Gra o 600 miliardów
Na dziś zaplanowano wstępnie w Sejmie debatę nad rządowym projektem
ustawy w sprawie zrównania oraz podniesienia wieku emerytalnego dla kobiet i
mężczyzn do 67 lat.
Podczas specjalnie zwołanego na wczoraj posiedzenia Rady Ministrów rząd
przyjął projekt ustawy w tej sprawie. Według zapowiedzi premiera, podniesienie
wieku emerytalnego stanie się faktem już w maju, kiedy prezydent Bronisław
Komorowski uchwaloną przez Sejm ustawę emerytalną – jego zdaniem – podpisze.
Do finalizacji podniesienia wieku emerytalnego przez rządzącą koalicję
Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego coraz bliżej. Premier
Donald Tusk na samym początku kwietnia nakreślił swoim ludziom horyzont czasowy
na zamknięcie sprawy związanej z reformą wieku emerytalnego. W maju – według
Tuska – pod ustawą o przesunięciu wieku emerytalnego do 67. roku życia swój
podpis złożyć ma już prezydent Bronisław Komorowski.
Przed uchwaleniem ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń
Społecznych rząd dopełniał ostatnich formalności. Podczas wczorajszego
posiedzenia Rada Ministrów projekt ustawy przyjęła. – To de facto kluczowy i
najtrudniejszy fragment exposé. (…) To są trudne decyzje i zdajemy sobie
sprawę z tego, jak wielu ludzi w Polsce odczuwa z tym związany niepokój – mówił
wczoraj Tusk. Następnie projekt trafi do parlamentu. Marszałek Sejmu Ewa Kopacz
poinformowała, że ustawą emerytalną Sejm zajmie się niezwłocznie.
– Po dzisiejszym spotkaniu Rady Ministrów te projekty mają spłynąć do laski
marszałkowskiej niezwłocznie – powiedziała wczoraj marszałek Ewa Kopacz. Rząd
przyjął również ustawę zmieniającą zasady przechodzenia na emeryturę przez
pracowników służb mundurowych – Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego,
Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego,
Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu,
Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej. Przygotowany w Ministerstwie
Spraw Wewnętrznych projekt ustawy w tej sprawie zakłada, iż pracownikom
mundurówki nie wystarczy już 15-letni staż pracy, by przejść na emeryturę.
Mogliby udać się na nią dopiero po przepracowaniu 25 lat i pod warunkiem, że
ukończyli 55. rok życia. Emerytalna reforma mundurówki dotyczyć ma tych
funkcjonariuszy, którzy pracę rozpoczną w przyszłym roku.
W posiedzeniu rządu nie uczestniczył wicepremier Waldemar Pawlak. Lider
ludowców znowu postanowił się "rozdwoić", zdając się przekonywać, iż choć jest w
rządzie, to jest też z ludem, któremu rządowe projekty emerytalne się nie
podobają. Pawlak uczestniczył we wcześniej zaplanowanym spotkaniu ze strażakami.
Nie debata, lecz propaganda
Rządowy projekt ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń
Społecznych zakłada, że wiek emerytalny mężczyzn zostanie podniesiony z 65 lat
do 67, a kobiet z 60 do 67 lat. Przesuwanie momentu przejścia na emeryturę
będzie odbywało się stopniowo – co cztery miesiące wiek emerytalny będzie
podnoszony o jeden miesiąc, czyli co roku zostanie wydłużony o 3 miesiące. W
efekcie mężczyźni w docelowym wieku emerytalnym 67 lat będą przechodzić na
emeryturę już w roku 2020, a kobiety – w 2040. Pierwsze z kobiet, które będzie
obowiązywał docelowy wiek emerytalny 67 lat, to dzisiejsze 38-latki. Rządowi
Donalda Tuska do tego stopnia się spieszyło z dokonywaniem tak niezwykle ważnej
zmiany dla każdego Polaka, iż nawet nie znalazł czasu, aby przeprowadzić
konsultacje społeczne w sprawie ostatecznego projektu zmian w emeryturach.
Wymaganym przez prawo 30-dniowym konsultacjom z reprezentacją związków
zawodowych i pracodawców w ramach Komisji Trójstronnej został bowiem poddany
projekt ustawy emerytalnej o dalece innej treści od tego, który wczoraj
oficjalnie stał się projektem rządowym. Konsultacje społeczne miały najwyraźniej
być zastąpione rozmowami o emeryturach między politykami koalicji rządzącej. A
efekt rozmów o wieku emerytalnym to ogłoszony "kompromis", jaki rządzący zawarli
ze sobą.
