Lekarze nie odpuszczają

Naczelna Rada Lekarska rekomenduje lekarzom niepodpisywanie umów z NFZ.
Chodzi o wystawianie recept na leki refundowane. A to oznacza, że od lipca
pacjentów mogą czekać kolejne kłopoty. Naczelna Rada Lekarska negatywnie oceniła
zmiany w ustawie refundacyjnej. Skrytykowała też kwestie dotyczące karania
lekarzy, które przeniesiono do umów zawieranych z Narodowym Funduszem Zdrowia.
Rada zaapelowała do lekarzy prowadzących praktyki prywatne oraz do
świadczeniodawców, którzy świadczą usługi lecznicze, aby nie podpisywali
kontraktów na drugie półrocze 2012 r. dotyczących wystawiania recept na leki
refundowane. Rada zaapelowała też do świadczeniodawców o wypowiadanie zawartych
już umów. W ocenie samorządu lekarskiego, podpisywanie umów w proponowanym
kształcie oznacza całkowite oddanie się pod władzę kontrolerów NFZ.

Z ustawy refundacyjnej, której nowelizacja weszła w życie 9 lutego br.,
wykreślono zapis dotyczący karania lekarzy. Ustawa w nowym kształcie spełnia
jednak tylko część postulatów aptekarzy i lekarzy. Usunięty został ustęp 8 art.
48, który przewidywał zwrot kwoty nienależnej refundacji wraz z odsetkami w
przypadku, kiedy lekarz błędnie wypisze receptę. Tym samym lekarze, którzy do
chwili wejścia w życie nowelizacji ustawy wystawili takie recepty, zostaną
objęci abolicją. Jednak bocznymi drzwiami przepis dotyczący kar wprowadzono do
umów zawieranych przez lekarzy z NFZ. W ocenie środowiska medycznego, nie ma też
żadnego merytorycznego uzasadnienia dla zmian dokonanych w ustawie o zawodach
lekarza i lekarza dentysty. – Rząd dokonał podstępnej zmiany w ustawie o
zawodach lekarza i lekarza dentysty, przenosząc do niej z rozporządzenia
ministra zdrowia przepisy zobowiązujące lekarzy do wskazania stopnia refundacji
leku w przypadkach, gdy jest więcej niż jeden poziom refundacji oraz
zobowiązujące lekarza do weryfikacji i zaznaczania na recepcie szczególnych
uprawnień pacjentów do refundacji leków – tłumaczy wiceprzewodniczący
Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy i członek kierownictwa Naczelnej Rady
Lekarskiej Zdzisław Szramik. To pokazuje, że nie wszystkie postulaty, jakie
lekarze podczas niedawnego tzw. protestu pieczątkowego przedstawiali, zostały
spełnione przez rząd. Lekarzom nie chodziło bowiem o to, aby niekorzystne zapisy
usunąć z ustawy refundacyjnej, a następnie umieścić je w innych aktach prawnych.
Dlatego Szramik zapowiada, że lekarze się nie ugną i nie zrezygnują ze swoich
postulatów. – To nie do lekarza należy sprawdzanie, czy pacjent jest
ubezpieczony, czy jest kombatantem, rybakiem, a może dzieckiem pułku. Zadaniem
lekarza jest przeprowadzić wywiad z pacjentem, zbadać go, postawić diagnozę i
zapisać odpowiednie leki. Natomiast refundacją leku powinien się zająć NFZ, a
nie lekarz – mówi wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.
Jego zdaniem, w rozmowach z rządem konieczny jest nacisk, bo w innym wypadku
będzie on nadal lawirował, nie wywiązując się ze składanych obietnic. Tymczasem
konkretnych zapisów dotyczących abolicji wciąż nie ma. – Tłumaczenie niedbalstwa
i nieróbstwa dbałością o jakość tworzonego prawa to kolejny wykręt obecnego
rządu. Wiele razy już nas oszukano. Cywilizowane formy dyskusji czy logiczne
argumenty przedstawiane w rozmowach z tą władzą, która zawsze wie lepiej, nie
mają już zastosowania – ocenia.

Lekarze rozważają skierowanie prośby do Rzecznika Praw Obywatelskich o
zakwestionowanie zapisu o wskazaniach dotyczących danego leku. Okazuje się
bowiem, że w myśl znowelizowanej ustawy refundacyjnej lek można przepisać tylko
na te choroby, na które oficjalnie zarejestrował je producent. Medycy uważają,
że to nieporozumienie, dlatego chcą przepisywać leki zgodnie ze wskazaniami
medycznymi. W praktyce zdarza się bowiem, że dwie identyczne substancje są
inaczej zarejestrowane (np. jedna na zapalenie oskrzeli i ucha, a druga tylko na
zapalenie oskrzeli) i w obu przypadkach inny jest poziom refundacji. Lekarze,
którzy wywalczyli sobie abolicję za przepisanie refundowanego leku osobie, która
nie ma aktualnego ubezpieczenia, chcą, by z odpowiedzialności zostali zwolnieni
też świadczeniodawcy, czyli przychodnie. Ponadto NRL zarekomendowała lekarzom,
którzy mają własne praktyki, aby od lipca br. nie podpisywali umów z NFZ, jeżeli
nie zostanie z nich usunięty zapis o karach. Termin podpisywania nowych umów z
NFZ dotyczących wystawiania recept na leki refundowane mija z końcem czerwca br.
Przypomnijmy, że znowelizowana ustawa wprowadza też abolicję dla aptekarzy,
którzy do 9 lutego realizowali błędnie wypisane recepty. Farmaceuci zyskali
możliwość wnoszenia zażaleń na kontrolę NFZ do dyrekcji poszczególnych oddziałów
wojewódzkich Funduszu, a w przypadku nieuwzględnienia także do jego prezesa.
Znowelizowana ustawa refundacyjna nie spełnia jednak najważniejszego oczekiwania
aptekarzy dotyczącego zniesienia odpowiedzialności finansowej za realizację
błędnie wypisanych recept. Dlatego w ocenie zarówno lekarzy, jak i farmaceutów
zmiany obejmują jedynie część postulatów tych środowisk i wymagają dalszych
konsultacji.

Mariusz Kamieniecki

drukuj