Bardzo wątpliwy pogląd

Z poseł prof. dr hab. Krystyną Pawłowicz, przed posiedzeniem sejmowej komisji kultury rozmawia o. Dariusz Drążek CSsR, 16.02.2012.



 

 

Pani profesor, jakie wrażanie po wczorajszym posiedzeniu komisji innowacyjności?



Sprawa została skierowana do Studia Biura Analiz Sejmowych i mam przed sobą opinię tego Biura, która właśnie mówi, że przesądzającym o niedopuszczenia uchwalenia takiego dezyderatu jest brak możliwości KRRiTV zakresem działalności prezesa Rady Ministrów. Problem nie jest tak prosty dlatego, że w moim przekonaniu KRRiTV jest organem konstytucyjnym, która z jednej strony stoi na straży wolności słowa, z drugiej strony jest w zakresie radiofonii i telewizji, wydaje koncesję, reguluje i monitoruje ten rynek, upomina i nakłada kary. Czyli jest częścią administracji, pełni jakby dwojaką funkcję. Artykuł 148 Konstytucji, mówi w punkcie 7: Prezes Rady ministrów jest zwierzchnikiem służbowym, pracowników administracji rządowej. W zakresie w jakim KRRiTV wykonuje funkcje administracji, w zakresie radiofonii i telewizji, prezes Rady Ministrów ma taką kompetencję i będę chciała, jeżeli mi starczy czasu bo mam następną komisję, jeśli do tego dotrwam to chciałabym to podnieść.

Przeglądałem wczorajszą prasę i czytałem wczorajszy artykuł w Gazecie Wyborczej. Napisał go Krzysztof Luft z KRRiTV. Stwierdził, że TV Trwam stosuje szantaż wobec KRRiTV. Dodał, że są to naciski zewnętrzne. Być może miał na myśli także tę komisję.

Myli się Pan Luft nie pierwszy raz zresztą. KRRiTV nie jest sądem na którego presję można by wywierać. Jest jednym z organów Administracji Konstytucyjnej, podejmuje działania o bardzo doniosłym znaczeniu publicznym. Mamy prawo organizować się, szczególnie, że już nie pierwszy raz okazało się, że nadużywa swojego prawa i trzeba było po prostu protestami wymuszać odpowiednie decyzje. W tym artykule Pan Luft mówi, że każde zjawisko podlega oskarżeniu do sądu i powinno się na tym kończyć i powinniśmy czekać. Otóż nie. Podlega każde działanie administracji, podlega również sąd ocenie publicznej a ponieważ naruszenie jest tutaj szczególnie duże i narusza interesy bardzo dużej grupy polityków, również podlegają naszej ocenie. Tutaj jest również twierdzenie, że zdumiewające jest zestawienie tego wyrazu. Jest wyrazem pogardy to, że O. Tadeusz stara się tutaj bronić i przyrównuje różne systemy totalitarne. Otóż nie jest. Mówienie o tym, ze jesteśmy dyskryminowani nie jest przejawem pogardy tylko protestu dla tego co się robi właśnie w demokratycznym państwie. Chyba bardziej tutaj kłamie pan Luft, który mówi, że w naszym państwie funkcjonują wolne, różnorodne media. Nie funkcjonują bo TV Trwam, która reprezentuje katolików właśnie jest usuwana i my walczymy o to i protestujemy. Poza tym oskarża tutaj O. Tadeusza o to, że kwestionuje obowiązek płacenia podatków przez katolików. Chcę powiedzieć, że to pan premier Tusk wezwał nas do niepłacenia i ja byłam wówczas członkiem nadzorczym TVP i spowodowało to absolutne, drastyczne spadek i właściwie upadek TVP. Także Panie Krzysztofie Luft, proszę tu kierować swoje oskarżenia do pana Tuska. Natomiast O. Dyrektor ma o tyle rację, że nie możemy płacić na rzeczy, które są skierowane przeciwko nam. Bo jeśli nas się dyskryminuje to dlaczego mam płacić na samo dręczenie siebie, czy przeciwko sobie.

Ale mało tego, mamy nie tylko płacić ale również mamy się nie domagać i nie szukać sprawiedliwości na różnych forach, w tym na forum demokratycznym jakim jest Sejm Rzeczypospolitej Polskiej.

Tak, oni bardzo by chcieli żebyśmy nie korzystali z możliwości i siedzieli cicho. Otóż nie będziemy siedzieć cicho.

I płacili.



I płacili. Tak, mamy płacić, siedzieć cicho, jak w sklepie, płać i wychodź, tak? Otóż nie będziemy ani płacić ani też siedzieć cicho. I dopóki można, dopóki są posłowie, którym na tym zależy i dopóki jest co najmniej 1,5 mln ludzi, którym chciało się pójść zaprotestować, będziemy, więc proszę nie liczyć na nas, że się uspokoimy.

