Autorytarne rządy Tuska
Powszednieje pogląd, że rządy Platformy Obywatelskiej to typowy
autorytaryzm. Ci bardziej krytyczni w stosunku do rządów Donalda Tuska mówią
wręcz o totalitaryzmie. Te dwa pojęcia odnoszą się do rządów (także tych
wybieranych w sposób demokratyczny), które cechuje różny stopień nasilenia
opresji wymierzonych w obywateli. Polski autorytaryzm, mówiąc ogólnie, to rządy
monopartii mającej decydujący wpływ na główne instytucje państwa skupione wokół
premiera, prezydenta, parlamentu, policji, wojska, tajnych służb, mediów.
Niektórzy politolodzy uważają autorytaryzm za formę pośrednią między demokracją
a totalitaryzmem. Autorytarny rząd nie likwiduje całkowicie demokracji, ale
ogranicza ją, dopasowując do własnych potrzeb i korzyści. Możliwe jest wtedy
tępienie opozycji szczególnie zagrażającej rządom autorytarnym, a także
ograniczenie niektórych podstawowych swobód obywatelskich, w tym prawa do
wolności słowa.
Totalitaryzm, bardziej represyjna odmiana autorytaryzmu, to system władzy,
przed którym szczególnie przestrzegał nas bł. Jan Paweł II, kiedy mówił o
demokracji pozbawianej wartości, która wówczas wykazuje tendencję do
przeradzania się w jawny lub ukryty totalitaryzm. Totalitaryzm jest
antywartością opartą na kłamstwie, propagandzie, ideologii wrogiej najczęściej
Kościołowi katolickiemu, jest systemem stosującym prześladowania. Niektóre
definicje totalitaryzmu wskazują na jego dodatkowe cechy, jak podporządkowanie
partii rządzącej tajnym służbom i oligarchii, opanowanie przez władzę mediów,
cenzura, rozbudowana biurokracja, moralny nihilizm, podsycanie nienawiści do
wroga (np. partyjnego), dzielenie społeczeństwa na lepszych i gorszych. Nie
wdając się więcej w teoretyczne dywagacje na temat tych dwóch pojęć, można z
całą pewnością stwierdzić, że totalitaryzm, jawny czy ukryty, zawiera w sobie
wszystkie cechy autorytaryzmu.
Skąd biorą się nasze obawy co do obecnego ustroju państwa i kierunku, w jakim
zmierza schyłkowa III RP? To przede wszystkim autorytarna pozycja premiera, jego
publiczne zachowania i bezrefleksyjne polityczne wybory podporządkowanej mu
partii wraz z PSL. Jeżeli Donald Tusk kwestionuje konstytucyjną instytucję
referendum (np. w sprawie podwyższenia wieku emerytalnego), twierdząc, że jest
ona niepotrzebna i nie będzie się do jej rozstrzygnięć stosował (jego buńczuczne
"biorę to na klatę"), to mamy typowy przykład łamania demokratycznych reguł w
państwie. Legitymacja do sprawowania rządów nie może upoważniać do działania
wbrew prawu, a takie właśnie prawo zachowuje dla siebie najwyższa władza,
suweren, czyli naród, w postaci referendum. Podobnie autorytarne stało się
podpisanie paktu ACTA bez wymaganych przez prawo konsultacji społecznych, a
wcześniej choćby decyzja nakazująca zamykanie sklepów z dopalaczami. Po
zakwestionowaniu przez sąd podstawy prawnej tej politycznej decyzji państwo,
czyli my, podatnicy, będziemy zmuszeni do wypłaty odszkodowań za naginanie przez
rząd prawa do swoich bieżących celów propagandowych.
Autorytarny premier nawołuje do społecznego nieposłuszeństwa i niepłacenia
abonamentu radiowo-telewizyjnego, ale tylko do czasu opanowania przez jego
monopartię KRRiT i mediów publicznych w wyniku przeprowadzonych tam personalnych
czystek. Autorytarny rząd i jego monopartia karze niepokornych obywateli
zrywaniem kontraktów (toruńska geotermia) i odebraniem szans na dalszy rozwój
(brak koncesji dla Telewizji Trwam). Autorytarny rząd odmawia obywatelom prawa
do powołania międzynarodowej komisji w sprawie katastrofy smoleńskiej i zleca
prowadzenie śledztwa obcemu państwu. Rząd autorytarny po ponownie wygranych
wyborach nie czuje obowiązku rozliczenia się ze sprawowanej władzy, a tuż po
zwycięstwie wycofuje się ze wszystkich swoich wyborczych obietnic i uderza po
kieszeni wyborców. Niestety, taki właśnie rząd, który nie daje sobie rady z
rządzeniem w interesie własnych obywateli, najczęściej nigdy sam nie podaje się
do dymisji.
Wojciech Reszczyński
