Koalicjanci dobijają targu

W Kancelarii Prezesa Rady Ministrów rozmawiali wczoraj o wydłużeniu wieku
emerytalnego premier Donald Tusk, wicepremier Waldemar Pawlak i minister
finansów Jacek Rostowski. Konsultacje prowadził także prezydent Bronisław
Komorowski. O reformie emerytalnej rozmawiał w poniedziałek z Januszem Palikotem.
Przeciwko podnoszeniu wieku emerytalnego przed siedzibą szefa rządu protestuje
NSZZ "Solidarność", domagając się przeprowadzenia referendum w tej kwestii. W
ramach protestu powstało tam "miasteczko emerytalne", w którym zamieszkali
związkowcy.

W piątek Sejm zagłosuje nad obywatelskim wnioskiem o przeprowadzenie
referendum w sprawie pozostawienia wieku emerytalnego bez zmian, pod którym
podpisy zbierał NSZZ "Solidarność". Dzisiaj natomiast porozumienie dotyczące
przypieczętowania późniejszego przechodzenia na emeryturę ogłosić mogą premier
Donald Tusk oraz wicepremier Waldemar Pawlak. Wczoraj Pawlak podczas posiedzenia
Naczelnego Komitetu Wykonawczego PSL otrzymał od władz swojej partii
upoważnienie do prowadzenia rozmów w tej sprawie z koalicjantem. – Naczelne
władze PSL-u upoważniły mnie do prowadzenia rozmów z przedstawicielami PO w
sprawach dotyczących nie tylko znalezienia kompromisu dotyczącego emerytur, ale
także uzgodnienia strategicznych kierunków działania koalicji w latach 2011-2015
– powiedział wicepremier. Lider ludowców zaznaczył, że bardzo ważne jest, aby
budować "szeroką przestrzeń porozumienia i współpracy". – Dotyczy to przede
wszystkim spraw związanych z pracą dla wszystkich. To jest także sprawa
zapewnienia dobrych warunków ochrony zdrowia, także sprawy dotyczące matek,
rodziny – dodał Pawlak. Prezes PSL – które postuluje, by wydłużeniu wieku
emerytalnego towarzyszyła możliwość przejścia na wcześniejszą, częściową
emeryturę – zaznaczył, że decydując się na przesunięcie wieku emerytalnego,
dobrze jest sięgnąć po doświadczenia choćby Niemiec, gdzie osoby w wieku
przedemerytalnym – 62 lata – mogą przejść na częściową emeryturę w wysokości 80
proc. emerytury należnej. Jak dodał, dobrze, by ludzie mieli wybór, czy chcą
dłużej pracować, czy też – choćby ze względu na stan zdrowia – przejść na
wcześniejszą – przed 67. rokiem życia – emeryturę.

Pawlak uchylił się wczoraj od odpowiedzi na pytanie, jak Polskie Stronnictwo
Ludowe zachowa się podczas piątkowego głosowania Sejmu nad obywatelskim
wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie wieku emerytalnego.
"Solidarność", która zbierała podpisy, chce zapytać Polaków, czy są za
pozostawieniem takiego wieku emerytalnego, jaki obowiązuje obecnie. Prezes PSL
zaznaczył, że kwestię rozstrzygania o referendum być może należałoby odłożyć do
czasu, "aż będzie wiadomo, jaki jest kształt proponowanych przez rząd reform".

Ewentualne dalsze przeciąganie rozmów na linii PO – PSL może być sposobem obu
ugrupowań na łatwiejsze wytłumaczenie wyborcom, dlaczego nie zgadzają się w tej
chwili na przeprowadzenie referendum.

Równolegle do negocjacji wewnątrzkoalicyjnych konsultacje w sprawie
podniesienia wieku emerytalnego prowadził Bronisław Komorowski. W tej sprawie
spotkał się wczoraj z Januszem Palikotem. – Prezydent Bronisław Komorowski jest
bardzo zaangażowany w szukanie kompromisu wokół trudnej reformy emerytalnej.
Wielokrotnie podkreślał, że ufa, iż koalicji rządowej uda się znaleźć kompromis
w sprawie reformy – mówił przed spotkaniem Komorowskiego z Palikotem minister w
Kancelarii Prezydenta Sławomir Rybicki.
Zaplanowane na piątek głosowanie Sejmu w sprawie wniosku o referendum
sprowadziło do Warszawy związkowców "Solidarności". Przed siedzibą szefa rządu
wybudowali miasteczko namiotowe, nazwane "miasteczkiem emerytalnym".

NSZZ "Solidarność" protestuje przeciwko planom Donalda Tuska podniesienia
wieku emerytalnego do 67 lat i domaga się przeprowadzenia w tej sprawie
ogólnokrajowego referendum. W miasteczku pod oknami kancelarii premiera
zamieszkali wczoraj związkowcy z regionu gdańskiego, dziś mają ich zmienić
koledzy z regionu śląsko-dąbrowskiego, a następnie małopolskiego i
mazowieckiego. W piątek miasteczko przeniesie się pod Sejm, gdzie posłowie
zdecydują o referendum. Swoją obecnością w miasteczku wsparli protestujących
m.in. Ludwik Dorn (Solidarna Polska) oraz Jarosław Kaczyński.

Pomysł podniesienia wieku emerytalnego prezes PiS zaliczył do "najbardziej
nikczemnych". – Konieczny jest wielki sprzeciw. Będziemy walczyć o referendum.
(…) Tylko wspólnie, tylko wtedy, jeżeli będziemy łączyć nacisk społeczny z
tym, co w parlamencie, możemy odnosić sukcesy. (…) Jestem przekonany, że
możemy tę falę powstrzymać. (…) To, co jest w tej chwili robione, jest
absolutnie nie do przyjęcia. Na czele są dwa najbardziej nikczemne
przedsięwzięcia – wobec chorych i wobec emerytów – mówił Kaczyński. Ocenił, że
obecnie nie ma uzasadnienia "ekonomicznego ani tym bardziej społecznego do tego
rodzaju posunięć". – Jeśli brak pieniędzy, to po pierwsze muszą odejść ci,
którzy doprowadzili do tego, którzy zadłużali Polskę w sposób całkowicie
bezrozumny. A po drugie, jeśli już nie ma innego wyjścia, to trzeba sięgnąć w
końcu do głębokich kieszeni. Nigdy dotąd do tych głębokich kieszeni w istocie
nie sięgano – powiedział prezes PiS. W jego ocenie, "w wielu miejscach w Polsce
jest mnóstwo pieniędzy nieopodatkowanych i wyprowadzanych poza granicę". To po
nie można sięgnąć dla uzupełnienia braków.

Artur Kowalski

drukuj