Znów jesteśmy w opozycji

Z Grzegorzem Surdym prowadzącym głodówkę w proteście przeciwko
likwidacji powszechnego nauczania historii w liceach, byłym działaczem
krakowskiej opozycji antykomunistycznej, rozmawia Maciej Walaszczyk.

Naraża Pan własne zdrowie dla lekcji historii. Dlaczego?

– To reakcja na to, co dzieje się z oświatą i szkolnictwem w Polsce. Nie
dzieje się tak od miesiąca czy tygodnia. Stacza się ono już od ładnych paru lat.
Nowa podstawa programowa obowiązuje już w gimnazjum, a wszystko zaczęło się w
czasach rządów AWS – UW od wprowadzenia trójstopniowego systemu nauczania.
Ponieważ do tej pory wszystkie działania mające na celu skłonienie MEN do
prowadzenia konsultacji i uwzględniania przez resort krytycznych opinii w
sprawie m.in. tworzenia programów nauczania nie przyniosły skutku i były
niezauważane, zdecydowaliśmy się na protest bardziej radykalny. Do tej pory nie
podejmowano żadnego dialogu. Informowano, że przygotowywane są jakieś nowe
rozwiązania, a potem nie było już żadnego odwołania.

Przyjęto metodę faktów dokonanych. Zresztą nie tylko w tej sprawie.
Resort nie uwzględnił też sprzeciwu rodziców, wprowadzając obowiązek szkolny dla
sześciolatków.

– Tak. Żadne protesty, apele, stanowiska nie były wysłuchiwane. Jesteśmy
ludźmi, którzy działali w opozycji antykomunistycznej, mamy trochę doświadczeń,
również współcześnie. Kiedy rodziny poległych pod Smoleńskiem nie mogły doczekać
się decyzji władz w sprawie upamiętnienia swoich bliskich, pojechaliśmy i
zawiesiliśmy tablicę im poświęconą. Nawet jeśli nasza tablica została po pół
roku zdjęta, to jednak teraz wisi w tym miejscu inna tablica upamiętniająca te
ofiary.

Czego oczekują Panowie od minister Szumilas?

– Nasze żądanie jest jedno: oczekujemy natychmiastowego zawieszenia
rozporządzenia dotyczącego nowej podstawy programowej. Oraz rozpoczęcia
rzeczywistych i faktycznych konsultacji ze środowiskami rodzicielskimi i
naukowymi. W naszej ocenie, wypracowany w ten sposób projekt należy też
przedstawić młodzieży.

Jesteście nauczycielami czy rodzicami?

– Wszyscy jesteśmy rodzicami. Nasze dzieci są na różnym etapie kształcenia,
jedne uczą się w liceach, inne są już na studiach, ale część uczy się w szkołach
podstawowych. Sami znamy te sprawy z własnego doświadczenia. Jesteśmy jednak
bardzo zaniepokojeni tym, co obserwujemy. Nie mamy w tym żadnego osobistego
interesu – to po prostu dotyczy pewnej idei, niczego więcej.

Wspomniał Pan o działalności opozycyjnej. Kim byliście w latach 80.?

– Ja byłem założycielem NZS, kolporterem podziemnych wydawnictw, działaczem
podziemnej "Solidarności", a także Ruchu "Wolność i Pokój". Adam Kalita również
był członkiem NZS na Uniwersytecie Jagiellońskim, w tym jego władz, gdzie
wspólnie działaliśmy. Zasadniczo wszystkich nas łączy działalność opozycyjna.

Jakie mają Panowie plany? Będą Panowie organizowali konferencje
prasowe, wydawali komunikaty?

– Na razie chcemy, by poparcie dla naszego protestu było wysyłane na adres
e-mailowy Ministerstwa Edukacji Narodowej. Planujemy również uruchomienie strony
internetowej, na której będzie można się podpisać pod żądaniem wstrzymania
wspomnianego rozporządzenia dotyczącego nowej podstawy programowej i skierować
je do ministerstwa i rozpoczęcia przez rząd konsultacji społecznych w tej
sprawie.

Ktoś z MEN kontaktował się z Panami?

– Nie, na razie nie. Kontaktowały się z nami na razie niektóre środowiska
społeczne, jak Stowarzyszenie "Pokolenie" byłych działaczy NZS czy środowiska
nauczycielskie. To osoby indywidualne, ale także przedstawiciele oświatowej
"Solidarności". Od poniedziałku obserwujemy spore zainteresowanie mediów.
Reakcja z ich strony jest generalnie pozytywna.

A nie sądzi Pan, że to nauczyciele powinni walczyć z wszelkiego
rodzaju nieodpowiedzialnymi i szkodliwymi pomysłami, jakie od wielu lat wciela w
życie ministerstwo? Nauczyciele walczą najwyżej o utrzymanie przywilejów z Karty
Nauczyciela, ale eksperymenty na uczniach przyjmują bez oporu.

– Zgodzę się na pewno z tym, że środowiska nauczycielskie są odpowiedzialne
za ten poziom kształcenia. Oni wiedzą najlepiej, jak się to odbywa i jaki
charakter powinna mieć nowa podstawa programowa. To jest jednak kwestia sumienia
i pewnej odpowiedzialności.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj