Skok rządu na pieniądze Polonii
Oprócz wielu ważnych i spektakularnych spraw, mających wymiar
medialny i budzących zainteresowanie społeczne, toczą się w Sejmie boje o
rozstrzygnięcia, które tylko pozornie są drugoplanowe. Do takich należy decyzja
rządu, ostatnio wraz z budżetem przegłosowana w Sejmie, że pieniądze na Polonię
i Polaków mieszkających poza granicami kraju zostaną przeniesione z budżetu
Senatu do budżetu MSZ i oddane do dyspozycji konsulów.
Rząd taką decyzję podjął bez konsultowania tego z senatorami i organizacjami
polonijnymi, które tylko zostały powiadomione o planach takiego rozstrzygnięcia
pod koniec ubiegłego roku. Chodzi o kwotę ponad 65 mln zł, co będzie oznaczało
zmniejszenie budżetu Senatu o 40 proc., a co grozi załamaniem systemu
finansowania Polonii w tym roku.
Tradycyjna rola Senatu
Tradycje Senatu jako izby opiekującej się Polonią są bardzo odległe, gdyż
sięgają II Rzeczypospolitej. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości i
przywróceniu Senatu w 1989 r. uczyniono tę izbę odpowiedzialną za merytoryczną
opiekę i materialne wsparcie Polonii i Polaków mieszkających poza granicami
naszego kraju. Bardzo szybko izba wyższa, mniej upolityczniona od Sejmu, zyskała
powszechne zaufanie Polonii i Polaków mieszkających za granicą, zwłaszcza na
Wschodzie.
Od 1990 do 2010 r. na opiekę nad Polonią i Polakami za granicą Senat wydał
ponad 840 mln złotych. Od kilku lat na ten cel Senat przeznacza rocznie ok. 75
mln złotych. Senatorowie, reprezentujący różne opcje polityczne, starają się jak
najbardziej racjonalnie i celowo wydatkować te środki. Finansowali m.in. bazę
lokalową organizacji polonijnych, wspierali ich działalność programową, a także
działali na rzecz integracji ruchu polonijnego. Znacząco wspierali rozwój
polonijnej oświaty, udzielając pomocy szkołom polskim i placówkom oświatowym w
utrzymaniu i rozbudowie infrastruktury. Finansowali pomoc dydaktyczną i
metodyczną dla nauczycieli, a także stypendialną dla uczniów. Promowali kulturę
polską, przede wszystkim poprzez finansowanie instytucji i placówek kultury
polskiej poza granicami, a także wspieranie imprez upowszechniających kulturę
polską i dorobek kultury polonijnej w Polsce. Podejmowali wysiłki na rzecz
ochrony polskiego dziedzictwa narodowego poza granicami kraju, w tym
dokumentowali ślady polskości.
Ponadto senatorowie wpływali pozytywnie na kształtowanie postaw obywatelskich
w środowiskach polonijnych i polskich, inspirowali i wspierali obchodzenie
rocznic i świąt narodowych, jak również wspierali rozwój i aktywizację
polonijnych organizacji młodzieżowych, w tym sportowych i harcerskich.
Upowszechniali wiedzę o Polsce, języku polskim i naszej kulturze oraz starali
się kształtować na świecie pozytywny wizerunek Polski i Polaków, finansowali
działalność programową i infrastrukturę redakcji telewizyjnych, radiowych,
czasopism polonijnych i portali internetowych. Nie uchylali się także od pomocy
socjalnej i działalności charytatywnej.
Wszystkie te zadania były realizowane z dużym powodzeniem, choć w
ograniczonym zakresie, przez liczne podmioty społeczne, a przede wszystkim przez
Stowarzyszenie "Wspólnota Polska", które stało się głównym partnerem
niepublicznym dla Polonii i Polaków rozrzuconych po świecie.
Roszczenia MSZ
Od dawna Radosław Sikorski nie krył się z zakusami na pieniądze senackie na
rzecz Polonii i Polaków za granicą. Dłuższy czas przekonywał do tego rozwiązania
Donalda Tuska i uzyskał w tej sprawie pełne poparcie premiera. Zresztą szef MSZ
mówił o tym i na nieformalnych spotkaniach z politykami Platformy zajmującymi
się działalnością polonijną i na spotkaniu z marszałkiem Senatu, którego
poinformował o planowanej zmianie. Bogdanowi Borusewiczowi miał ponoć zagrozić,
że w razie jego sprzeciwu grupa posłów PO złoży wniosek do Trybunału
Konstytucyjnego, w którym będzie podnosić, że Senat jako element władzy
ustawodawczej nie może decydować o rozdzielaniu środków z budżetu państwa na
cele polonijne.
