Nowy głos w polskiej poezji

Ważne, odkrywcze zjawiska artystyczne pojawiają się niezmiernie rzadko.
Nieraz musimy czekać dziesięciolecia aż zdarzy się wiersz, książka, dzieło w
pełni dojrzałe, piękne i mądre. Właśnie zdarzyło się. I od razu przykuło uwagę.
To tomik poezji Marii Doroty Pieńkowskiej. Strofy wysokiej próby, mocno osadzone
w kulturze polskiej, a równocześnie odwołujące się do uniwersalnych wartości
europejskich. Wywodzą się z tego nurtu literackiego, który wynosi na wyżyny
potęgę umysłu i chyli głowę przed ludzką wrażliwością, moralną
odpowiedzialnością i duchowym pięknem. Poetka nie epatuje łatwymi obrazkami,
złudną buńczucznością ani fałszywą nowoczesnością. Odwołuje się do tego
wszystkiego, co w kulturze trwałe i twórcze, sprawdzone przez czas, a
równocześnie przedstawia swój własny świat, nadaje słowom nowe znaczenia,
odkrywa nowe formy i buduje nowe sensy. Szuka kamienia filozoficznego, który
połączy to, co zmienne, z tym, co niezmienne, to co kruche, z tym, co trwałe i
zanurzone w wieczności. U źródeł jej poezji znajdujemy Księgi Mądrości, wiersze
Jana Kochanowskiego ("Pieśni"), Mikołaja Sępa-Szarzyńskiego ("Sonety"), Norwida
("Modlitwa": Panie! – ja nie miałem głosu//Do odpowiedzi godnej – i
-milczałem://Błogosławionym zazdrościłem stosu//I do Boleści jak do matki
drżałem).

Sięga też myślą do starożytnej Hellady, przywołując wielkie postaci
mitologiczne: Charona, Prometeusza czy Odyseusza w znakomitym wierszu "Mira Ceti",
w którym "niebo nawiedza gwiazda zmienna". Czym jest owa gwiazda zmienna? To
właśnie tytułowa "Mira Ceti", szczególna i wyjątkowa gwiazda, odkryta w 1596 r.
przez holenderskiego astronoma, Fabriciusa, w gwiazdozbiorze Wieloryba, oddalona
od słońca o 419 lat świetlnych. Czym się ona charakteryzuje, że tak
zafascynowała poetkę? Czy tym, że posiada podwójny układ, czerwonego olbrzyma i
białego karła? A może tym, że jest to zjawisko unikalne, pulsujące zmiennym
światłem? Warto na początku rozszyfrować te znaki, by potem już łatwiej wejść w
gęstą kulturową metaforykę tych wierszy. Nie ulega wątpliwości, że tytułowa
"Mira Ceti" to metafora współczesnych czasów, nieprzewidywalnych i niepewnych.
Gwiazda, której poetka się bacznie przygląda, nieraz się z nią spiera, a nieraz
ironicznie komentuje. Ale też urzeczona jej niepowtarzalnością, zdumiewa się
niezwykłą urodą.

Pieńkowską zafascynowała szczególna osobliwość gwiazdy, wyjątkowość ciała
niebieskiego, które symbolizuje antynomie ludzkich zachowań, zwątpienie i
radość, upadek i gwałtowny zryw ku życiu, ulotność indywidualnego bytu i trwanie
wszelkiego stworzenia przez epoki. Świat został tak urządzony, wydaje się mówić
autorka, że wciąż poddawani jesteśmy próbom i sprawdzianom, warto więc wiedzieć,
na jakim gruncie stoimy, czy na trwałym fundamencie wartości, czy też na
ruchomych piaskach miraży. Czy wybieramy to, co niejasne, niepewne i złudne, czy
też to, co nas tworzy, buduje i utrzymuje w harmonii i równowadze.

Pieńkowska, doświadczona przez los, jak każdy wrażliwy i dociekliwy twórca,
szuka tego, co w naszej egzystencji przydaje człowiekowi godności i wiary, co
jednoczy mądrość z wrażliwością, ból z pięknem, życie ze śmiercią. Idzie drogą
trudów i wyrzeczeń, zwątpień i nadziei, pośród tysiąca pytań, które znajdują
ostateczne intelektualne oparcie w znakach Opatrzności. Idzie między tymi
znakami i rozpoznaje je. Niemal w co drugim wierszu jakby w naszym imieniu o coś
pyta. Kto nas zapisał starannie? Kto zatarł ślady? Dlaczego kradłem? Dlaczego
zabiłem? Dlaczego boli? Kto ze mną gra? Co z podwórkiem, czyli z naszą
rzeczywistością? Szczególną opieką otacza SŁOWO. Słowo, które staje się ciałem.
Nieskłamane słowo. Niestrudzeni słudzy słowa ocaleni z popiołów. Właśnie, słowo
ocala, objaśnia, tłumaczy, pokazuje ścieżki. Najważniejszym imperatywem słowa
jest prawda. W niej się odnajduje los, świat, Bóg. W niej się odnajduje myśl,
wolność, Ojczyzna, miłość, historia i wierność. Pieńkowska staje na straży
pojęć, które jednoczą nas wokół pamięci. To pamięć chroni naszą egzystencję,
scala oderwane historie, staje się lustrem, w którym przygląda się – właśnie –
sama sobie prawda. I w tej prawdzie objawia się nagle polski Lwów, jako symbol
historycznego trwania, przenosi się ponad czas, łączy odmienne epoki. Cudowny
wiersz zadaje bolesne i gorzkie pytania:

kto płaci
za katedrę łacińską
i lwy w śnieżnych czapach
za zrabowaną galerię obrazów
…………………………………
za dźwięk wysoki do nieba
jak drabina Jakubowa

A "Przy grobie Poety", właśnie ze Lwowa, odnajdujemy lśniące
czystym blaskiem biblijne przesłanie:

głos spokojny, rzetelny
przezroczysta mowa
tak tak nie nie

Poezja Pieńkowskiej jest poezją filozoficznej kontemplacji, a
więc poezją wyciszenia, w której mieści się ziarnko piachu, liść spadający z
drzewa, miłość, cierpienie i samotność. Jej strofy wyrastające z Herbertowego
klimatu, wnoszą do naszej wrażliwości własny, osobny ton. To nowy, ważny głos w
polskiej liryce.

Stanisław Srokowski,
prozaik, poeta, dramaturg

drukuj