Koalicja potwierdziła większość
Głosami posłów rządzącej koalicji: Platformy Obywatelskiej i
Polskiego Stronnictwa Ludowego, Sejm zdecydował o pozostawieniu na stanowisku
Bartosza Arłukowicza.
Przeciw wyrażeniu wotum nieufności dla ministra zdrowia opowiedziało się 230
posłów, za odwołaniem ministra było 205, a jeden poseł wstrzymał się od głosu.
Dla wyrażenia wotum nieufności ministrowi potrzebne było zebranie 231 głosów.
Wszyscy biorący udział w głosowaniu posłowie rządzącej koalicji poparli członka
swojego rządu, natomiast członkowie klubów opozycyjnych – za wyjątkiem Romualda
Ajchlera (SLD), który się wstrzymał – zagłosowali za pozbawieniem Arłukowicza
ministerialnej funkcji. Po głosowaniu premier Donald Tusk stwierdził, iż
opozycja przetestowała, czy rząd ma w Sejmie większość i ta większość została
potwierdzona. – Opozycja musi poprzestawać na takich spektaklach, które z jednej
strony są uprawnione, bo wiadomo, że opozycja od tego jest, ale jeśli zbyt
często będą testować odporność naszej koalicji, to ludzie niedługo się
zorientują, że są bezradni – ostrzegał kluby opozycyjne premier. Minister
zdrowia po głosowaniu, odnosząc się do czynionych mu przez opozycję zarzutów,
powtórzył, iż "zawsze, gdy wprowadza się trudne zmiany, to występuje pewien
chaos". – Za te zmiany przepraszaliśmy, ale to trudna zmiana, zmiana, która
reguluje ogromny rynek, rynek refundacji – to jest kilka miliardów złotych. To
zmiana na wiele lat, spowoduje, że ceny leków dla pacjentów będą tańsze, zaś
pacjenci będą mieli dostęp do nowoczesnych leków – dodał Arłukowicz. W
uzasadnieniu wniosku o wyrażenie wotum nieufności dla ministra zdrowia posłowie
Prawa i Sprawiedliwości stwierdzili m.in., że wbrew zapewnieniom ministra o
bezkonfliktowym wprowadzaniu w życie nowej ustawy w sprawie refundacji leków
nastąpił bałagan, a w rezultacie pacjenci nie mieli pewności, czy wystawiona
recepta zostanie zrealizowana w aptece i jaki będzie poziom odpłatności za
przepisany na recepcie lek refundowany. Bałagan został sprowokowany decyzją
rządu, aby to lekarzy i aptekarzy obarczyć odpowiedzialnością – pod groźbą
zwrotu przez nich kwoty refundacji wraz z odsetkami przepisanego czy wydanego
pacjentowi leku – za sprawdzenie uprawnień pacjenta do otrzymania refundacji.
Jednak ani farmaceuci, ani lekarze nie mają możliwości sprawdzenia z całą
pewnością, czy każdy pacjent jest faktycznie ubezpieczony, a więc i uprawniony
do otrzymania leku refundowanego. Rząd zapowiada uruchomienie służącego temu
systemu informatycznego dopiero na jesieni tego roku. W wyniku protestów lekarzy
i aptekarzy minister Arłukowicz zobowiązał się m.in. do usunięcia z ustawy
refundacyjnej sankcji za wystawienie przez lekarza recepty osobie nieuprawnionej
bądź realizację przez farmaceutę takiej recepty na rzecz nieubezpieczonego.
Projekt ustawy konsumujący m.in. te uzgodnienia został przez resort zdrowia
opublikowany. Pozycja w rządzie ministra Arłukowicza okazała się jednak mizerna.
Rząd nie dotrzymał bowiem ustaleń, jakich Arłukowicz dokonał ze stroną
społeczną. Kary dla lekarzy zniesiono, a pozostawiono je dla aptekarzy. Premier
Tusk zapewniał natomiast, iż obawy farmaceutów mają zostać uregulowane przez
rozporządzenia i zarządzenia. Opozycja zarzucała także Arłukowiczowi, iż zmiana
na liście leków refundowanych spowodowała podwyżki cen leków. Coś przeciwnego
twierdzili natomiast minister zdrowia i premier.
AKW