Taki argument pojawił się również w stanowisku Komisji Spraw Zagranicznych i
Komisji Finansów Publicznych, które pozytywnie zaopiniowały przeniesienie
środków senackich do MSZ. Wskazywano na niekonstytucyjność obecnych rozwiązań,
która ma polegać na tym, że Senat realizując zadania rządowe, od lat łamie
konstytucyjną zasadę czytelnego trójpodziału władzy. Stwierdzono także, że celem
tej zmiany jest uporządkowanie budżetu zadaniowego poprzez skoncentrowanie
środków na rzecz Polonii i Polaków mieszkających poza granicami kraju w jednym
miejscu – w polityce zagranicznej, którą realizuje i za którą ponosi
odpowiedzialność MSZ, a nie Senat. Wiceszef Komisji Spraw Zagranicznych Robert
Tyszkiewicz (PO) stwierdził, że "MSZ ma najlepsze rozeznanie w realnych
potrzebach środowiska polonijnego" i dlatego konsulowie powinni decydować o
rozdziale środków, które były dotychczas w dyspozycji Senatu.
Rząd oczywiście realizuje zadania na rzecz polskiej diaspory, wydając na ten
cel znaczące środki. W projekcie budżetu na 2012 r. zapisano dla MSZ kwotę 9 mln
405 tys. zł na szkolnictwo polskie za granicą, 4 mln 429 tys. zł na polską
kulturę i sztukę za granicą, 614 tys. zł na kolonie i obozy młodzieży polonijnej
w kraju, a także 500 tys. zł na opiekę nad miejscami pamięci narodowej za
granicą. Warto zauważyć, że w porównaniu z 2011 r. w projekcie budżetu na 2012
r. ponaddwukrotnie zwiększono środki pozostające w dyspozycji MSZ na szkolnictwo
polskie za granicą.
Nieprawdą jest także – a takie głosy padały ze strony posłów PO – że rząd nie
ma wpływu na wydatkowanie środków senackich na Polonię. Decyzje podejmowane
przez Senat w sprawach zlecania zadań w zakresie opieki nad Polonią i Polakami
za granicą mają charakter kolegialny i wieloetapowy, w tym przechodzą przez
Zespół Finansów Polonijnych. W jego skład wchodzą nie tylko przedstawiciele MSZ,
ale także Ministerstwa Edukacji Narodowej, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa
Narodowego oraz Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Sprzeciwy Polonii
Organizacje polonijne zostały powiadomione na jesieni o zmianach, o których
zadecydowano w rządzie. Nie poproszono ich o wyrażenie opinii w sprawie, która
przecież bezpośrednio ich dotyczy i ze względu na jej wagę powinna przejść
szerokie konsultacje społeczne, tylko poniekąd postawiono przed faktem niemal
dokonanym.
Reakcja Polonii była szybka i jednoznaczna. Rada Prezesów Europejskiej Unii
Wspólnot Polonijnych, która skupia 41 najpoważniejszych organizacji polonijnych
z Zachodu i Wschodu, 19 listopada 2011 r. wydała specjalne oświadczenie, w
którym wyraziła zaniepokojenie zapowiedzią zmian w systemie finansowania
działalności organizacji polonijnych. "Zdajemy sobie sprawę, że władze polskie
mają prawo do dysponowania polonijnymi środkami budżetowymi, ale pragniemy
zwrócić uwagę na historyczną rolę merytorycznej opieki Senatu RP nad Polonią
oraz naszego partnerstwa ze Stowarzyszeniem "Wspólnota Polska"" – napisano w
oświadczeniu. Rada Prezesów EUWP zauważyła, że finansowanie działalności
polonijnej "bezpośrednio poprzez Ministerstwo Spraw Zagranicznych może stwarzać
problem lojalności wobec krajów naszego zamieszkania". Problemy z tym związane
mogą mieć szczególnie polskie organizacje działające na Litwie, Białorusi i
Ukrainie. Rada wyraziła nadzieję, że finansowanie działalności polonijnej nadal
"będzie się odbywało w sposób przejrzysty poprzez organizacje pozarządowe, a
przede wszystkim poprzez naszego partnera strategicznego, jakim jest
Stowarzyszenie "Wspólnota Polska"".
