Przewoźnik bada się sam

Wciąż nieznane są końcowe ustalenia dotyczące incydentu lotniczego z
3 listopada 2011 r., kiedy na Okęciu lądował zawrócony z powodu usterki Boeing
737 należący do PLL LOT. Zgodnie z dekretacją PKBWL, incydent bada przewoźnik.

– Incydent jest badany zgodnie z dekretacją PKBWL przez użytkownika statku
powietrznego. Nadzór nad badaniem prowadzi PKBWL. Po przeprowadzeniu wszystkich
analiz użytkownik opracuje raport końcowy z badania incydentu lotniczego i
prześle go do PKBWL celem weryfikacji i zatwierdzenia – informuje nas Piotr
Lipiec z PKBWL. Termin zakończenia badań nie został określony.

Do incydentu doszło 3 listopada 2011 roku. Samolot Boeing 737 należący do PLL
LOT wystartował z Okęcia tuż po godz. 19.30 z niemal trzygodzinnym opóźnieniem.
Po około dwudziestu minutach lotu w kierunku Brukseli załoga stwierdziła problem
z niezamkniętym lukiem bagażowym. Piloci zawrócili maszynę na Okęcie, gdzie
wylądowali, choć – według nieoficjalnych ustaleń – było ono zamknięte dla ruchu
lotniczego z powodu panujących nad nim trudnych warunków atmosferycznych
(dozwolone były tylko starty). Samolot miał wylądować w procedurze awaryjnej i
po krótkiej kontroli odleciał do Brukseli.

Sytuacja ta wywołała jednak sprzeczne opinie w środowisku lotniczym na temat
dopuszczalności wykonanego manewru. Piloci w rozmowie z "Naszym Dziennikiem"
zwracali uwagę, że można startować poniżej warunków minimalnych dla lądowania,
ale wówczas wybierane są lotniska zapasowe dla lotniska startu, "po trasie" i
docelowego. Zatem załoga Boeinga 737 po starcie powinna przejść tzw. checklistę,
a po stwierdzeniu usterki i nieskutecznych próbach jej usunięcia winna skierować
maszynę na najbliższe lotnisko zapasowe, które jest w danej chwili w stanie
przyjąć samolot, gdy najbliższe (w tym przypadku lotnisko startu) jest zamknięte
dla ruchu lotniczego. Jak usłyszeliśmy, jeśli problem był poważny i wymagał
lądowania poniżej minimów, należało nadać komunikat "mayday", który wymusza
lądowanie priorytetowe, lub "pan-pan" informujące o istotnej awarii
niezagrażającej bezpośrednio bezpieczeństwu pasażerów. 3 listopada miała nie
paść żadna z tych komend. Badanie ma wyjaśnić wszystkie okoliczności incydentu i
ocenić poprawność działań podjętych przez załogę.

Marcin Austyn

drukuj