fot. facebook.com/Artur Bartoszewicz

[TYLKO U NAS] Dr A. Bartoszewicz: Spodziewamy się osłabienia dynamiki gospodarki

Spodziewamy się, że ta dynamika będzie się osłabiała, szczególnie patrząc na sytuację u naszego sąsiada, głównego partnera handlowego, czyli gospodarki niemieckiej. Ona zaczyna mieć czkawkę, ale ta czkawka zaczyna się przeradzać w taki dłuższy trend spadku. Szczególnie oczekiwania przedsiębiorstw i tzw. wskaźniki PMI dają negatywne sygnały z gospodarki, a my handlując z tą gospodarką będziemy na tym cierpieć – mówił w czwartkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja dr Artur Bartoszewicz, ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Dr Artur Bartosiewicz ocenił, że polityka finansowa państwa w ostatnich latach znacznie się poprawiła, co wynika z dwóch aspektów.

– Jedno – kwestia uszczelnienia systemu. Rzeczywiście, poprzez poprawienie analiz, które są prowadzone w Ministerstwie Finansów, ale także przez zwiększenie dostępu do informacji, czyli Jednolity Plik Kontrolny i w ogóle systemy elektroniczne, które analizują przepływy pieniężne powoduje, że jesteśmy w stanie ustalić rzeczywiste wpływy i ściągnąć te podatki. Druga kwestia, bardzo istotna – jesteśmy w bardzo dobrej koniunkturze gospodarczej na świecie i z tej koniunktury potrafimy korzystać. To powoduje, że u szczytu tej koniunktury maksymalizujemy rozwój gospodarczy, a co za tym idzie przedsiębiorcy, rozwijając się, dokonują wielu transakcji. My, jako konsumenci (bo to też jest istotne) zwiększyliśmy wyraźnie wydatki, a co za tym idzie – mamy wpływy podatkowe, szczególnie z podatku VAT – wyjaśnił.

Obecnie światowa koniunktura gospodarcza znajduje się w szczytowym punkcie, co oznacza, że wkrótce się osłabi, co przełoży się na poszczególne państwa, w tym Polskę – podkreślił ekonomista.

– Niestety, spodziewamy się, że ta dynamika będzie się osłabiała, szczególnie patrząc na sytuację u naszego sąsiada, głównego partnera handlowego, czyli gospodarki niemieckiej. Ona zaczyna mieć czkawkę, ale ta czkawka zaczyna się przeradzać w taki dłuższy trend spadku. Szczególnie oczekiwania przedsiębiorstw i tzw. wskaźniki PMI dają negatywne sygnały z gospodarki, a my handlując z tą gospodarką będziemy na tym cierpieć. Często mówi się, że jeżeli tam jest taka czkawka, to u nas może być gorączka albo i jeszcze gorzej, ale to, co nas stabilizuje, to przede wszystkim pobyt wewnętrzny, czyli mamy tę konsumpcję wewnętrzną, która została rozbudzona – wskazał ekspert.

Przy prognozach dotyczących gospodarki organy takie, jak KE czy inne instytucje, zawsze przyjmują bardzo ostrożne założenia, co oznacza, że realne dane dotyczące gospodarki mogą okazać się lepsze, niż prognozowane – zwrócił uwagę gość „Aktualności dnia”.

– Komisja Europejska, te wszystkie instytucje międzynarodowe, swoje prognozy zawsze kształtują bardzo ostrożnie, dlatego że na bazie tych ocen czy tych prognoz podejmowane są decyzje instytucji międzynarodowych, przedsiębiorstw, gospodarek, czyli te statystyki pierwotne zawsze są ostrożniejsze. Wielokrotnie zdarzało się nam już, że te pierwsze oceny były bardzo delikatne, bardzo ostrożne, a potem okazywało się, że po kilku miesiącach w danym roku, po sygnałach, informacjach, które realnie były zbierane z gospodarki, udawało się uzyskiwać lepsze oceny, a potem przekładało się to na nadzwyczajnie dobre wyniki – zauważył dr Artur Bartoszewicz.

Komisja Europejska poinformowała, że oczekuje silnego wzrostu inwestycji w tym roku. Polska ma od trzech lat duży problem z inwestycjami prywatnymi, za co jest odpowiedzialny sam rząd sposobem komunikacji z rynkiem – powiedział ekonomista.

– Rząd nie potrafi się tego nauczyć, że nie można straszyć przedsiębiorców, czyli zapowiadać czegoś, z czego później trzeba się będzie wycofywać albo się nie wprowadza. Ta niepewność, która została wprowadzona, spowodowała, że wielu przedsiębiorców obawia się, że coś zostanie wymyślone, co do końca nie będzie przemyślane i ostatecznie bardzo negatywnie zadziała dla tego przedsiębiorcy, który zdecyduje się podjąć działania właśnie w niepewnym rynku (…) Jeżeli się zapowiada różnego rodzaju reformy podatkowe, zmiany obciążeń podatkowych, niepewności, które wynikają np. z uchwalania w ciągu dwóch nocy wolnego dnia w pracy. (…) To nie jest ważne, czy to jest zasadne czy nie. Ważne jest z punktu widzenia biznesowego, że to jest niespodzianka, a przedsiębiorcy nie lubią niespodzianek – akcentował gość „Aktualności dnia”.

Ekspert skomentował również dane dotyczące bezrobocia za styczeń bieżącego roku. Według informacji zebranych przez Ministerstwo Rodziny Pracy i Polityki Społecznej stopa bezrobocia za ten okres wyniosła 6,2 proc., co jest wynikiem o 0,4 proc. wyższym niż w grudniu 2018 r., a jednocześnie o 0,6 proc. niższym niż w styczniu 2018 r.

– Okres zimowy jest zawsze takim okresem podwyższenia bezrobocia. Za chwilę oczywiście wiosna może odmienić tę sytuację i znowu okaże się, że dynamika pójdzie w drugim kierunku i bezrobocie zacznie spadać, a rąk do pracy cały czas niestety brakuje. Niestety, trzeba liczyć się z tym, że jeżeli koniunktura gospodarcza na świecie zacznie siadać, trudniej będzie przedsiębiorcom funkcjonować. Też mogą objawić się zjawiska, od których się odzwyczailiśmy, czyli niestety przedsiębiorca będzie redukował zatrudnienie. My jeszcze nie wiemy, jak silnie zacznie oddziaływać to zjawisko – zaznaczył dr Artur Bartoszewicz.

Całość rozmowy z dr. Arturem Bartoszewiczem w „Aktualnościach dnia” dostępna jest [tutaj].

 

RIRM

 

drukuj