To stanowisko poparły inne znaczące organizacje polonijne, w tym w
specjalnych oświadczeniach Kongres Polonii Amerykańskiej, Rada Naczelna Polonii
Australijskiej i Kongres Polonii Kanadyjskiej. "Sądzimy – czytamy w oświadczeniu
KPK – że zasłużyliśmy na traktowanie nas jako partnera w sprawach polonijnych.
Tym bardziej niezrozumiały i deprymujący jest brak konsultacji z naszym
środowiskiem polonijnym w tak ważnych sprawach. (…) Chcemy podkreślić, że
jesteśmy głęboko zaniepokojeni proponowanymi zmianami i apelujemy o ponowne
przeanalizowanie alternatywnych rozwiązań, uwzględniających konsultacje ze
środowiskami polonijnymi".
Miałem przyjemność spotkać się w Sejmie z Ludwikiem Klinkowskim, wiceprezesem
Kongresu Polonii Kanadyjskiej. Dowiedziałem się od niego, że przedstawiciele
wielu organizacji polonijnych obawiają się dyktatu MSZ, które dysponując
dotychczasowymi środkami senackimi, będzie wspierało uznaniowo tylko "swoje"
organizacje, czyli uległe wobec resortu. Istnieje także obawa, że będą kreowane
i wspierane finansowo nowe organizacje polonijne, które uzależnione od środków
rządowych zostaną całkowicie podporządkowane MSZ, a zarazem spowodują rozbicie i
skłócenie środowisk polonijnych. Może właśnie o to chodzi ministrowi
Sikorskiemu, który odpowiadając w piątek w Sejmie na moje pytanie dotyczące tej
zmiany w budżecie, stwierdził, że kilka dni temu poparła ją polonia niemiecka.
Widocznie obiecał jej zwiększone finansowanie.
Czy sprawa już się zakończyła?
Decyzja Komisji Łączności z Polakami za Granicą, która głównie głosami posłów
PiS (przy wstrzymaniu się posłów lewicy) negatywnie zaopiniowała przeniesienie
pieniędzy na Polonię z Senatu do MSZ, nie rokowała specjalnych nadziei. Komisja
Finansów Publicznych, która pozytywnie zaopiniowała wniosek przeniesienia
pieniędzy na Polonię z budżetu Senatu do budżetu MSZ, ostatecznie te nadzieje
pogrzebała. Koalicja PO – PSL ma większość, której dała wyraz w głosowaniu nad
tą poprawką na posiedzeniu plenarnym Sejmu. Ale poparli ją także posłowie SLD i
Ruchu Palikota. Przedstawiciel tej ostatniej partii podkreślił, że jest za
zabraniem pieniędzy Senatowi, gdyż ten kieruje środki do wielu katolickich
parafii na Wschodzie, co – jego zdaniem – było czymś wielce nagannym.
Teraz budżet na 2012 r. wraz z tym zapisem trafi do Senatu. Przyklepanie
zabrania Senatowi pieniędzy na Polonię i Polaków za granicą nie będzie łatwą
decyzją dla niektórych senatorów PO, w tym dla marszałka Senatu Bogdana
Borusewicza, który konsekwentnie sprzeciwia się tej zmianie. W piśmie do
przewodniczącego sejmowej Komisji Finansów Publicznych napisał, że realizacja
tego zadania przez Senat poprzez organizacje pozarządowe "jest to unikalny w
świecie sposób prowadzenia polityki państwa wobec diaspory", a proponowana
zmiana stwarza "realną groźbę załamania systemu pomocy polskim środowiskom za
granicą". Aby uspokoić wzburzenie i rozwiać wątpliwości niektórych senatorów PO,
rozpuszczono plotkę, że senator Platformy Andrzej Person, obecny przewodniczący
senackiej Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą ma zostać
wiceministrem w MSZ i tam nadal zajmować się tą działką.
Niebawem zobaczymy, czy Senat, nie zmieniając ustawy budżetowej, a później
prezydent ją podpisując – przyklepią skok rządu (który poczyna sobie z coraz
większą bezczelnością) na polonijne pieniądze Senatu.
