
John-Henry Westen z LifeSiteNews dla „Naszego Dziennika”: Musimy domagać się przywrócenia nam wolności kultu Bożego
Myślę, że ci nieliczni, którzy dziś mogą być na Mszy Świętej, mogą przyjąć Pana sakramentalnie z Ciałem i Krwią, powinni to czynić za wszystkich, za tak wielu katolików na całym świecie, którzy są tej możliwości pozbawieni. Po raz pierwszy w historii, kiedy dziś przyjmuje się Komunię Świętą w Polsce, taka osoba dostępuje przywileju, który niewielu jest dany. Dziś szczególnie widać, jaki to niezmierzony Dar. Miliony, dosłownie miliony katolików zrobiłyby wszystko, żeby wreszcie przyjąć Pana sakramentalnie, a nie jest im to dane. W większości krajów świata Msza Święta z wiernymi jest zakazana, kościoły pozostają zamknięte – powiedział w rozmowie z red. Ewą M. Małecką z „Naszego Dziennika” John-Henry Westen z Kanady, twórcą portalu LifeSiteNews.
Polecamy poniedziałkowe wydanie „Naszego Dziennika”, które można nabyć [tutaj].
Ma Pan liczną rodzinę. Czy wszyscy są zdrowi?
– Tak, Bogu dzięki. Nasza dorosła córka pracuje jako ratownik medyczny z osobami zarażonymi, ale sama jest zdrowa. Syn także pracuje w szpitalu. Wszyscy pozostali są w domu. Ponieważ już prowadziliśmy edukację domową, a ja także pracuję u siebie, ograniczenia związane z epidemią nie zmieniły za bardzo naszego życia codziennego, z jednym, ale bardzo ważnym wyjątkiem: nie możemy zaczynać dnia od Mszy Świętej. Oczywiście, oglądamy transmisje, przyjmujemy Komunię Świętą duchowo. Mamy też możliwość spowiedzi, raz w tygodniu, na parkingu; ksiądz siedzi w samochodzie, penitent klęczy sześć stóp od niego.
Co z tajemnicą spowiedzi w takich warunkach?
– Cóż, rzecz dzieje się na dworze, na parkingu. Wszyscy inni są dużo dalej. Spowiedź to jedyny sakrament, jaki możemy przyjmować. Nie ma u nas Mszy Świętych publicznych. Nikomu (prócz księży) nie wolno wejść do kościoła. Księża mogą sprawować Eucharystię, ale bez udziału wiernych. Nasz ksiądz, ponieważ jest gorliwym kapłanem, wystawia Pana naszego w monstrancji w oknie kościoła. Możemy podjechać i adorować Go, siedząc w samochodach, nie wolno nam wysiąść, uklęknąć. To bardzo smutne, ale to najlepsze, co mamy.
Nie uważam, żeby takie regulacje były właściwe. W Kanadzie możemy robić zakupy spożywcze, odwiedzać sklepy z piwem czy innym alkoholem, możemy nawet iść sobie kupić marihuanę – wszystkie te sklepy są wciąż czynne. Tylko kościoły są zamknięte. To okropne.
Czy rząd ogłosił już, kiedy zniesie lub złagodzi ten zakaz?
– Nie, pytaliśmy, ale jak dotąd nic nam nie powiedziano. Zobaczymy, jak będzie dalej. Niestety, nasi biskupi jeszcze przed rządowym nakazem zdecydowali o zamknięciu kościołów. Właściciele sklepów alkoholowych argumentują wobec władz, że muszą nadal działać, ponieważ zakupy u nich należą do najbardziej podstawowych potrzeb konsumentów, a biskupi nie mówią tego samego o Mszy Świętej! Nie mówią, że jest ona konieczna dla wiernych, że należy do ich podstawowych potrzeb.
A jak miewa się LifeSiteNews w tak nieoczekiwanych okolicznościach?
– Całkiem nieźle. Ludzie, zamknięci w domach, częściej zaglądają do sieci. W ostatnich latach mieliśmy po 102 mln odsłon. Zanosi się na to, że w tym roku będzie ich co najmniej tyle. Pracuję z domu, dzień po dniu, i jestem teraz jeszcze bardziej zajęty niż zwykle. Pół roku temu zaczęliśmy publikować programy wideo, co daje nam kolejne miliony odwiedzin.
A jak Kanadyjczycy, pozostając w domach, karmieni zamętem medialnym i pozbawieni dostępu do sakramentów, postrzegają tę sytuację, jak ją interpretują?
– Kanada to wielki kraj, w którym pozostało niewielu wierzących. Większość mieszkańców, mając internet, telewizję, alkohol i marihuanę, uważa sytuację za znośną. Natomiast dla tych wiernych, którzy żyli codzienną Mszą Świętą, jest to czas szczególnego cierpienia, bardzo dojmującej tęsknoty. Jednocześnie właśnie ci wierni uznają to za chłostę, karę, poprzez którą Pan nasz chce do nas dotrzeć, przebudzić nas, byśmy z większą szczerością przeżywali swe życie przed Jego obliczem, byśmy bardziej starali się o bliskość z Nim. Zmagamy się więc, żeby wytrwać w modlitwie, żeby to cierpienie, tę tęsknotę Jemu ofiarować. Codziennie łączymy się duchowo z Najświętszą Ofiarą Mszy św., przyjmujemy Komunię duchowo. Myślę, że ci nieliczni, którzy dziś mogą być na Mszy Świętej, mogą przyjąć Pana sakramentalnie z Ciałem i Krwią, powinni to czynić za wszystkich, za tak wielu katolików na całym świecie, którzy są tej możliwości pozbawieni. Po raz pierwszy w historii, kiedy dziś przyjmuje pani Komunię Świętą, dostępuje pani przywileju, który niewielu jest dany. Dziś szczególnie widać, jaki to niezmierzony Dar. Miliony, dosłownie miliony katolików zrobiłyby wszystko, żeby wreszcie przyjąć Pana sakramentalnie, a nie jest im to dane. W większości krajów świata Msza Święta z wiernymi jest zakazana, kościoły pozostają zamknięte.
