Po strajku marsz protestu

Zakończył się strajk okupacyjny w lubelskich zakładach obuwniczych
Protektor. Ale trwa pikieta pod bramą fabryki, a w najbliższy wtorek
"Solidarność" organizuje marsz protestacyjny w obronie zwolnionych pracowników.

W reakcji na apel Mariana Króla, szefa lubelskiej "Solidarności", o
zrezygnowanie ze strajku okupacyjnego w trosce o własne zdrowie – kobiety, które
przez jedenaście dni koczowały na klatce schodowej przed wejściem do siedziby
zarządu spółki, opuściły teren zakładu, przyjmując gratulacje i kwiaty od
protestujących na zewnątrz.
– To gest dobrej woli – wskazują związkowcy i zamierzają nadal prowadzić protest
oraz negocjacje z właścicielami Protektora.
Tymczasem "Solidarność" zapowiedziała marsz protestacyjny ulicami miasta w
obronie zwalnianych pracowników. Do udziału w nim wzywają lubelski świat pracy,
organizacje związkowe oraz mieszkańców Lublina i Lubelszczyzny. Chcą w ten
sposób zwrócić uwagę na nagminne łamanie praw pracowniczych oraz likwidowanie
coraz to nowych zakładów produkcyjnych w mieście i województwie.
Demonstracja zostanie przeprowadzona – jak czytamy w oświadczeniu Zarządu
Regionu Środkowowschodniego NSZZ "Solidarność – "wobec dotychczasowego braku
oczekiwanych przez protestujących pracowników LZPS Sp. z o.o. uzgodnień warunków
odpraw oraz bierności organów państwa wobec łamania prawa przez osoby
zarządzające Protektorem SA".
Zdaniem związkowców, władze Protektora dopuściły się złamania praw
obywatelskich, pracowniczych i związkowych, a ich działania wobec pracowników są
sprzeczne ze standardami obowiązującymi w cywilizowanych krajach. "Żądamy od
właściwych organów państwa natychmiastowego przywrócenia ładu prawnego
naruszonego przez osoby zarządzające tymi spółkami" – postuluje w stanowisku
zarząd miejscowej "Solidarności". I wskazuje, że bez społecznej aktywności i
solidarności "w Lublinie będzie dominowało bezprawie i społeczna krzywda".
Żądania te znalazły odbicie w trasie planowanego na 17 stycznia marszu
protestacyjnego, który rozpocznie się w południe przed ratuszem, a jego
kolejnymi etapami będą: urząd wojewódzki, komenda wojewódzka policji,
prokuratura apelacyjna i na zakończenie – likwidowane Lubelskie Zakłady
Przemysłu Skórzanego.
Choć demonstracja została już zgłoszona w urzędzie miejskim, organizatorzy liczą
się z możliwością jej odwołania, gdyby negocjacje z władzami Protektora
zakończyły się porozumieniem. Jednak nic na to nie wskazuje.
– Nie liczymy już na ich dobrą wolę, gdyż nasze poprzednie negocjacje zakończyły
się fiaskiem, i widać wyraźnie, że ci panowie nie zamierzają spełnić naszych
postulatów – mówi Marcin Szewc, szef zakładowej "Solidarności".

 

Adam Kruczek, Lublin

drukuj