Koalicja PO – PSL ustaliła m.in. łagodzenie obligacji pracy dla Polaków
praktycznie do samej śmierci np. zapowiedzią opłacania składek na ubezpieczenie
społeczne osobom za czas przebywania na urlopie wychowawczym czy też możliwością
przejścia na wcześniejszą emeryturę. Z przejścia na tzw. emeryturę częściową
będą mogli skorzystać mężczyźni w wieku przynajmniej 65 lat, legitymujący się
stażem ubezpieczeniowym 40 lat oraz kobiety – od 62 lat, ze stażem 35-letnim. Na
przejście na wcześniejszą emeryturę mogliby się świadomie zdecydować jedynie ci
naprawdę zmuszeni sytuacją życiową, np. ciężkim stanem zdrowia. Wysokość
emerytury częściowej bliższa byłaby nie świadczeniu emerytalnemu, lecz raczej
głodowemu zasiłkowi. Wynosiłaby bowiem połowę wyliczonej na dany moment
emerytury. Dzięki emeryturze częściowej rząd już może kalkulować przyszłe
oszczędności na pomocy społecznej. Jej wypłata pomniejszałaby bowiem kapitał
przyszłego emeryta. Co oznacza, iż jej wypłata będzie wpływać na zmniejszenie
wysokości przyszłego świadczenia emerytalnego osoby, która zdecyduje się na jej
pobieranie. Tych, których nie zadowala kompromis w sprawie emerytur, jaki
rządzący zawarli sami ze sobą, być może przekonają rządowe reklamy. Zastępująca
rzetelne konsultacje społeczne kampania reklamowa okazała się dla rządu Tuska na
tyle ważna, iż premier zdecydował się na nią przeznaczyć 3 miliony złotych. W
jej ramach ukazują się m.in. promujące podwyższenie wieku emerytalnego spoty
telewizyjne emitowane nie tylko w telewizji publicznej, ale również na antenach
prywatnych – w Polsacie, TVN i TVN24.
Państwo "zaoszczędzi" na obywatelach
Maksymalne przyspieszenie prac nad podniesieniem wieku emerytalnego i
odrzucenie przy tym nie tylko wniosku o referendum w tej sprawie popartego 2
milionami podpisów, ale także głosu społeczeństwa – wyrażanego niemal w każdym
badaniu opinii publicznej – jednoznacznie przeciwnego zmuszaniu obywateli do
pracy praktycznie do samej śmierci, a nawet odrzucenie próśb związków zawodowych
o 30-dniową konsultację rządowego projektu, jest o tyle interesujące, iż
podniesienie wieku emerytalnego pociągnie za sobą olbrzymie koszty finansowe. W
uzasadnieniu do rządowej ustawy emerytalnej czytamy, iż reforma wieku
emerytalnego sprawi, że "skumulowane oszczędności dla funduszu emerytalnego do
roku 2060 wyniosą ponad 600 mld zł". Dla rządu Donalda Tuska, który przez 4,5
roku zadłużył kraj na ogromną kwotę, wizja "zaoszczędzenia" na Polakach setek
miliardów musi być pociągająca. Dzięki takiej operacji mogą się wyraźnie
poprawić wskaźniki i prognozy polskiego zadłużenia, a za tym pójść w górę
uznanie wśród biurokratów w Brukseli. Za cenę rzetelnej dyskusji ze
społeczeństwem o kwestii wieku emerytalnego i demografii mamy uprawianie
polityki niedopowiedzeń, półprawd i manipulacji, która pozwoli rządzącym
utorować sobie drogę ewakuacji z kraju na intratne stanowiska w Unii
Europejskiej.
Tusk traci grunt
Premier Donald Tusk zdaje się wyraźnie odczuwać stopniową utratę gruntu pod
nogami i zauważać, że sprawy w kraju wymykają się premierowi z rąk. Silnie we
znaki dała się premierowi nie tylko dezaprobata społeczeństwa dla wydłużenia
wieku emerytalnego, lecz także postawa rządu w sprawie umowy ACTA, która nie
spodobała się wielu dotychczasowym wiernym wyborcom Tuska. Stąd też ostatnio
coraz radykalniejsze słowa w ustach Donalda Tuska i szukanie na siłę wroga w
postaci np. Kościoła, przeciw któremu mógłby zmobilizować swoich zwolenników.
Premier Tusk w czwartek, gdy odbierał nagrodę "Krzesła roku" tygodnika "The
Warsaw Voice", ogłosił nawet, że "w Polsce powstaje nowy front zimnej wojny
wewnętrznej" i "dlatego celem rządu będzie zapewnienie poczucia bezpieczeństwa
wszystkim Polakom, nie tylko wobec kryzysu ekonomicznego, ale także
politycznego". – Żarty się kończą i głównym zadaniem polskiego rządu będzie
zapewnienie takiego poczucia bezpieczeństwa wszystkim Polakom, nie tylko wobec
kryzysu, ale także wobec kryzysu politycznego, którego jesteśmy świadkami –
mówił Tusk. Nie uściślił jednak, czy jako premier zobowiązuje się już, po 4,5
roku rządów, przestać żartować z Polaków, czy też zapowiedź "końca żartów" to
swoista groźba pacyfikacji – być może jakimiś metodami siłowymi – tych, którzy w
Polsce myślą inaczej niż Donald Tusk i których słychać coraz wyraźniej.