Dr Artur Górski
Oprócz wielu ważnych i spektakularnych spraw, mających wymiar
medialny i budzących zainteresowanie społeczne, toczą się w Sejmie boje o
rozstrzygnięcia, które tylko pozornie są drugoplanowe. Do takich należy decyzja
rządu, ostatnio wraz z budżetem przegłosowana w Sejmie, że pieniądze na Polonię
i Polaków mieszkających poza granicami kraju zostaną przeniesione z budżetu
Senatu do budżetu MSZ i oddane do dyspozycji konsulów.
Rząd taką decyzję podjął bez konsultowania tego z senatorami i organizacjami
polonijnymi, które tylko zostały powiadomione o planach takiego rozstrzygnięcia
pod koniec ubiegłego roku. Chodzi o kwotę ponad 65 mln zł, co będzie oznaczało
zmniejszenie budżetu Senatu o 40 proc., a co grozi załamaniem systemu
finansowania Polonii w tym roku.
Tradycyjna rola Senatu
Tradycje Senatu jako izby opiekującej się Polonią są bardzo odległe, gdyż
sięgają II Rzeczypospolitej. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości i
przywróceniu Senatu w 1989 r. uczyniono tę izbę odpowiedzialną za merytoryczną
opiekę i materialne wsparcie Polonii i Polaków mieszkających poza granicami
naszego kraju. Bardzo szybko izba wyższa, mniej upolityczniona od Sejmu, zyskała
powszechne zaufanie Polonii i Polaków mieszkających za granicą, zwłaszcza na
Wschodzie.
Od 1990 do 2010 r. na opiekę nad Polonią i Polakami za granicą Senat wydał
ponad 840 mln złotych. Od kilku lat na ten cel Senat przeznacza rocznie ok. 75
mln złotych. Senatorowie, reprezentujący różne opcje polityczne, starają się jak
najbardziej racjonalnie i celowo wydatkować te środki. Finansowali m.in. bazę
lokalową organizacji polonijnych, wspierali ich działalność programową, a także
działali na rzecz integracji ruchu polonijnego. Znacząco wspierali rozwój
polonijnej oświaty, udzielając pomocy szkołom polskim i placówkom oświatowym w
utrzymaniu i rozbudowie infrastruktury. Finansowali pomoc dydaktyczną i
metodyczną dla nauczycieli, a także stypendialną dla uczniów. Promowali kulturę
polską, przede wszystkim poprzez finansowanie instytucji i placówek kultury
polskiej poza granicami, a także wspieranie imprez upowszechniających kulturę
polską i dorobek kultury polonijnej w Polsce. Podejmowali wysiłki na rzecz
ochrony polskiego dziedzictwa narodowego poza granicami kraju, w tym
dokumentowali ślady polskości.
Ponadto senatorowie wpływali pozytywnie na kształtowanie postaw obywatelskich
w środowiskach polonijnych i polskich, inspirowali i wspierali obchodzenie
rocznic i świąt narodowych, jak również wspierali rozwój i aktywizację
polonijnych organizacji młodzieżowych, w tym sportowych i harcerskich.
Upowszechniali wiedzę o Polsce, języku polskim i naszej kulturze oraz starali
się kształtować na świecie pozytywny wizerunek Polski i Polaków, finansowali
działalność programową i infrastrukturę redakcji telewizyjnych, radiowych,
czasopism polonijnych i portali internetowych. Nie uchylali się także od pomocy
socjalnej i działalności charytatywnej.
Wszystkie te zadania były realizowane z dużym powodzeniem, choć w
ograniczonym zakresie, przez liczne podmioty społeczne, a przede wszystkim przez
Stowarzyszenie "Wspólnota Polska", które stało się głównym partnerem
niepublicznym dla Polonii i Polaków rozrzuconych po świecie.
Roszczenia MSZ
Od dawna Radosław Sikorski nie krył się z zakusami na pieniądze senackie na
rzecz Polonii i Polaków za granicą. Dłuższy czas przekonywał do tego rozwiązania
Donalda Tuska i uzyskał w tej sprawie pełne poparcie premiera. Zresztą szef MSZ
mówił o tym i na nieformalnych spotkaniach z politykami Platformy zajmującymi
się działalnością polonijną i na spotkaniu z marszałkiem Senatu, którego
poinformował o planowanej zmianie. Bogdanowi Borusewiczowi miał ponoć zagrozić,
że w razie jego sprzeciwu grupa posłów PO złoży wniosek do Trybunału
Konstytucyjnego, w którym będzie podnosić, że Senat jako element władzy
ustawodawczej nie może decydować o rozdzielaniu środków z budżetu państwa na
cele polonijne.
