Współczesna przemoc
To jest współczesna przemoc, tylko czekać jak będą nas zamykali – powiedział dyrektor Radia Maryja o. Tadeusz Rydzyk odnosząc się do skandalicznej decyzji przewodniczącej sejmowej komisji kultury i środków przekazu Iwony Śledzińskiej – Katarasińskiej z PO, która nie dopuściła do merytorycznej dyskusji.
Posłanka PO tuż po rozpoczęciu obrad komisji pomimo apeli posłów przeszła do głosowania dezyderatu wzywającego prezesa RM do zbadania decyzji KRRiT, która nie przyznała Telewizji Trwam miejsca na cyfrowym multipleksie. Dokument został jednak odrzucony i tym samym obrady komisji zostały przerwane.
Poseł Jerzy Polaczek, powiedział, że to co stało się podczas posiedzenia komisji jest pogardą dla jakichkolwiek reguł.
To totalitaryzmem w wykonaniu przewodniczącej komisji Iwony Śledzińskiej Katarasińskiej, stwierdził poseł Andrzej Jaworski
***
Dworak przyszedł nieprzygotowany
Połączone sejmowe komisje – kultury i środków przekazu oraz kontroli
państwowej – nie zdecydowały o zleceniu NIK kontroli udzielania przez KRRiT
koncesji na nadawanie naziemne cyfrowe Telewizji Trwam.
Parlamentarzyści PiS oczekiwali, że Najwyższa Izba Kontroli zbada rzetelność
postępowania Rady w zakresie udzielania koncesji na nadawanie naziemnej
telewizji cyfrowej, zwracając w szczególności uwagę na przestrzeganie zasad
równego traktowania wszystkich podmiotów ubiegających się o miejsce na tzw.
multipleksie. Projekt uchwały Sejmu autorstwa grupy posłów PiS w tej sprawie był
rozpatrywany już po raz drugi. Na poprzednim, styczniowym posiedzeniu
połączonych komisji przewodniczący obradom Arkadiusz Czartoryski (PiS) przerwał
je ze względu na brak technicznej możliwości przeprowadzenia głosowania za
pomocą kart elektronicznych.
Wczorajsze blisko trzygodzinne posiedzenie połączonych komisji przebiegało w
bardzo napiętej atmosferze. Zaczęło się od tego, że miało się ono rozpocząć o
godzinie 11.30, a zaczęło się pół godziny później. Powód? Za mała sala, i to o
tyle, że część posłów daremnie usiłowała znaleźć jakiekolwiek miejsce siedzące.
Ostatecznie posiedzenie rozpoczęło się w tej samej sali, gdyż innej Kancelaria
Sejmu nie użyczyła. – Takie utrudnienia zdarzają się nie po raz pierwszy.
Problemy z wolną salą zdarzają się na przykład, jeśli chodzi o posiedzenia
zespołu smoleńskiego. Kancelaria Sejmu ima się różnych sposobów, by uniemożliwić
działanie opozycji – oceniła Elżbieta Kruk (PiS).
Obstrukcyjne wnioski Pitery
Przez blisko godzinę poselska debata toczyła się wokół wniosku zgłoszonego przez
poseł Julię Piterę (PO), byłą pełnomocnik rządu do spraw opracowania programu
zapobiegania nieprawidłowościom w instytucjach publicznych. Pitera postulowała,
by komisje zrezygnowały z głosowania w sprawie zlecenia NIK kontroli
działalności KRRiT do czasu rozpatrzenia przez sąd administracyjny odwołania od
decyzji Krajowej Rady w sprawie nieprzyznania miejsca na multipleksie Telewizji
Trwam, którego złożenie zapowiedziała Fundacja Lux Veritatis. Julia Pitera
podkreśliła, że wszystkie organy państwa, również KRRiT, muszą być poddane
okresowo kontroli NIK. – Rzecz jednak w tym – mówiła – że nie jest to moment do
tego stosowny. Argumentowała też, że rozpoczynanie teraz kontroli w KRRiT
nosiłoby znamiona nielegalnego nacisku na władzę sądowniczą. Zastrzegła, że
Platforma Obywatelska nie widzi żadnych przeszkód, by Sejm zdecydował o zleceniu
NIK kontroli procesu koncesyjnego na nadawanie na multipleksach cyfrowych, jeśli
sąd administracyjny będzie miał zastrzeżenia co do "takiej czy innej decyzji
Krajowej Rady". Wypowiedź poseł PO rozbudziła kilkudziesięciominutową dyskusję.
