrzących o odpady z naszego stołu. Nawet gdy władza działa nieudolnie i sprzecznie ze zdrowym rozsądkiem, to i tak dysponuje siłą wystarczającą, aby zabrać wam wszystko: zdrowie, majątek i życie.

Widomym znakiem panoszącego się w Polsce totalitaryzmu, któremu, tak jak stalinizmowi i hitleryzmowi, należy się już nazwa o charakterze odosobowym, są turbiny wiatrowe szkodliwe dla krajobrazu, przyrody i zdrowia człowieka.

To, że wiatraki psują krajobraz, widzi każdy i to powinno martwić wszystkich, którzy inwestują w turystykę i chcą z niej się utrzymywać. To, że kładą trupem zwierzęta latające, w tym objęte prawną ochroną gatunki latających ssaków – nietoperzy, powinno wstrząsać sumieniem każdego, nie tylko ekologów na etacie. Ale to, że turbiny wiatrowe szkodzą zdrowiu ludzi powinno stać się tematem debaty narodowej od zaraz. Przecież nawet gdyby doszło do natychmiastowego odsunięcia od władzy ludzi odpowiedzialnych za upadek lecznictwa w Polsce, to i tak skutki zdrowotne oddziaływania turbin wiatrowych pozostaną nieuleczalne na dziesiątki lat. Kto zapłaci za utracone zdrowie? Kto zrekompensuje utratę możliwości zarobkowania? Kto pokryje koszty leczenia?

Brak odpowiedzi na te proste pytania dowodzi, że instalatorzy wiatraków elektrycznych ukrywają rzeczywiste koszty swojego przedsięwzięcia. Te ukryte każą płacić innym. Tak samo, jak w przypadku energii jądrowej. To co jest prezentowane jako tanie i ekologiczne, po ujawnieniu kosztów ukrytych i przeniesionych na innych, okazuje się najbardziej kosztowne i najbardziej dla środowiska szkodliwe. Sprzedawcom elektrowni atomowych i ich akwizytorom z trudem przychodzi przyznać rację oczywistym faktom. Również w Polsce, gdzie do kosztów budowy i eksploatacji reaktorów atomowych należy doliczyć następstwa oddziaływania na zdrowie ludzi elektroenergetycznych linii napowietrznych, które trzeba będzie zbudować, aby rozprowadzić energię z jej kilku nowych źródeł. Już dotychczas Polacy traktowani są jak przygodni mieszkańcy ziemi niczyjej, więc nie trzeba się dziwić, kiedy wkrótce na łóżeczko naszego dziecka padnie złowieszczy cień linii wysokiego napięcia siejącej promieniowanie elektromagnetyczne.

Nietoperze muszą liczyć na zmiłowanie ludzi. Ludzie mogą i muszą bronić się sami. Taki już mają przywilej, że mogą czytać i wykorzystywać zdobytą wiedzę dla obrony zdrowia i życia swoich bliskich i własnego.

W roku 1991 w The Johns Hopkins University School of Medicine odbyłem pożyteczne szkolenie z zakresu epidemiologii i w tym samym roku dyplom lekarza medycyny w tej szacownej uczelni uzyskała dr Nina Pierpont.

Dr Nina Pierpont sformułowała definicję zespołu hałasu turbiny wiatrowej jako zespołu objawów, które rozpoczynają się z chwilą uruchomienia okolicznych turbin, zaś ustępują, gdy turbiny są wyłączone lub osoba zgłaszająca symptomy nie przebywa w ich sąsiedztwie. Do objawów tych należą:

– problemy ze snem: słyszalny hałas lub fizycznie odczuwalne uczucie pulsowania czy ciśnienia utrudniają zaśnięcie oraz powodują częste wybudzanie.

– bóle głowy o nasilonej dokuczliwości lub częstotliwości,

– zawroty głowy, drżenie, nudności,

– wyczerpanie, niepokój, złość, skłonność do irytacji, depresja,

– problemy z koncentracją uwagi i uczeniem się,

– szum uszny (dzwonienie w uszach).

Nie wszystkie osoby mieszkające w pobliżu turbin wiatrowych zauważają powyższe symptomy. Nie oznacza to, że ludzie je wymyślają, lecz raczej, że ludzie różnią się pod względem podatności na nie.

Najpowszechniejszym objawem jest przewlekłe zaburzenie snu. Wyczerpanie, huśtawka nastrojów oraz problemy z koncentracją i uczeniem się są naturalnymi następstwami słabego, niezdrowego snu.

Wrażliwość na hałas o niskiej częstotliwości stanowi potencjalny czynnik ryzyka. Niektórzy ludzie odczuwają hałas o niskiej częstotliwości raczej jako ciśnienie w uszach, niż jako słyszalny dźwięk, lub też doświadczają go jako odczuwalne uczucie lub drganie w klatce piersiowej albo gardle. Osoby zamieszkujące w sąsiedztwie przemysłowych turbin wiatrowych skarżą się także na niepokojące uczucie przymusu oddychania zsynchronizowanego z rytmicznym pulsowaniem turbin, które to pulsowanie niekoniecznie musi być słyszalne, zwłaszcza w nocy gdy próbują spać.

Powyższe ustalenia dr Niny Pierpont należą do głównego nurtu medycyny opartej o ewidencję naukową. Trwałym skutkiem oddziaływania turbin wiatrowych o nazwie choroba wibracyjno-akustyczna zajmuje się wibroakustyka – dziedzina naukowa, w której Polska odnosi międzynarodowe sukcesy, a dr Wojciech Marciniak należy do pionierów medycyny w tym zakresie.

Z Panem Bogiem

Dr Zbigniew Hałat

drukuj