Będziemy apelować
Z Witomiłą Wołk-Jezierską, córką zamordowanego w Katyniu oficera
artylerii Wincentego Wołka, która wniosła skargę katyńską do Europejskiego
Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, rozmawia Agnieszka Żurek.
Jak ocenia Pani wyrok Trybunału?
– Jest to pozytywna odpowiedź na to, o co starali się nasi mecenasi.
Osiągnęliśmy bardzo wiele poprzez samo doprowadzenie do wydania tego wyroku. Po
pierwsze, odważyliśmy się jako Polacy wystąpić do Trybunału w Strasburgu
przeciwko Rosji, po drugie – Trybunał, który niechętnie podejmuje trudne sprawy
– a ta bez wątpienia do takich należała – uznał jednak, że należy naszą skargę
rozpatrzyć. Kolejną ważną sprawą było to, że 6 października 2011 roku odbyła się
rozprawa otwarta, w której wszyscy mogli uczestniczyć i wysłuchać stron
zajmujących głos – naszych prawników, przedstawicieli naszego Ministerstwa Spraw
Zagranicznych i Rosji.
Co uważa Pani za szczególnie istotne w samej sentencji wyroku?
– Z trzech spraw, w których złożona została skarga, dwie zostały wygrane.
Artykuł 2 mówi o prawie do przeprowadzenia skutecznego śledztwa w sprawie
śmierci. W orzeczeniu czytamy: "Trybunał zauważył, że masowy mord dokonany na
polskich więźniach można traktować jako zbrodnię wojenną, jako że obowiązek
humanitarnego traktowania jeńców wojennych i zakaz ich zabijania były częścią
międzynarodowego prawa zwyczajowego, a jego poszanowanie było obowiązkiem władz
sowieckich". Jako że Trybunał nie otrzymał odpowiednich dokumentów od Rosji,
orzekł jednak, iż nie posiada jurysdykcji koniecznej do rozpoznania zasadności
zarzutu artykułu 2 Konwencji. Trybunał nie uzyskał odpowiednich dokumentów na
temat zbrodni. Znalazł się zatem w tej samej sytuacji, co rodziny ofiar – my
również nie otrzymaliśmy tych dokumentów, chociaż staraliśmy się o nie przez
lata. Trybunał orzekł, iż został złamany artykuł 38 mówiący o obowiązku
współpracy z Trybunałem. Artykuł 3 mówiący o zakazie nieludzkiego traktowania
został z kolei uznany jako zasadny w odniesieniu do części rodzin. Uznano, że
osoby młodsze, urodzone po 1940 roku, były zbyt młode, żeby mieć jakiekolwiek
moralne odczucia związane z tym, że nasi ojcowie zostali zamordowani.
Jakie znaczenie ma dla rodzin ofiar wczorajszy wyrok?
– Jako rodziny jesteśmy zadowoleni z wyroku Trybunału, jest to nasze osobiste
zwycięstwo. Cieszymy się także, że w tej sprawie poparł nas polski rząd, poprzez
Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Pan mecenas Roman Nowosielski powiedział
wczoraj, że jest szczęśliwy, ponieważ wyrok jest dla nas bardzo korzystny.
Jakie będą następne kroki rodzin i ich pełnomocników?
– Orzeczenie w sprawie wyroku wskazuje, że powinniśmy iść w tej sprawie dalej,
to znaczy odwołać się do Wielkiej Izby Trybunału, gdzie nie będzie sędziego
rosyjskiego – który oczywiście opowiedział się przeciwko uznaniu naszej skargi.
I gdzie wyrok będzie wydawał większy skład sędziowski. Termin złożenia takiego
wniosku wynosi 3 miesiące. Mam nadzieję, że uda nam się złożyć go wcześniej,
ponieważ czas jest dla nas niezmiernie istotny – jesteśmy już przecież ludźmi w
zaawansowanym wieku. Wniesienie skargi przed Trybunał w Strasburgu było dla nas
bardzo dużym przeżyciem, ta sprawa spoczywała głównie na nas. Poza Ministerstwem
Spraw Zagranicznych nikt przecież za nami nie stał. We wczorajszym ogłoszeniu
wyroku uczestniczyli wraz z nami pan minister Maciej Szpunar i pan minister
Jakub Wołąsiewicz oraz oczywiście wszyscy nasi mecenasi – pan Bartłomiej
Sochański, pan Roman Nowosielski i pan Ireneusz Kamiński. Rosji nie
reprezentował żaden wysokiej rangi urzędnik państwowy. Ze strony rosyjskiej w
ogłoszeniu wyroku uczestniczyła tylko jedna osoba.
Strona rosyjska jest wyrokiem usatysfakcjonowana.
– I deklaruje, że nie będzie składać apelacji. A my będziemy.
Dziękuję za rozmowę.