Jak podkreśliła Krystyna Pawłowicz (PiS), odłożenie decyzji w sprawie kontroli
NIK do czasu rozpatrzenia sprawy przez sąd oznacza, że KRRiT przez kilka lat
byłaby wyłączona spod kontroli. Z kolei Beata Kempa (SP) przekonywała, że
trwająca procedura odwoławcza nie ma charakteru wstrzymującego działania
kontrolne innych organów państwa. – Poza tym wniosek pani poseł Pitery nie ma
uzasadnienia w rzeczywistości. Fundacja nie wystąpiła z odwołaniem do sądu
administracyjnego – mówiła z kolei Jadwiga Wiśniewska (PiS), co przyznał w
trakcie całej dyskusji o. Jan Król CSsR z zarządu głównego Fundacji Lux
Veritatis, zapewniając, że Fundacja złoży stosowny wniosek do sądu z prośbą o
uchylenie decyzji przewodniczącego KRRiT w ustawowym terminie, po zakończeniu
analiz prawniczych tej decyzji.
– Tyle szumu jest o to jedno miejsce na multipleksach dla ponad 90 procent
katolików. To nie jest krzywda [decyzja KRRiT – przyp. red.] Fundacji Lux
Veritatis czy Ojców Redemptorystów, tylko jest to wykluczenie ludzi, którzy
szukają pomocy i ją znajdują właśnie w mediach katolickich – podkreślił z kolei
o. dr Tadeusz Rydzyk CSsR, dyrektor Radia Maryja.
Na bezzasadność wniosku Pitery zwrócił też uwagę przewodniczący Komisji ds.
Kontroli Państwowej Arkadiusz Czartoryski. Chodzi o to, zaznaczył, że już na
początku posiedzenia połączonych komisji posłowie uchwalili jednomyślnie, iż
przyjmują porządek obrad, w którym było przewidziane głosowanie nad projektem
uchwały PiS. – Zatem wniosek pani poseł Pitery został już rozstrzygnięty na
początku posiedzenia komisji jednomyślnie. Po drugie, nie ma żadnego odniesienia
w żadnych przepisach, żeby złożenie przez jakiś podmiot odwołania do sądu
administracyjnego lub jego niezłożenie wstrzymywało prace komisji sejmowej i
jakiegokolwiek organu Sejmu – puentował Czartoryski.
Posłowie PO próbowali jednak podtrzymać wniosek Julii Pitery, przewodnicząca
Komisji Kultury i Środków Przekazu Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO) poszła
nawet dalej, składając wniosek o odrzucenie projektu uchwały w pierwszym
czytaniu. Ostatecznie jednak posłowie nad wnioskami PO nie głosowali – decyzją
przewodniczącego Czartoryskiego posiedzenie połączonych komisji zostało
przerwane na dwa tygodnie.
