Cyfryzacja ręcznie sterowana

Rynek mediów elektronicznych przeżywa dziś rewolucyjną zmianę przejścia z
systemu nadawania analogowego na cyfrowy. Cyfryzacja telewizji naziemnej – w
ramach szerszego procesu konwersji cyfrowej – jest procesem nieuchronnym. Musi
się dokonać dlatego, że w 2015 roku, zgodnie z prawem międzynarodowym,
przestanie obowiązywać ochrona analogu.
Współczesne przemiany środków masowego przekazu głęboko rozumiał Ojciec Święty
Jan Paweł II, który widząc ich wagę, mówił: "Chodzi tu o rewolucję, która nie
tylko niesie ze sobą zmianę systemów i technik przekazu, ale ogarnia cały świat
kulturalny, społeczny i duchowy osoby ludzkiej".
Pamiętajmy, że poza nadawaniem naziemnym istnieją inne drogi rozpowszechniania
sygnału telewizyjnego, w szczególności satelitarna i w sieciach kablowych. W tym
zakresie przechodzenie z nadawania w sposób analogowy na cyfrowy wziął na siebie
rynek komercyjny.
Cyfryzacja telewizji naziemnej jest natomiast obowiązkiem państwa, wykorzystuje
się tu bowiem częstotliwości radiowe, które są dobrem naturalnym każdego kraju.
Ich efektywne wykorzystanie dla dobra społecznego to rola państwa.

Zabrakło debaty
Cyfryzacja może służyć państwu jako doskonałe narzędzie do rzeczywistego
wyrównywania szans poprzez eliminację tzw. wykluczenia cyfrowego. Oferta
naziemnej telewizji cyfrowej skierowana będzie bowiem także do tych, którzy nie
mają dziś dostępu do satelity, kablówki czy internetu.
Państwo jest zobowiązane do stworzenia odpowiednich regulacji dla podmiotów,
które chciałyby rozpocząć działalność na szerzej otwartym rynku, oraz by w
wyniku tego procesu nikt z obywateli naszego kraju nie został wykluczony z
możliwości odbioru telewizji.
Podstawową kwestią w cyfryzacji powinny być korzyści dla przeciętnego mieszkańca
Polski, w tym zapewnienie jak największej liczbie odbiorców jak najlepszej
oferty programów i usług w nieodpłatnym dostępie i najwyższej jakości.
W strategicznym interesie państwa jest, by wolność słowa, prawa obywateli do
informacji oraz interes publiczny w radiofonii i telewizji nie zostały w żadnym
stopniu naruszone. Tylko jawny i przejrzysty proces cyfryzacji telewizji
naziemnej może być przeprowadzony sprawnie i z sukcesem.
Jego cele, priorytety i zasady winny być wypracowane w otwartej debacie
publicznej. Tymczasem wygląda na to, że rządzący zapomnieli o powyżej
wspomnianych zobowiązaniach, a zależy im tylko na tym, aby sprawie tej
towarzyszyło jak najmniej rozgłosu.
Rząd nie wypracował całościowej koncepcji cyfryzacji. W rezultacie nie znamy
ostatecznych zamierzeń państwa. Mamy zaś wiele pytań. Jak się wyraża interes
publiczny w cyfryzacji i jakie są jej priorytety? Jakie przyjęto kryteria
konkursów na koncesje i rezerwacje częstotliwości? Gdzie jest możliwość kontroli
społecznej nad tym procesem? Co z pomocą publiczną? Czy widzowie zdążą się
przygotować do nowego standardu, skoro dziś nie ma dostatecznej informacji, a
aby odebrać sygnał cyfrowy, wystarczy co prawda zwykła antena, ale już odbiornik
musi być dostosowany.

