Francja tyłem do UE

Wybory prezydenckie we Francji mogą przynieść nie tylko zmiany na scenie
politycznej nad Sekwaną, ale i w całej Unii Europejskiej.

Politykę Nicolasa Sarkozy´ego należy analizować w kontekście polityki
europejskiej. Była ona wpisana w porozumienie z Niemcami, określane mianem
tandemu Merkozy, polegające na ścisłej współpracy z Niemcami i reakcji na kryzys
europejski poprzez pakt fiskalny. Zmierza on z jednej strony do kontrolowania
wydatków finansowych przede wszystkim państw członków strefy euro, a z drugiej –
do budowania czegoś w rodzaju rządu gospodarczego w Europie. Polska polityka
była poddana temu projektowi i bezalternatywnie została nakierowana na to, by
uczestniczyć w tym pakcie i w realizacji jego głównych założeń. Tymczasem żaden
z rządzących Polską polityków nie przewiduje, że ten pakt może upaść. Wskazywać
na to mogą zapowiedzi kandydata socjalistów Fran÷ois Hollande´a, który chce na
powrót przeprowadzić na ten temat debatę we Francji i wycofać się z tych
ustaleń. Nikt też z rządzących obecnie naszym krajem nie przewiduje scenariusza,
że obecny prezydent Francji może przegrać wybory. Trzeba też pamiętać o tym, że
to właśnie Sarkozy w tym tandemie z Merkel dbał o to, by ograniczać wpływ na
decyzje podejmowane w UE przez kraje spoza strefy euro, w tym Polskę.

Hollande kontra pakt fiskalny

Jeśli drugą turę wyborów wygra Hollande, to pomimo wsparcia Brukseli i
Berlina dla Sarkozy´ego cały misternie utworzony wraz z Angelą Merkel układ może
okazać się nieskuteczny i nierealny. Hollande deklarował, że rozwiązania
fiskalne proponowane przez Merkel i Sarkozy´ego są nieadekwatne do sytuacji i
zbyt mocno obciążają społeczeństwo francuskie. Gdyby zrealizował swoje
zapowiedzi rewizji dotychczasowej polityki Sarkozy´ego, to mogłoby dojść do
ogłoszenia bankructwa przez niektóre kraje strefy euro, np. Grecji, oraz wyjścia
takich krajów z eurolandu, a w perspektywie – destabilizacji całego tego systemu
walutowego. Czy sam Hollande jest w stanie na bazie lewicowej polityki, czyli
głównie utrzymywania świadczeń socjalnych, ratować gospodarkę Francji? Wątpię.
Pamiętajmy, że zadłużenie tego kraju jest również bardzo duże. Dlatego także w
Berlinie widoczny jest strach przed tym, co się stanie, jeśli Sarkozy przegra
wybory. Stąd też Angela Merkel cały czas okazuje poparcie dla niego. To
denerwuje Francuzów. Uważają, że Niemcy nie mogą się wtrącać do polityki ich
kraju.

Osamotnienie Niemców

Tymczasem kryzys finansowy inspiruje Niemców do zbudowania rządu
gospodarczego w Europie na bazie paktu fiskalnego, przy poparciu Francji. Ale
gdyby nowe władze tego kraju wycofały poparcie dla tych planów, Niemcy na
płaszczyźnie ideologicznej, jako jedyny zwolennik takiej polityki, znalazłyby
się w trudnej sytuacji. Pamiętajmy bowiem, że Wielka Brytania sama wycofała się
z paktu, Włochy znajdują się w kryzysie, podobnie jak Hiszpania. W ten sposób
Berlin nie ma silnego partnera, którego mógłby wykorzystać do odpierania
oskarżeń, że budują niemiecką Europę. Wówczas ten projekt można byłoby wyrzucić
do kosza.
Doszłoby wtedy także do poważnych wstrząsów w Europie, bo powstanie pytanie, jak
ratować kraje członkowskie Unii zagrożone bankructwem i całą strefę euro?
Istnieje więc prawdopodobieństwo, że cały system zostanie tak zachwiany, że
strefa euro nie wytrzyma tych napięć. W diagnozie tej sytuacji przedstawionej
przez rząd Donalda Tuska w ogóle nie bierze się pod uwagę tego, że strefa euro
może upaść. Ministrowie tego rządu deklarują bowiem, że Polska mogłaby
przystąpić do strefy euro w 2015 roku. A przecież w tym czasie ona może już
przestać istnieć.

Po pierwszej turze wyborów prezydenckich we Francji uwagę zwraca dobry wynik
szefowej Frontu Narodowego Marine Le Pen. To pokazuje, że czynnik narodowy we
Francji coraz bardziej dochodzi do głosu. Zaś w sytuacji kryzysu finansowego
społeczeństwo wielokulturowe kształtowane od lat we Francji może przeżywać coraz
większe napięcia wewnętrzne. Sam Sarkozy przyznał, że ten eksperyment się nie
powiódł. Podobne zdanie mają przywódcy wielu innych europejskich krajów. Te
procesy mogą spowodować przesunięcie francuskiej polityki z uniwersalizmu
paneuropejskiego w kierunku tradycji narodowej, choćby ze względu na to, że
kandydaci na prezydenta będą musieli jakoś ten prawicowy elektorat narodowy
pozyskać. Wszystko to oznacza, że polityka Francji w odniesieniu do
najważniejszych problemów UE w najbliższych miesiącach staje się coraz bardziej
niepewna.

Prof. Mieczysław Ryba

drukuj