Putin nie jest mordercą

Zbrodni ludobójstwa w Katyniu na bezbronnych polskich jeńcach dokonali nie
tyle Stalin, komunizm, a nawet NKWD, którego oprawcy byli jedynie katami,
wykonawcami ludobójczego wyroku z 5 marca 1940 roku, ile państwo sowieckie,
które formalnie wydało ten wyrok. Zapadł on w Moskwie, na Kremlu, a podpisali go
najważniejsi, najwyżsi przedstawiciele państwa rosyjskiego zwanego wówczas
Związkiem Sowieckim. Obecne państwo rosyjskie znane oficjalnie jako Federacja
Rosyjska w świetle prawa międzynarodowego jest następcą tamtej Rosji sowieckiej,
która przeszła do historii jako imperium zła. Właśnie ten fakt potwierdził wyrok
Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

 Co więcej, Trybunał orzekł, że zbrodnia katyńska nie ulega żadnemu
przedawnieniu, ponieważ była to zbrodnia wojenna i nadal można ścigać jej
sprawców. Obecne państwo rosyjskie, czyli Federacja Rosyjska, brutalnie
naruszyło prawo m.in. poprzez nieludzkie traktowanie oraz poniżanie krewnych
ofiar zamordowanych w Katyniu i w pozostałych miejscach zbrodni zwanej
"katyńską". Federacja Rosyjska złamała też prawo międzynarodowe, odmawiając
Trybunałowi Praw Człowieka w Strasburgu przekazania dokumentów, o które on
wystąpił. Pod pretekstem tajemnicy państwowej Rosja już nie sowiecka, ale
Federacja Rosyjska prezydenta Putina ukrywa nie tylko przed Polakami, ale też
przed Trybunałem Europejskim prawdę o ludobójstwie. Ten wyrok w oczywisty sposób
budzi niedosyt, ale zarazem jest wyraźnym sygnałem, że to sami Polacy,
Rzeczpospolita Polska powinna udowodnić Rosjanom ich winę za ludobójstwo w tzw.
sprawie katyńskiej. Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wskazuje, że
wybrany ponownie na prezydenta Rosji Władimir Putin sam osobiście nie jest
mordercą. Ale jako prawny spadkobierca Stalina i innych władców Kremla musi
ponosić prawną odpowiedzialność za ich zbrodnie. Putin od tych zbrodni nigdy się
nie odciął! Co więcej – przez całe swoje dorosłe życie prezydent Rosji był
funkcjonariuszem zbrodniczego KGB, następcy NKWD.

Po upadku Związku Sowieckiego Polska wielokrotnie zwracała się do Federacji
Rosyjskiej o materiały zbrodni wojennych popełnionych na Polakach przez NKWD i
Armię Czerwoną. Dostawaliśmy zdumiewające odpowiedzi. Rosjanie twierdzili, że
ZSRS w tzw. umowie moskiewskiej zobowiązał się tylko do ścigania zbrodni
wojennych popełnionych przez III Rzeszę. Samo pojęcie zbrodni wojennych
dotyczyło ich zdaniem wyłącznie czynów zbrodniarzy niemieckich. Zbrodnie,
których ofiarami byli Polacy, popełnione przez sołdatów Armii Czerwonej i NKWD
traktowano jako pospolite zabójstwa, które wiele lat temu się przedawniły.
Od czasu przejęcia władzy przez Władimira Putina Moskwa znów kłamie w sprawie
mordu na polskich oficerach. Tak jak odmawia się Trybunałowi Europejskiemu
przekazania Polsce pełnej dokumentacji NKWD i mataczy w śledztwie prowadzonym
przez prokuraturę wojskową w Moskwie. W odpowiedzi na polską skargę złożoną do
Strasburga rosyjscy urzędnicy napisali, że "nie ma pewności, czy Polaków
rzeczywiście rozstrzelano´´. W innych dokumentach nazwano ofiary Katynia
,,terrorystami´´, a zbrodnię "wydarzeniami katyńskimi".

Rosjanie do dziś nie odtajnili części akt trwającego 14 lat postępowania
katyńskiego. Dosłownie kilka dni temu główny prokurator wojskowy Federacji
Rosyjskiej zapowiedział, że nie udostępni Polsce więcej dokumentów ze śledztwa,
które prowadziła w latach 1990-2004. Stwierdził, że wszystko, co Rosjanie mogli
przekazać, już przekazali, z wyjątkiem tej części materiałów, które stanowią
tajemnicę państwową. Data tego oświadczenia także nie jest przypadkowa i wiąże
się z wyrokiem w Strasburgu. Uznanie przez Trybunał mordu na bezbronnych
jeńcach, na polskich oficerach za zbrodnię wojenną to fundamentalne orzeczenie!
Jedną z konsekwencji werdyktu będzie to, że Rosja nigdy nie przekaże nam całości
akt śledztwa katyńskiego. Tych dokumentów, które uznano za tajne, nie otrzymamy
nigdy!

Józef Szaniawski

drukuj