Tylko dla swoich
Co wiemy? Ustawa "cyfryzacyjna" reguluje tylko okres przejściowy procesu, tj. do
wyłączenia emisji analogowej, który wskazuje na dzień 31 lipca 2013 roku. Do
przekazu bezpłatnej cyfrowej transmisji telewizyjnej uruchamia się 3 multipleksy
(format MPEG-4 w standardzie DVB-T), na każdym z nich mieści się do 8
ogólnopolskich programów. Miejsce na multipleksach otrzymali wszyscy obecni
nadawcy naziemni (TVP1, TVP2, TVP Info, Polsat, TVN, Puls, TV4), ale w wymiarze
podwójnym. Dodatkowo Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji postanowiła przyznać 4
koncesje na rozpowszechnianie programów na multipleksie nowym nadawcom. I ten
właśnie proces koncesyjny wzbudził ostatnio tak wielkie kontrowersje.
Krajowa Rada rozdysponowała bowiem kanały telewizyjne bez jasnych kryteriów,
wzbudzając uzasadnione podejrzenie uznaniowości.
W wyniku tego postępowania koncesje otrzymały dwie spółki produkujące programy,
a nie będące nadawcami: spółki ATM (powiązana kapitałowo z Polsatem) i STAVKA
(25 proc. jej udziałów niedługo po decyzji Krajowej Rady wykupiła TVN) oraz Kino
Polska Nostalgia – kanał filmowy, i ESKA TV – kanał muzyczny. Kolejne
kontrowersje wzbudził fakt rezygnacji Kino Polska z koncesji i przyznanie tego
kanału bez konkursu Polo TV nadającej muzykę disco polo.
W rezultacie uprawnienie do nadawania naziemnego dostały dwie spółki
producenckie nieposiadające żadnego doświadczenia na rynku telewizyjnym i
dodatkowo kapitałowo powiązane z obecnymi nadawcami. Przypomnieć należy, że
producentem programów był sam przewodniczący KRRiT Jan Dworak, który własną
spółkę producencką sprzedał ATM, której teraz udzielił koncesji. Dwóch kolejnych
zwycięzców to telewizje muzyczne należące do holdingu ZPR Zbigniewa Bębenka,
jednego z największych graczy na rynku hazardowym, właściciela m.in. "Super
Expressu" oraz sieci Radia ESKA, która wchłonęła wiele radiostacji lokalnych,
Radio WAWA oraz VOX.

Jawna dyskryminacja
Nie otrzymała natomiast koncesji Fundacja Lux Veritatis nadająca Telewizję Trwam
realizującą w swym programie ważną misję publiczną. Tym samym zabrakło w
bezpłatnie dostępnym pakiecie naziemnym propozycji programowej dla milionów
katolickich widzów, dla których promowane przez tę telewizję wartości
chrześcijańskie i narodowe stanowią fundament naszej wspólnoty.
Takie pozamerytoryczne, a wynikające z politycznych bądź innych ukrytych
przesłanek decyzje nie zapewniają uczciwego dostępu do rynku i zagrażają
pluralizmowi w mediach. Wbrew zapowiedziom KRRiT nie zapewniają też odbiorcom
różnorodnej oferty programowej tak, by każdy znalazł dla siebie propozycję.
Skandaliczny jest fakt, że konstytucyjny organ, jakim jest Krajowa Rada, jawnie
lekceważy prawo. Otóż Fundacja Lux Veritatis w związku z decyzją KRRiT złożyła w
wymaganym terminie 23 sierpnia 2011 roku wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy,
który do dziś nie został rozpatrzony. Zgodnie z kodeksem postępowania
administracyjnego wniosek ten wstrzymuje wykonanie decyzji. Choć decyzja nie
jest ostateczna, organy państwa ją realizują.
Fundamentalnym wymogiem demokracji jest zagwarantowanie, by prace nad cyfryzacją
rynku mediów były jawne, przejrzyste i – co najważniejsze – nie budziły
wątpliwości prawnych.
Dlatego Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość złożył wniosek o zwołanie
posiedzenia Komisji Kultury i Środków Przekazu, aby umożliwić zainteresowanym
stronom oraz opinii publicznej poznanie powodów takiego rozstrzygnięcia sprawy
przez KRRiT. Posiedzenie zostało zapowiedziane na 19 stycznia 2012 roku.
Złożyliśmy również projekt uchwały Sejmu RP w sprawie zlecenia Najwyższej Izbie
Kontroli przeprowadzenia kontroli w KRRiT w przedmiocie prawidłowości udzielenia
koncesji na nadawanie naziemne. Marszałek Sejmu RP skierowała projekt do Komisji
Kontroli Państwowej.
Warto przypomnieć na koniec, że w 2000 r. NIK na zlecenie Sejmu przeprowadziła
kontrolę procesu koncesyjnego KRRiT w zakresie realizacji koncesji dla Radia
Maryja. NIK stwierdziła wówczas, że Radio Maryja było przez wiele lat
dyskryminowane w przydziale częstotliwości radiowych i traktowane w nierówny
sposób w porównaniu z innymi ogólnopolskimi, komercyjnymi rozgłośniami
radiowymi.
Doświadczenie pokazuje, z jak poważną sprawą możemy mieć do czynienia, a
marszałek Sejmu RP ją lekceważy i nie poddaje jej pod plenarne obrady Sejmu RP.