Wiele się dzieje na świecie w czasie, gdy media zajmują siebie i nas koronawirusem.
– Rzeczywiście. Na poziomie lokalnym bardzo ważne jest uświadomienie politykom, że posługa religijna należy do podstawowych potrzeb człowieka, tych najbardziej niezbędnych, nie mniej niż zakupy spożywcze etc. Musimy domagać się przywrócenia nam wolności kultu Bożego. Owszem, możemy zachowywać odległości itp. wymogi bezpieczeństwa, ale politycy muszą na nowo uznać naszą wolność w tych kwestiach.
Natomiast w szerszym międzynarodowym wymiarze nie wolno nam stracić z oczu dążeń globalistów. Naprawdę są siły dążące do władzy globalnej. Widzimy to choćby we współpracy największych firm, takich jak Apple i Google. Widać to, kiedy rządy zwracają się do tych wielkich korporacji o dostęp do wrażliwych danych obywateli. Widać to, kiedy spojrzymy na Chiny. Tam rząd wprowadził obowiązek posiadania telefonu komórkowego, a w nim aplikacji, która pokazuje, czy wolno wyjść z domu, wejść do sklepu albo restauracji, a także przekazuje policji dane o użytkowniku, gdzie bywa i z kim się kontaktuje.
Rząd mówi, że robi to, aby kontrolować przestrzeganie kwarantanny albo żeby wiedzieć, kto miał kontakt z osobą chorą i kogo trzeba odizolować. Wszystko pod hasłem walki z pandemią, ale jakież pole do nadużyć! Zwłaszcza dla rządów takich jak chiński, ale ja nie ufałbym również naszemu premierowi Justinowi Trudeau skrajnie wrogiemu życiu, rodzinie i katolikom (choć nazywa się katolikiem, promując aborcję, homoseksualizm itp.). Trudno ufać politykom sięgającym po takie narzędzia. Musimy więc dziś być szczególnie czujni, by nie dopuścić do ustanowienia takich mechanizmów kontroli, jakie rządy obecnie usiłują wprowadzać, strasząc nas koronawirusem.
Czy tylko rządy? Co z siłami, które wywierają presję na rządy? Które upominają je, by wprowadzały wszędzie aborcję czy edukację seksualną niezależnie od woli swoich rodaków?
– Owszem, one też są aktywne. WHO wielokrotnie działała w zmowie z Chinami, rozpowszechniając fałszywe informacje, choćby na temat obecnej epidemii. Sprawa została nagłośniona, gdy rząd USA wstrzymał finansowanie WHO. To jeden z przykładów organizacji działających na poziomie ponadrządowym i usiłujących zmusić rządy poszczególnych państw, by włączyły się w realizację ich celów.
Jakie są Pańskie obawy, jakie przewidywania i nadzieje na czas, jak to ujął znany publicysta włoski Julio Loredo, „po koronawirusie”?
– Co nieco już widać. Widać dążenie do kontrolowania obiegu informacji. Podmioty zdecydowanie lewicowe, takie jak Facebook, pod hasłem zwalczania fake newsów usuwają z przestrzeni publicznej prawdziwe informacje. Ogół ludzi z lęku przed chorobą okazuje się skłonny do akceptacji różnorodnych ograniczeń wolności w wielu sferach życia. Widać więc, że szykuje nam się świat znacznie bardziej kontrolowany niż dotąd i że po wygaśnięciu epidemii będziemy musieli walczyć o przywrócenie swobód, które nam w tym czasie odebrano.
Jestem całkowicie przekonany, że to, co nas spotyka, jest karą Bożą. Ale kara nie jest zemstą, lecz wyrazem miłosierdzia Pana, który troszczy się o nas, chce nas przywołać z powrotem do siebie. I obawiam się, że będzie to trwało dopóty, dopóki się nie zwrócimy ku Panu. Gdyby Bóg nie był miłosierny, zostawiłby nas samym sobie, żebyśmy spokojnie i z zadowoleniem zmierzali do piekła. A ponieważ nas kocha, ponieważ zależy Mu na nas, więc zsyła karę, by nas otrzeźwić. Byśmy porzucili nieprawe drogi i nawrócili się do Niego. Pismo Święte wyraźnie pokazuje, że Pan właśnie tak działa. Myślę, że niezależnie od ludzkich rachub Bogu chodzi właśnie o nas, katolików. O nasze nawrócenie i naszą gorliwość. Kiedy wierni w jakimś kraju z całego serca zwracają się ku Panu, On błogosławi ten kraj.
Dziękuję za rozmowę.
„Nasz Dziennik”


