Afera na wokandzie
Przed Sądem Rejonowym w Starachowicach ruszył proces prezydenta tego
miasta Wojciecha B. oskarżonego o korupcję i mataczenie.
Przebywający w areszcie prezydent przyznał się wczoraj przed sądem do
przyjmowania łapówek, ale nie zgodził się z zarzutem mataczenia w sprawie. Na
ławie oskarżonych zasiedli też naczelnik wydziału finansowego starachowickiego
magistratu Justyna Z. oraz lokalny przedsiębiorca Marian S. Sąd mimo wniosków
obrony nie zgodził się na utajnienie rozprawy. Przeważył ważny interes społeczny
oraz fakt, że postępowanie dotyczy urzędnika publicznego.
Według Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie w latach 2008-2011 Wojciech B. miał
przyjąć blisko 96 tys. zł korzyści majątkowych od byłych prezesów Zakładu
Energetyki Cieplnej (ZEC) w Starachowicach, którzy m.in. dzielili się z nim
swoimi nagrodami, a także od Mariana S., który dostarczał miał węglowy do
Zakładu Energetyki Cieplnej w Starachowicach. Ponadto prezydent miał nakłaniać
świadka do składania fałszywych zeznań. Wojciech B. został zatrzymany przez CBA
pod koniec sierpnia 2011 roku. Nie przyznał się wówczas do winy i odmówił
składania wyjaśnień. 10 listopada 2011 r. przyznał się jednak do zarzutów
korupcji. Złożył też deklarację o dobrowolnym poddaniu się karze, ale
prokuratura tego nie uwzględniła.
Po nałożeniu na niego zakazu opuszczania kraju i wpłaceniu 90 tys. zł
poręczenia majątkowego B. wyszedł na wolność. Jednak 2 grudnia ub.r. został
ponownie zatrzymany, tym razem pod zarzutem nakłaniania świadka do składania
fałszywych zeznań. W tej sytuacji Sąd Rejonowy w Starachowicach orzekł przepadek
wpłaconej wcześniej przez Wojciecha B. kaucji. Wczoraj prezydent B. przyznał się
przed sądem do przyjmowania łapówek, ale nie zgodził się z zarzutem mataczenia w
sprawie. Odmówił składania wyjaśnień, dlatego sąd odczytał jego zeznania złożone
w śledztwie. Wynika z nich, że Wojciech B. przyjmował pieniądze od prezesów ZEC
w Starachowicach: Szymona S. i Norberta G., bo chciał uświetnić imprezy sportowe
i muzyczne organizowane przez miasto. Potwierdził też, że przyjął 10 tys. zł od
Szymona S., które dostarczyła mu Justyna Z. Przyznał się także, że wziął 30 tys.
zł od Mariana S. na kampanię wyborczą. Dopiero później miał się zorientować, że
pieniądze wręczane przez Szymona S. i Norberta G. to była próba przekupstwa, a
obaj prezesi chcieli go w ten sposób przekonać, by nie wyciągał konsekwencji w
związku z pogarszającą się sytuacją finansową ZEC w Starachowicach. Prezydent B.
nie przyznał się natomiast do nakłaniania Norberta G. do składania fałszywych
zeznań. Wojciechowi B. grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Mariusz Kamieniecki