 

Elżbieta Kruk poseł na Sejm RP
Autorka była prezesem KRRiT w latach 2006–2007 desygnowanym przez śp.
prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

 

 

***


Rada poza prawem

 

Z poseł Elżbietą Kruk (PiS) z sejmowej Komisji Kultury i Środków
Przekazu rozmawia Jacek Dytkowski

Parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości będą zbierać podpisy pod
apelem w sprawie odmówienia Telewizji Trwam koncesji na multipleksie cyfrowym.

– Podjęliśmy decyzję o zbieraniu podpisów przeciwko wykluczeniu Telewizji
Trwam przy przydzielaniu koncesji na naziemne nadawanie cyfrowe. Chcemy
udostępnić nasze biura poselskie oraz senatorskie, wspierając w ten sposób
prowadzoną już akcję wysyłania listów do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.
Można będzie z nich korzystać, by złożyć swój podpis pod protestem, kserować
kopie pism wysyłanych do Rady.

Działania Jana Dworka, szefa Krajowej Rady, niepokoją nie tylko
katolików.

– Nic dziwnego. Jest tyle wątpliwości i niejasności w tej decyzji KRRiT w
procesie rozdziału rzadkiego dobra narodowego, jakim są częstotliwości, że
sprawa jest zbyt poważna, by ją tak pozostawiać. Wydaje się, że Krajowa Rada
podjęła je bez uzasadnienia, działając pozaprawnie. Przecież sprawa dotyczy nie
tylko Fundacji Lux Veritatis, nadawcy Telewizji Trwam. Chociaż gdyby tylko ona
się odwołała, wtedy powinno być wstrzymane wykonanie decyzji o przydziale
koncesji na nadawanie. A tak się nie stało. Sytuacja jest bardzo poważna.
Dlatego złożyliśmy wniosek o posiedzenie Komisji Kultury i Środków Przekazu w
tej sprawie.

Szefowa komisji, poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO), informuje,
że posiedzenie odbędzie się 19 stycznia…

– Jeżeli jest taki wniosek, to przewodniczący jest zobowiązany niezwłocznie
zwołać posiedzenie komisji. Zgodnie z regulaminem Sejmu, w ciągu 30 dni
przewodniczący komisji powinien zwołać to posiedzenie.

Dziękuję za rozmowę.

 

***

 

Rozmowy Niedokończone z udziałem pos. Elżbiety
Kruk z 09.01.2012


Sytuacja rynku medialnego w Polsce (cz. I)

Sytuacja rynku medialnego w Polsce (cz. II)

 

***

Aktualności Dnia z udziałem pos. Elżbiety Kruk z 13.01.2012

drukuj