Artur Kowalski
***
PSL z pakietem
Nasz Dziennik, 2012-04-26
W Sejmie odbędzie się dziś pierwsze czytanie rządowego projektu
ustawy w sprawie podniesienia wieku emerytalnego do 67 lat. Ustawa
jeszcze w maju ma zostać uchwalona przez Sejm i podpisana przez prezydenta. Tak
jak z podniesieniem wieku emerytalnego rządowi nie spieszy się jednak z
projektami ustaw, które w ramach "kompromisu" między koalicjantami, PO i PSL,
miały wprowadzać rozwiązania stwarzające w społeczeństwie wrażenie, iż
przesunięcie wieku emerytalnego nie jest tak bardzo dotkliwe.
Po rozmowach między sobą liderzy rządzącej koalicji Waldemar Pawlak i Donald
Tusk ogłosili pod koniec marca, iż podniesieniu wieku emerytalnego do 67. roku
życia towarzyszyć będzie szereg rozwiązań ustawowych łagodzących skutki dłuższej
pracy przed emeryturą. Nad rozwiązaniami tymi pracuje Ministerstwo Pracy i
Polityki Społecznej pod wodzą polityka PSL, ministra Władysława
Kosiniaka-Kamysza. Nie przeszkodziło to jednak, by ludowcy równolegle do
projektów własnego rządu i własnego ministra zgłosili w tej kwestii partyjne
projekty w ramach "pakietu społecznego PSL". Wicepremier Waldemar Pawlak
wyjaśniał wczoraj, iż zostały one przygotowane przez PSL po to, aby "zachować
tempo prac" oraz "żeby nie było żadnego poślizgu".
– Projekt Polskiego Stronnictwa Ludowego uzupełnia te regulacje, które
zgłasza Rada Ministrów, dotyczące systemu emerytalnego, o elementy porozumienia,
które dotyczą wsparcia dla kobiet, matek, które były poza systemem, które
pracują – prowadzą działalność gospodarczą i nie miały możliwości uzyskiwania
kapitału emerytalnego – tłumaczył wczoraj wicepremier Pawlak. Jak zaznaczył,
rodzic prowadzący działalność gospodarczą, który zdecyduje się skorzystać z
urlopu wychowawczego, będzie miał opłacaną składkę z budżetu państwa od
wysokości 60 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Na czas urlopu wychowawczego
osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą mogłyby zawiesić jej
prowadzenie na okres do 3 lat na jedno dziecko. Analogiczne rozwiązania co do
zapłaty składki z budżetu państwa mają dotyczyć osób podlegających ubezpieczeniu
w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego.
Związkowcy powrócą
Lider ludowców poinformował, iż całkowicie nowym rozwiązaniem, które zostanie
wprowadzone, będzie propozycja dotycząca kobiet, które nigdzie nie były
zatrudnione, a urodziły dzieci. Po negocjacjach w ramach koalicji premier Donald
Tusk zapowiadał, iż osoby wcześniej niepracujące, a korzystające z urlopu
wychowawczego będą miały opłacane składki z budżetu od 75 proc. minimalnego
wynagrodzenia. Pawlak zaznaczył, że kwestia objęcia ubezpieczeniem tych osób,
które do tej pory pozostawały niejako poza systemem, jest istotna choćby z tego
względu, że staż ubezpieczeniowy będzie wpływał na możliwość skorzystania z
wcześniejszej emerytury, tzw. emerytury częściowej. Rząd uzgodnił, że na
emeryturę częściową (w wysokości połowy wyliczonego na dany moment świadczenia
emerytalnego) – przed osiągnięciem wieku emerytalnego 67 lat – będą mogły
przejść kobiety w wieku co najmniej 62 lat, legitymujące się stażem
ubezpieczeniowym 35 lat, i mężczyźni – co najmniej 65-letni z 40-letnim stażem.
PSL ocenia, iż koszty budżetowe zgłoszonej ustawy to 265 mln zł w przyszłym
roku. W kolejnych latach miałyby się one zwiększać. NSZZ "Solidarność" zapowiada
protesty przed pierwszym czytaniem ustawy emerytalnej. Po dużym sukcesie
związku, jakim było uzbieranie blisko dwóch milionów podpisów pod obywatelskim
wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie pozostawienia wieku
emerytalnego bez zmian, i następnie nieudanej próbie przeforsowania wniosku o
referendum w Sejmie szef "Solidarności" Piotr Duda poinformował m.in., że w
telewizjach pojawią się spoty związku dotyczące rządowej reformy emerytalnej, a
pod kancelarię premiera 8-9 maja, kiedy planowane jest w Sejmie drugie czytanie
ustawy – mogą powrócić związkowcy ze swoim miasteczkiem namiotowym.
Artur Kowalski