Taki argument pojawił się również w stanowisku Komisji Spraw Zagranicznych i
Komisji Finansów Publicznych, które pozytywnie zaopiniowały przeniesienie
środków senackich do MSZ. Wskazywano na niekonstytucyjność obecnych rozwiązań,
która ma polegać na tym, że Senat realizując zadania rządowe, od lat łamie
konstytucyjną zasadę czytelnego trójpodziału władzy. Stwierdzono także, że celem
tej zmiany jest uporządkowanie budżetu zadaniowego poprzez skoncentrowanie
środków na rzecz Polonii i Polaków mieszkających poza granicami kraju w jednym
miejscu – w polityce zagranicznej, którą realizuje i za którą ponosi
odpowiedzialność MSZ, a nie Senat. Wiceszef Komisji Spraw Zagranicznych Robert
Tyszkiewicz (PO) stwierdził, że "MSZ ma najlepsze rozeznanie w realnych
potrzebach środowiska polonijnego" i dlatego konsulowie powinni decydować o
rozdziale środków, które były dotychczas w dyspozycji Senatu.
Rząd oczywiście realizuje zadania na rzecz polskiej diaspory, wydając na ten
cel znaczące środki. W projekcie budżetu na 2012 r. zapisano dla MSZ kwotę 9 mln
405 tys. zł na szkolnictwo polskie za granicą, 4 mln 429 tys. zł na polską
kulturę i sztukę za granicą, 614 tys. zł na kolonie i obozy młodzieży polonijnej
w kraju, a także 500 tys. zł na opiekę nad miejscami pamięci narodowej za
granicą. Warto zauważyć, że w porównaniu z 2011 r. w projekcie budżetu na 2012
r. ponaddwukrotnie zwiększono środki pozostające w dyspozycji MSZ na szkolnictwo
polskie za granicą.
Nieprawdą jest także – a takie głosy padały ze strony posłów PO – że rząd nie
ma wpływu na wydatkowanie środków senackich na Polonię. Decyzje podejmowane
przez Senat w sprawach zlecania zadań w zakresie opieki nad Polonią i Polakami
za granicą mają charakter kolegialny i wieloetapowy, w tym przechodzą przez
Zespół Finansów Polonijnych. W jego skład wchodzą nie tylko przedstawiciele MSZ,
ale także Ministerstwa Edukacji Narodowej, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa
Narodowego oraz Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Sprzeciwy Polonii
Organizacje polonijne zostały powiadomione na jesieni o zmianach, o których
zadecydowano w rządzie. Nie poproszono ich o wyrażenie opinii w sprawie, która
przecież bezpośrednio ich dotyczy i ze względu na jej wagę powinna przejść
szerokie konsultacje społeczne, tylko poniekąd postawiono przed faktem niemal
dokonanym.
Reakcja Polonii była szybka i jednoznaczna. Rada Prezesów Europejskiej Unii
Wspólnot Polonijnych, która skupia 41 najpoważniejszych organizacji polonijnych
z Zachodu i Wschodu, 19 listopada 2011 r. wydała specjalne oświadczenie, w
którym wyraziła zaniepokojenie zapowiedzią zmian w systemie finansowania
działalności organizacji polonijnych. "Zdajemy sobie sprawę, że władze polskie
mają prawo do dysponowania polonijnymi środkami budżetowymi, ale pragniemy
zwrócić uwagę na historyczną rolę merytorycznej opieki Senatu RP nad Polonią
oraz naszego partnerstwa ze Stowarzyszeniem "Wspólnota Polska"" – napisano w
oświadczeniu. Rada Prezesów EUWP zauważyła, że finansowanie działalności
polonijnej "bezpośrednio poprzez Ministerstwo Spraw Zagranicznych może stwarzać
problem lojalności wobec krajów naszego zamieszkania". Problemy z tym związane
mogą mieć szczególnie polskie organizacje działające na Litwie, Białorusi i
Ukrainie. Rada wyraziła nadzieję, że finansowanie działalności polonijnej nadal
"będzie się odbywało w sposób przejrzysty poprzez organizacje pozarządowe, a
przede wszystkim poprzez naszego partnera strategicznego, jakim jest
Stowarzyszenie "Wspólnota Polska"".
