W Brukseli: obywatele UE przeciwko aborcji

W Brukseli rozpoczął się tzw. Tydzień dla życia. Akcja ma zwrócić uwagę na
problem ochrony życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci. Inicjatorzy
przedsięwzięcia domagają się zniesienia wszelkich praw lub decyzji sądowych,
które pozwalają na zabijanie niewinnych istnień. W centrum belgijskiej stolicy
setki osób z poszczególnych krajów Europy protestowało przeciwko tzw. aborcji.

Nieopodal Grand Place zgromadzili się przedstawiciele licznych organizacji
pro life, którzy uczestniczyli w trzecie edycji marszu dla życia. Mieszkańcy
Brukseli mogli m.in. usłyszeć świadectwa osób, które dokonały aborcji oraz
informacje o konsekwencjach tego czynu. Nieustanne wyrzuty sumienia, głębokie
poczucie winy, myśli samobójcze, ucieczka w alkohol i narkotyki to tylko
niektóre skutki aborcji, zakorzenione na długo w kobiecej psychice. Uczestnicy
manifestacji powiedzieli aborcji stanowcze NIE – Jesteśmy tutaj, aby pokazać, że
nie zgadzamy się z prawem, które dopuszcza aborcję. To nie są metody katolickie.
Trzeba zrozumieć, że aborcja jest po prostu morderstwem. – powiedział brat René
Maria z Belgii.

– Przyjechałam do Brukseli, żeby uwrażliwić ludzi na kwestię aborcji. Im
więcej nas jest i im więcej robimy szumu wokół tego tym bardziej uwrażliwimy
ludzi. Mówimy o aborcji, która jest złem wobec dzieci i społeczeństwa – mówi z
kolei Naszemu Dziennikowi Melissa, jedna z uczestniczek manifestacji,
zamieszkała w Paryżu. Z kolei Marie Gabrielle Balland ze Szwecji powiedziała
nam, że nie jest tutaj, aby osądzać kobiety, które dokonały aborcji, lecz chce
tylko dać przekaz nadziei.

W akcji udział wzięli również członkowie organizacji, których celem jest
wspieranie kobiet będących w stanie błogosławionym oraz tych, które cierpią z
powodu zabicia nienarodzonego dziecka. – Raz w miesiącu w soboty stajemy przed
szpitalami, gdzie dokonuje się aborcji, aby ratować ludzkie życie, a poza tym
rozdajemy ludziom ulotki by wiedzieli, czym naprawdę jest aborcja. Chcemy
pokazać kobietom, że są inne możliwości. Aborcja rani kobiety i chcemy im pomóc.
Jesteśmy katolikami, uważamy, że istnieje walka duchowa z szatanem. Aborcja to
jeden z tworów szatana w społeczeństwie. – powiedział w imieniu Ruchu Świętego
Mikołaja, jeden z jego uczestników, Jerome Van Hecke .

Prawdziwe poruszenie wywołały jednak słowa Angeliny – przedstawicielki
kanadyjskiej organizacji „The Silent No More Awareness Campaign” – instytucji
zajmującej się kobietami, które dopuściły się aborcji. Angelina opowiada: Zabieg
aborcji miałam w wieku 15 lat. Moja ciąża była wynikiem gwałtu. Wybrałam śmierć
dla mojego pierwszego dziecka. Kiedy znalazłam się na tej sali, gdzie usunięto
moje dziecko zastanawiałam się co ja tam robię. Nie byłam świadoma tego, co się
dzieje. Czułam tylko, że to jest coś złego. Podłączono mnie pod urządzenie
przypominające odkurzacz, które wyssało ze mnie dziecko. Zobaczyłam jego krew w
naczyniu. Nie było już odwrotu. Po wszystkim czułam się strasznie, płakałam nad
swoim życiem, chciałam umrzeć. Chciałam uciec od siebie, popadłam w alkohol,
narkotyki, choroby związane z zaburzeniami łaknienia. Doszło nawet do tego, że
nie mogłam słuchać dźwięku odkurzacza, czy nawet suszarki, nie mogłam patrzeć na
dzieci, ani na kobiety w ciąży, byłam bardzo nieszczęśliwa. Dzięki Bogu po
pewnym czasie postanowiłam przerwać milczenie. Napisałam list do mojego dziecka,
w którym prosiłam o wybaczenie, rozpoczęłam działalność w kampanii, postanowiłam
otworzyć się na dzieci. Prawdziwe wspomnienie aborcji było straszne, dlatego nie
będę już dłużej milczała.

Organizacje pro life będą obecne w tym tygodniu także w Parlamencie
Europejskim. Niestety wielu europosłów domaga się zagwarantowania kobietom
łatwego dostępu do środków antykoncepcyjnych jak również bezproblemowego
korzystania z aborcji. Na szczęście są tacy, którzy mają odwagę otwarcie się
temu przeciwstawić.

Dawid Nahajowski, Bruksela

 

drukuj