Wczoraj na Komisji Innowacyjności poruszony został problem rezerwacji częstotliwości przez UKE. Jak oświadczono nadawcy po otrzymaniu koncesji przez KRRiTV, zwrócili się do UKE o zarezerwowanie tych częstotliwości. Następnie prezes UKE zapytał przewodniczącego KRRiTV, czy jest to uzgodnione. Prezes powiedział, że jest to uzgodnione z nadawcami, koncesjonariuszami. Tymczasem trwał proces odwoławczy, o czym – z tego co wiem – prezes w piśmie do UKE nie powiedział. A zatem nie było decyzji ostatecznej ale kroki zostały podjęte dla rezerwacji, dla konkretnych podmiotów.

Proszę Ojca, to jest tylko szczegół, który pokazuje sposób działania przewodniczącego Dworaka, z milionów. Pani dyrektor finansowa Fundacji bardzo fachowo i kompetentnie wykazała. To się składa z tysięcy nadużyć. Także mam nadzieję, że sad stanie na wysokości zadania i nie będzie się grzał dla pana prezydenta ani dla rządu tylko uczciwie rozpozna i należy mieć nadzieję, że uczciwie rozpozna i również tę okoliczność weźmie pod uwagę.

Wczoraj na połączonej Komisji Kultury i Środków Przekazu i ds. Kontroli Państwowej Pani Julia Pitera zgłosiła bardzo ciekawy wniosek. Stwierdziła, że skoro sprawa trafi do Naczelnego Sądu Administracyjnego to posłowie nie muszą zajmować się skierowaniem sprawy do NIK. Czy jedno drugie znosi? Bo w takim razie również nie powinniśmy podejmować dalszego procesu cyfryzacji, bo miejsca będą rozdawane.

Nic niczego nie znosi bo po prostu był to przejaw woli i pragnienia Pani Pitery żeby utrącać łeb sprawie, jak to się mówi. Sprawy po prostu się toczą, organy państwowe działają, są kontrolowane a to, że ktoś skarży to jest jego sprawa. Czyli jak jakaś osoba skarży gdzieś do sądu, to czy to znaczy, że do Urzędu Skarbowego wtedy też nie można? Jak najbardziej można. Ciągle ktoś skarży a urzędy są kontrolowane, organy są kontrolowane. Nie ma żadnego związku, jest tylko przejaw chęci blokowania procedury i wyjaśnienia sprawy. Przedłużanie i przedłużanie, w końcu to wychodzi na nasza rzecz bo my to nagłaśniamy. Kolejne przełożenie i sprawia to, że jesteśmy stale na wizji i dziękujemy pani Piterze.

Z poseł prof. dr hab. Krystyną Pawłowicz rozmawiał o. Dariusz Drążek CSsR


***

 

Wypowiedź prof. pos. Krystyna Pawłowicz po posiedzeniu sejmowej Komisji Kultury i Środków Społecznego Przekazu, 16.02.2012.

 

 





Prezes Rady Ministrów ma prawo kontrolować KRRiT. Mówi o tym Konstytucja – KRRiT stoi na straży wolności słowa. Dalej w ust. 2 czytamy, że wydaje rozporządzenia w sprawach indywidualnych, podejmuje decyzje. Czyli działa, jak organ administracji państwowej. Co więcej mamy ustawę o Radiofonii i Telewizji (art. 5), która mówi że KRRiT to organ państwowy właściwy w sprawach radiofonii telewizji. To nie jest organ sądowy, to nie jest organ ustawodawczy. Przy wyliczeniu kompetencji, mówi się, że podejmuje rozstrzygnięcia w sprawach koncesji, uznaje za nadawcę społecznego, ustala kary wobec tego jest to organ administracji, jest to organ państwowy.

Jeśli zajrzymy do Konstytucji, czy do przypisów dotyczących Prezesa Rady Ministrów, art. 148 mówi, że Prezes jest zwierzchnikiem służbowym pracowników administracji publicznej. To oczywiście jest źle napisana opinia dlatego, że to robią niedawni młodzi absolwenci, najczęściej po takich funkcjach albo siedzą w kancelariach, a tu rozpoczynali swoją praktykę. Pani przewodnicząca podaje nam pogląd bardzo wątpliwy, niedopracowany – na półtorej strony – który można natychmiast skontrować poglądem opartym na Konstytucji. Jestem oburzona.

Nie dopuszczono nas do głosu, nawet wprowadzono nas w błąd i zarządzono głosowanie mimo naszych protestów. Jesteśmy w Sejmie? Gdzie my jesteśmy? Jak mamy działać? Jak to ma nas nie nastawiać negatywnie. Tu człowiek przychodzi i radykalizuje się, no można tutaj wejść bardzo grzecznie i chciałby człowiek porozmawiać wymienić poglądy. Tymczasem głos jest odbierany proceduralnymi sztuczkami. Wierzę, że Pan Bóg czuwa. Trzeba się na Niego zdać.

 

prof. pos. Krystyna Pawłowicz

 

drukuj