Dyskryminacja również polityczna
Demokracja, podmiotowość, samorządność – to słowa obecnie nader często
używane w dyskusji o współczesnej Unii Europejskiej. Sztandarowym hasłem Unii
jest: "Zjednoczeni w różnorodności". Okazuje się, że te niby proste i zrozumiałe
pojęcia można interpretować w różny, zdumiewający nieraz sposób. Jak może to
wyglądać w praktyce? Oto wymowny przykład z mojego, litewskiego podwórka.
Komitet Regionów jest organem doradczym Unii Europejskiej. W jego skład
wchodzą przedstawiciele regionów UE delegowani przez państwa członkowskie.
Sposób ich wyłaniania jest regulowany prawodawstwem poszczególnych państw.
Ważne, aby odzwierciedlał on w sposób jak najbardziej reprezentatywny i
sprawiedliwy wyniki wyborów samorządowych w danym państwie. Zgodnie z tą zasadą
każdy region powinien być reprezentowany w Komitecie proporcjonalnie do wyników
wyborów samorządowych. Jest jednak w Unii Europejskiej rząd, który tych
klarownych reguł nie przestrzega, a jego przedstawiciele robią wszystko, aby
wbrew duchowi samorządności pozbawić mieszkańców największego regionu swojej
reprezentacji w Komitecie. Tym rządem jest rząd Andriusa Kubiliusa, regionem –
Wileńszczyzna, a wykluczonymi – tutejsi Polacy.
Wileńszczyzna to wyjątkowy region. Autochtoniczna polska mniejszość narodowa
stanowi tutaj większość mieszkańców, a w jej dwóch rejonach zdecydowaną
większość. W rejonie wileńskim Polacy stanowią 60 proc., a w solecznickim aż 80
proc. ogółu mieszkańców. Od lat w rejonach wileńskim i solecznickim Akcja
Wyborcza Polaków na Litwie zdecydowanie wygrywa każde kolejne wybory samorządowe
i rządzi w nich samodzielnie. Ponadto AWPL współrządzi w koalicji miastem
stołecznym Wilnem, gdzie po ostatnich wyborach samorządowych jest drugą siłą w
radzie miasta, jak też w rejonach trockim, święciańskim i szyrwinckim.
Pomimo tak wysokiego poparcia AWPL jest konsekwentnie, od początku
członkostwa Litwy w Unii Europejskiej, dyskryminowana i eliminowana z procesu
delegowania przedstawicieli Litwy do Komitetu Regionów. Dzieje się tak pomimo
spełniania przez partię wymogów formalnych. Procedura wyłaniania delegacji
litewskiej zawarta w rozporządzeniu ministra spraw wewnętrznych wyklucza
możliwość reprezentowania wszystkich obywateli w Komitecie. Co więcej, jest
sprzeczna z jego misją. Przykładem jest właśnie Wileńszczyzna.
W 2007 roku AWPL nie otrzymała żadnego miejsca w Komitecie, gdyż procedura
wyłaniania delegacji była wymierzona przeciwko Polakom mieszkającym na Litwie.
Ustanowiono wtedy próg na poziomie 5,56 proc. w skali kraju, ale tylko w
odniesieniu do wyłaniania składu Komitetu Regionów. Dla porównania: w wyborach
samorządowych próg wynosił 4 proc., a w wyborach do sejmu i do Parlamentu
Europejskiego 5 procent. Nie zastosowano w ogóle kryteriów regionalnych. Te
fakty nasuwają pytanie: dlaczego w przypadku wyłaniania delegacji do Komitetu
Regionów wymagane było przekroczenie tak wysokiego progu? Wszystko wskazuje na
to, że uczyniono to po to, aby wyeliminować partię regionalną, jaką jest Akcja
Wyborcza Polaków na Litwie, z podziału miejsc. Wówczas AWPL, pomimo zwycięstwa
na Wileńszczyźnie, w skali całego kraju uzyskała 5,42 procent. Mimo że o wyborze
przedstawicieli do Komitetu powinny decydować kryteria terytorialne i
samorządowe, rząd litewski z premedytacją zastosował kryterium ogólnokrajowe.
Ten skandaliczny mechanizm został powtórzony po ostatnich wyborach
samorządowych w 2011 roku, "wzbogacony" o jeszcze bardziej absurdalne i zawiłe
rozwiązania. Jako że tym razem AWPL przekroczyła ogólnokrajowy próg ustanowiony
tylko dla Komitetu Regionów, wymyślono kolejne przeszkody. AWPL startowała w
koalicji z innymi mniejszościami narodowymi. Według danych Głównej Komisji
Wyborczej, cała koalicja otrzymała w skali kraju 6,41 proc., zaś sama AWPL w
ramach koalicji 5,97 procent. Mimo że wynik całej koalicji, jak też wynik samej
AWPL będącej jej składową, przekroczył wymagane litewskim prawem minimum 5,42
proc., to ani koalicji, ani też AWPL ponownie nie wzięto pod uwagę podczas
rozdzielania miejsc w delegacji do Komitetu Regionów. Tym razem zastosowano
jeszcze bardziej pokrętne metody działania. Najpierw władze poinformowały, że
miejsca nie mogą przypadać koalicjom, tylko partiom, chociaż obowiązujące
przepisy nic o tym nie mówiły. Gdy okazało się, że AWPL nawet samodzielnie
przekracza próg, stworzono kolejną przeszkodę. Osiem miesięcy po wyborach
wprowadzono poprawki do przepisów o delegowaniu przedstawicieli do Komitetu
Regionów. Dodano nową definicję progu wyborczego i szereg niejasnych uzupełnień,
jeszcze bardziej gmatwających interpretację prawa. W efekcie AWPL, jako jedyna z
partii przekraczających próg, została wyeliminowana z podziału miejsc do
Komitetu Regionów. I tak do działań obecnego rządu dyskryminujących Polaków na
Wileńszczyźnie w obszarze oświaty, języka czy zwrotu ziemi dołączyła
dyskryminacja o charakterze politycznym.
Nic bardziej nie pasuje do poczynań rządzących krajem względem Polaków na
Wileńszczyźnie jak znane przysłowie: Jeśli chcesz psa uderzyć, kij się zawsze
znajdzie.
Autor jest posłem do Parlamentu Europejskiego, przewodniczącym Akcji
Wyborczej Polaków na Litwie.