To stanowisko poparły inne znaczące organizacje polonijne, w tym w
specjalnych oświadczeniach Kongres Polonii Amerykańskiej, Rada Naczelna Polonii
Australijskiej i Kongres Polonii Kanadyjskiej. "Sądzimy – czytamy w oświadczeniu
KPK – że zasłużyliśmy na traktowanie nas jako partnera w sprawach polonijnych.
Tym bardziej niezrozumiały i deprymujący jest brak konsultacji z naszym
środowiskiem polonijnym w tak ważnych sprawach. (…) Chcemy podkreślić, że
jesteśmy głęboko zaniepokojeni proponowanymi zmianami i apelujemy o ponowne
przeanalizowanie alternatywnych rozwiązań, uwzględniających konsultacje ze
środowiskami polonijnymi".
Miałem przyjemność spotkać się w Sejmie z Ludwikiem Klinkowskim, wiceprezesem
Kongresu Polonii Kanadyjskiej. Dowiedziałem się od niego, że przedstawiciele
wielu organizacji polonijnych obawiają się dyktatu MSZ, które dysponując
dotychczasowymi środkami senackimi, będzie wspierało uznaniowo tylko "swoje"
organizacje, czyli uległe wobec resortu. Istnieje także obawa, że będą kreowane
i wspierane finansowo nowe organizacje polonijne, które uzależnione od środków
rządowych zostaną całkowicie podporządkowane MSZ, a zarazem spowodują rozbicie i
skłócenie środowisk polonijnych. Może właśnie o to chodzi ministrowi
Sikorskiemu, który odpowiadając w piątek w Sejmie na moje pytanie dotyczące tej
zmiany w budżecie, stwierdził, że kilka dni temu poparła ją polonia niemiecka.
Widocznie obiecał jej zwiększone finansowanie.
Czy sprawa już się zakończyła?
Decyzja Komisji Łączności z Polakami za Granicą, która głównie głosami posłów
PiS (przy wstrzymaniu się posłów lewicy) negatywnie zaopiniowała przeniesienie
pieniędzy na Polonię z Senatu do MSZ, nie rokowała specjalnych nadziei. Komisja
Finansów Publicznych, która pozytywnie zaopiniowała wniosek przeniesienia
pieniędzy na Polonię z budżetu Senatu do budżetu MSZ, ostatecznie te nadzieje
pogrzebała. Koalicja PO – PSL ma większość, której dała wyraz w głosowaniu nad
tą poprawką na posiedzeniu plenarnym Sejmu. Ale poparli ją także posłowie SLD i
Ruchu Palikota. Przedstawiciel tej ostatniej partii podkreślił, że jest za
zabraniem pieniędzy Senatowi, gdyż ten kieruje środki do wielu katolickich
parafii na Wschodzie, co – jego zdaniem – było czymś wielce nagannym.
Teraz budżet na 2012 r. wraz z tym zapisem trafi do Senatu. Przyklepanie
zabrania Senatowi pieniędzy na Polonię i Polaków za granicą nie będzie łatwą
decyzją dla niektórych senatorów PO, w tym dla marszałka Senatu Bogdana
Borusewicza, który konsekwentnie sprzeciwia się tej zmianie. W piśmie do
przewodniczącego sejmowej Komisji Finansów Publicznych napisał, że realizacja
tego zadania przez Senat poprzez organizacje pozarządowe "jest to unikalny w
świecie sposób prowadzenia polityki państwa wobec diaspory", a proponowana
zmiana stwarza "realną groźbę załamania systemu pomocy polskim środowiskom za
granicą". Aby uspokoić wzburzenie i rozwiać wątpliwości niektórych senatorów PO,
rozpuszczono plotkę, że senator Platformy Andrzej Person, obecny przewodniczący
senackiej Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą ma zostać
wiceministrem w MSZ i tam nadal zajmować się tą działką.
Niebawem zobaczymy, czy Senat, nie zmieniając ustawy budżetowej, a później
prezydent ją podpisując – przyklepią skok rządu (który poczyna sobie z coraz
większą bezczelnością) na polonijne pieniądze Senatu.
Dr Artur Górski
