Ludzie nie muszą głodować
Mieszkańcy Europy i Ameryki Północnej marnują do 115 kg żywności rocznie
na osobę. W samej Unii Europejskiej ten wskaźnik jest jeszcze wyższy – według
danych Komisji Europejskiej statystyczny Europejczyk wyrzuca 179 kg, co daje
około 89 mln ton nieodwracalnie zmarnowanej żywności rocznie. Na tym nie koniec.
Do 2020 r. ilość ta wzrośnie w państwach Unii do 126 mln ton rocznie. Dla
porównania: w Afryce Subsaharyjskiej te ilości są dużo mniejsze i wynoszą
niecałe 11 kg na osobę. Te dane szokują, tak samo jak fakt, że w UE 79 mln osób
żyje poniżej progu ubóstwa. Oznacza to, że ponad 15 proc. ogółu obywateli Unii
osiąga dochód poniżej średniej ubóstwa przyjętej dla kraju ich zamieszkania.
Opisana sytuacja przyczynia się do stałego powiększania obszarów biedy. Według
wyliczeń FAO, niedożywienie na świecie dotyka 925 mln osób, czyli statystycznie
co siódmego mieszkańca naszego globu.
Czy ludzie na świecie muszą głodować? Odpowiedź brzmi: nie, a przynajmniej
nie na tak wielką skalę. Wystarczyłoby znaczące ograniczenie marnotrawienia
żywności. Aby znaleźć rozwiązanie dla tego problemu, konieczna jest przede
wszystkim dobra wola polityczna idąca w parze z wrażliwością na ludzką biedę.
Poczucie bezpieczeństwa, w tym bezpieczeństwa żywnościowego, stanowi jedno z
podstawowych praw człowieka. Trzeba zacząć wcielać je w życie. Na dobry początek
należałoby zająć się błędami marketingowymi i prawnymi, które utrudniają poprawę
sytuacji. To nie nadprodukcja żywności, jak się powszechnie uważa, jest główną
przyczyną jej marnotrawienia, a w dalszej konsekwencji głodu, lecz
nieodpowiednie zarządzanie zapasami oraz błędne strategie marketingowe
nastawione wyłącznie na maksymalizację zysków. Błędne koło rozpoczyna się już od
niewłaściwego określenia grupy docelowej konsumentów produkowanej żywności,
poprzez pogorszenie jakości tej produkcji, aż do niewłaściwego opakowania i
przechowywania. Wydaje się jednak, że największy wpływ na przyrost odpadów ma
umieszczanie na etykietach jednej tylko daty przydatności "należy spożyć przed".
Należałoby zachęcać producentów do umieszczania dwóch informacji, dodając
jeszcze jedną "spożyć do". Wbrew pozorom różnica jest zasadnicza. Określenie
"spożyć przed" odnosi się do jakości produktu, podczas gdy określenie "spożyć
do" odnosi się do jego bezpieczeństwa. Pomoże to konsumentom dokonywać
świadomych wyborów, a co najistotniejsze – zapobiegnie wyrzucaniu do kosza
żywności wciąż nadającej się do spożycia. Można też wykorzystać ją jako dary dla
potrzebujących, zamiast przeznaczać do utylizacji jak pozostałe odpady
gospodarcze.
Unia Europejska powinna stać się prekursorem tych nowych rozwiązań. Aby tak
się stało, potrzebne są zmiany legislacyjne zarówno w prawie wspólnotowym, jak i
poszczególnych krajów członkowskich. Wymóg podwójnych oznaczeń przydatności
produktów spożywczych powinien znaleźć się w prawodawstwie UE. Zkolei w
przypadku niektórych krajów członkowskich wskazane byłoby uchylenie
obowiązującego w nich zakazu sprzedaży żywności poniżej kosztów produkcji, gdyż
odbiera to konsumentom możliwość nabywania produktów wciąż zdatnych do spożycia
po niższej cenie. Konkretne i realne działania muszą stać się priorytetem
polityki europejskiej w tej dziedzinie. Tylko w ten sposób zatrzymamy
nakręcającą się spiralę marnotrawienia żywności i głodu.
Waldemar Tomaszewski
litewski poseł do Parlamentu Europejskiego