Szef KRRiT zasłania się niepamięcią
Przez blisko godzinę toczył się spór o to, czy formalnie posłowie mogą zadawać
pytania przewodniczącemu KRRiT Janowi Dworakowi dotyczące nieudzielenia przez
Krajową Radę koncesji na nadawanie naziemne cyfrowe Telewizji Trwam. Chodziło o
to, że poprzednie posiedzenie połączonych komisji zostało przerwane wnioskiem
formalnym SLD i PO o zamknięcie dyskusji nad tym tematem. Ostatecznie jednak
Biuro Analiz Sejmowych stwierdziło, że zadawaniu pytań nic nie stoi na
przeszkodzie. Mimo to posłowie nie uzyskali żadnych odpowiedzi od Dworaka. Szef
KRRiT raz mówił, że pytań posłów nie pamięta, potem, że były one niewłaściwe,
więc nie będzie udzielał na nie odpowiedzi, innym razem mówił, że odpowiedzi już
udzielił i że wysłał je wszystkim członkom komisji. W końcu zadeklarował, że
odpowiedzi nie przygotował, gdyż poprzednia dyskusja nad tematem została
zamknięta na poprzednim posiedzeniu połączonych komisji. – Nie przypominam sobie
takiej sytuacji, żeby pytań posłów nie pamiętać. Pan jest przedstawicielem
organu państwa, a póki co mamy w Polsce ustrój parlamentarny – ripostował
Czartoryski. – Miał pan dwa tygodnie czasu, żeby przygotować się do udzielenia
odpowiedzi. To jest zwyczajna sytuacja, przyjęta w parlamencie – mówił
przewodniczący Komisji ds. Kontroli Państwowej, ustosunkowując się do słów
Dworaka, że domagając się tychże odpowiedzi, posłowie stawiają go w sytuacji
niekomfortowej. – Brak przygotowania i brak komfortu pana Dworaka mało mnie
interesuje. Pan Dworak swoją decyzją odbiera komfort wielu Polakom, którzy chcą
Telewizji Trwam – podkreślała Jadwiga Wiśniewska (PiS).
Do Komisji ds. Kontroli Państwowej oficjalnie wpłynęły pisma Fundacji Lux
Veritatis w sprawie zebrania ponad 1 mln 320 tys. podpisów skierowanych do KRRiT
oraz uchwały rad miejskich kilkudziesięciu polskich miast protestujących
przeciwko dyskryminacji Telewizji Trwam.
Metoda faktów dokonanych
Kwestia nieprzyznania koncesji Telewizji Trwam została podjęta także na
posiedzeniu sejmowej Komisji Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii. Jak
przekonywał jeden z członków KRRiT Krzysztof Luft, wszystkie stacje
ogólnopolskie, które nadają analogowo naziemnie, zobowiązane są do przejścia na
nadawanie cyfrowe. Luft deklarował, że wszystkie stacje, w tym Telewizja Trwam,
utrzymają swój sposób nadawania i będą dostępne dla szerokiej rzeszy odbiorców.
– Nigdy jako nadawca nie twierdziliśmy, że nadajemy w sposób analogowy –
sprostował nieprawdziwą informację podaną przez Lufta o. Jan Król z Fundacji Lux
Veritatis. – Proces koncesyjny był bardzo nieprecyzyjny, czujemy się
pokrzywdzeni. Skłania to nas do złożenia skargi do sądu administracyjnego –
dodał o. Król.
Dyrektor finansowy Fundacji Lux Veritatis Lidia Kochanowicz podkreśliła, że
prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej może przyznawać określoną częstotliwość
na podstawie otrzymanej koncesji. Tyle że podmioty, które otrzymały
częstotliwości na pierwszym multipleksie, tych koncesji nie miały. – KRRiT
działała metodą faktów dokonanych. Pozwoliła na to, by prezes UKE przyznał
częstotliwości przed przyznaniem koncesji – mówiła Kochanowicz. W ten sposób
odniosła się do wypowiedzi dyrektor Departamentu Strategii w KRRiT Agnieszki
Ogrodowczyk, która mówiła o tym, że uchwały Krajowej Rady są aktem wiążącym
przewodniczącego KRRiT do wydania decyzji, ale warunkiem jej wydania jest
uzyskanie uzgodnienia części technicznej decyzji koncesyjnej z prezesem UKE.
Dziś ma się odbyć kolejne posiedzenie sejmowej Komisji Kultury i Środków
Przekazu – komisja ma zdecydować, czy skieruje do premiera Donalda Tuska
dezyderat wzywający go do przeprowadzenia kontroli w KRRiT.
Anna Ambroziak
