Wyjście rok przed terminem

Obama, szukając kolejnego "sukcesu" na potrzeby kampanii wyborczej,
postanowił wpisać na listę szybsze zakończenie wojny w Afganistanie.

Sekretarz obrony USA Leon Panetta oświadczył dwa dni temu, że Stany
Zjednoczone i ich sojusznicy będą dążyć do tego, aby zakończyć operacje bojowe w
Afganistanie przed grudniem 2013 roku, czyli na ponad rok przed pierwotnie
planowanym terminem. Pozostały zaś czas – jak dodał – chcą poświęcić już tylko
na doradztwo i szkolenia miejscowych sił.

Plan wcześniejszego zakończenia działań bojowych w Afganistanie amerykański
sekretarz obrony przedstawił dziennikarzom na pokładzie samolotu lecącego na
spotkanie ministrów obrony państw NATO w Brukseli. Odpowiadając na ich pytania,
wyjaśnił, iż pozostałe kilkanaście miesięcy Amerykanie zamierzają poświęcić na
organizowanie szkoleń i wspieranie sił afgańskich. – Naszym celem jest
zakończenie całego tego procesu w 2013 roku, a później, miejmy nadzieję od
połowy do końca 2013 roku, przejść od roli bojowej do roli szkoleniowej i
doradczo-wspierającej – powiedział szef Pentagonu. Przedstawiony scenariusz nie
był jednak aż tak wielkim zaskoczeniem, gdyż od jakiegoś czasu nieoficjalnie
mówiono o podobnym rozwiązaniu. Jak jednak zauważa Agencja Reutera, Panetta jako
pierwszy potwierdził je oficjalnie. Tymczasem cytowana przez PAP agencja
Associated Press zauważa, że terminy te świetnie pasują do amerykańskiego
kalendarza politycznego w roku wyborczym. Umożliwią one bowiem ubiegającemu się
o reelekcję prezydentowi Barackowi Obamie wskazywanie podczas kampanii
wyborczej, że po wycofaniu wszystkich żołnierzy USA z Iraku, także wycofanie z
Afganistanu jest kwestią stosunkowo niedalekiej przyszłości i rzekomym sukcesem
jego prezydentury.

Obecnie, jak informuje telewizja BBC, w Afganistanie przebywa około 99 tys.
amerykańskich żołnierzy, z czego 22 tys. ma wrócić do domu jeszcze w tym roku.
Tymczasem wraz ze zmniejszaniem się liczby NATO-wskich żołnierzy w tym kraju
rośnie liczba ataków na wojska sojusznicze.

Kilka dni temu, po śmierci w Afganistanie czterech francuskich żołnierzy,
którzy zostali zastrzeleni przez zbuntowanego żołnierza afgańskiego, także
prezydent Nicolas Sarkozy, który stoi w obliczu trudnej walki o reelekcję,
oświadczył, że Francja wycofa wszystkich swoich żołnierzy o rok wcześniej, czyli
do końca roku 2013. Podkreślił także, iż Paryż rozpocznie przekazywanie
Afgańczykom odpowiedzialności za bezpieczeństwo w prowincji Kapisa we wschodnim
Afganistanie już w marcu tego roku. Co więcej, Sarkozy wezwał także pozostałych
sojuszników z NATO, aby uczynili to samo. W odpowiedzi na tę niespodziewaną
deklarację prezydenta Francji, podczas rozpoczętego wczoraj w Brukseli
dwudniowego szczytu państw NATO, ministrowie obrony zapowiedzieli szczegółową
dyskusję o wycofaniu wojsk z Afganistanu. Mają oni także omówić sytuację w tym
kraju po przecieku z raportu natowskiego, według którego władze Pakistanu
wspierają talibów, którzy liczą, że przejmą rządy po wycofaniu wojsk NATO do
końca 2014 roku.

Marta Ziarnik

drukuj