Gra o łupki dopiero się zaczyna

Z Konradem Szymańskim, posłem do Parlamentu Europejskiego (EKR),
członkiem Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii, rozmawia Łukasz
Sianożęcki

Przy Komisji Europejskiej powstała grupa robocza, która ma się zająć
kwestiami gazu łupkowego. Czy oficjalny cel jej powołania, tzn. zbadanie
wydobycia wpływu gazu łupkowego na środowisko, jest również celem rzeczywistym?

– W sprawie gazu niekonwencjonalnego w Unii Europejskiej toczy się i będzie
się toczyła wielka gra. Będziemy mieli sprzeczne sygnały, sprzeczne dążenia,
sprzeczne polityczne i gospodarcze interesy. Oponenci – polityczni i gospodarczy
– gazu niekonwencjonalnego będą się koncentrowali na wyolbrzymianiu problemów
środowiskowych związanych z jego wydobyciem. Grupa robocza powołana przy Komisji
Europejskiej będzie zapewne polem zawziętej rywalizacji w tej ważnej dla Polski
sprawie.

Komisja Europejska lubi regulować niemal wszystko. W przypadku tak
dochodowej branży, jak wydobycie gazu, ten apetyt może być jeszcze większy.

– Unia Europejska ma na szczęście ograniczone kompetencje w kwestiach
polityki energetycznej. To sprawa państw członkowskich, z jakich źródeł energii
pierwotnej chcą korzystać. Jednak mamy około 40 dyrektyw i rozporządzeń, które
mogą utrudnić proces inwestycyjny, albo istotnie podwyższyć koszty produkcji
nowego gazu. Takimi pośrednimi instrumentami wpływu będą chcieli posłużyć się
oponenci gazu niekonwencjonalnego. Komisja ma szerokie kompetencje w obszarze
ochrony jakości gleby, wody, powietrza. Mamy osobne dyrektywy dotyczące
ograniczeń inwestycji na obszarach chronionych tzw. dyrektywami ptasimi, obszary
Natura 2000, w końcu zasady używania chemikaliów. Zasadniczo to są dobre akty
prawne, które mają chronić zdrowie i bezpieczeństwo obywateli. Mogą być jednak
nadużywane na polityczne zamówienie.

Jak silne jest lobby dbające o interesy koncernów wydobywających gaz
konwencjonalny?

– Gaz niekonwencjonalny, jeśli osiągnie przemysłową skalę wydobycia,
przyniesie wielkie zmiany gospodarcze i polityczne w naszym regionie, a może i w
całej Europie. To dla wielu graczy olbrzymi problem. Gazprom robi wszystko, by
nie było konkurencji dla jego surowca w Europie Środkowej. Niektórzy jego
importerzy w Niemczech woleliby być jedynie silnym pośrednikiem dla gazu
rosyjskiego w Europie Środkowej. Konkurencję odczuwają również branża nuklearna
we Francji i sektor energii odnawialnej w całej Europie. Wszystkie te obszary
biznesu mają silne wsparcie polityczne, nierzadko strategiczne znaczenie w
poszczególnych krajach. To jest skala problemów, z jakimi jako państwo musimy
się zmierzyć, by wykorzystać szanse, jakie niesie ze sobą gaz niekonwencjonalny.
O nazwiskach wolałbym nie mówić. Musimy rozmawiać ze wszystkimi, by budować
"koalicję na tak" albo przynajmniej minimalizować wpływy tych, którzy są na
"nie".

Szef PE Martin Schulz jest przyjacielem Gerharda Schroedera,
udziałowca Gazpromu. Czy może to sprawić, że kwestia ewentualnej "wysokiej
szkodliwości" gazu łupkowego stanie się wkrótce przedmiotem debaty w
europarlamencie?

– Parlament Europejski będzie areną wielu debat w tej sprawie. Ekologiczne
oskarżenia wobec gazu niekonwencjonalnego będą powtarzane cały czas. Na dziś
musimy zadbać o wyważony charakter dwóch sprawozdań Parlamentu w sprawie tego
gazu, które będą głosowane jeszcze przed wakacjami. Na szczęście nie mają one
charakteru legislacyjnego. Znacznie trudniejsze debaty czekają nas przy okazji
rewidowania kilkudziesięciu dyrektyw z obszaru ochrony środowiska. Dojdzie do
tego w ciągu najbliższych kilku lat. Będą to techniczne i nierzadko hermetyczne
dyskusje o częstokroć poważnym znaczeniu dla rentowności inwestowania w gaz
niekonwencjonalny w Polsce.

Komisja Europejska już zaznaczyła, że będzie przesyłać krajom
członkowskim wytyczne postępowania w sprawie gazu łupkowego. Co doradza dziś?

– Dziś Komisja Europejska uczula państwa członkowskie na ścisłe
przestrzeganie aktualnie obowiązującego prawa Unii w obszarze konsultacji
społecznych, przygotowania odpowiednich studiów wpływu inwestycji na środowisko
i ochrony wód gruntowych. Niedawno ogłoszone studium dotyczące stanu prawa i
jego wdrażania w czterech państwach członkowskich – w tym w Polsce – wypadło dla
nas bardzo dobrze. Mamy dobre prawo w sprawie tzw. łupków i dobrze je wdrażamy.
Powinniśmy się tego trzymać, ponieważ w tej kwestii rzetelne przestrzeganie
prawa oraz uczciwe postępowanie inwestorów wobec społeczności lokalnych jest
warunkiem koniecznym powodzenia całego przedsięwzięcia. To sprawa
odpowiedzialności naszego państwa, byśmy mieli poczucie, że bogactwo narodowe –
gaz łupkowy – jest wykorzystywane z pożytkiem dla naszych narodowych interesów
oraz z poszanowaniem praw obywateli oraz społeczności lokalnych. Tylko tak
zbudujemy zaufanie, bez którego nie uda się nam pokonać wszystkich przeszkód,
jakie są jeszcze przed nami.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj