Wirtualne obietnice Arłukowicza

– Kierowany przeze mnie resort będzie zdeterminowany we wprowadzaniu w
życie ustawy refundacyjnej. Pacjenci nie powinni czuć się zagrożeni – zapewniał
na wczorajszym posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia minister Bartosz Arłukowicz.
Podkreślił, że nowa ustawa precyzyjniej niż do tej pory określa stopień
refundacji 218 leków. Pozostałe ponad trzy tysiące jest finansowane na stałym
poziomie. – Zrobię wszystko, aby lekarz przede wszystkim zajmował się leczeniem,
aptekarz wydawaniem recept – oświadczył. Szef resortu zapewnił, że ma już gotowy
projekt ustawy wprowadzającej centralny wykaz ubezpieczonych.

Miałoby to ułatwić pracę lekarzom, którzy kierując się listą, będą mieli
pewność, czy danemu pacjentowi mogą przepisać leki refundowane, czy nie.
Arłukowicz zapowiedział, że zamierza wprowadzić dodatkowe, dobrowolne
ubezpieczenia zdrowotne, stworzyć konkurencję dla NFZ oraz kontynuować
przekształcenia szpitali. Minister chce doprowadzić do standaryzacji świadczeń
medycznych. Chodzi o jasno określone kompetencje i system kontroli. Opieka
zdrowotna miałaby być koordynowana poprzez współpracę lekarza rodzinnego,
lekarza specjalisty i szpitala. – Chciałbym, żebyśmy premiowali tych, którzy
potrafią ze sobą współpracować i tworzą system, w którym pacjent czuje się
bezpieczny – mówił. Dodał, że wśród jego priorytetów znalazły się także kwestie
pielęgniarek i położnych. – Zdaję sobie sprawę z ciężkiej pracy tego personelu
medycznego. Zapewniam, że będzie on priorytetem w pracach mojego resortu –
zapewniał Arłukowicz. Wystąpienie ministra skrytykowali obecni na posiedzeniu
komisji przedstawiciele środowisk medycznych i opozycja. – Platforma Obywatelska
nie zrobiła nic w służbie zdrowia, poza tym, że przyjęła fatalny pakiet tzw.
ustaw zdrowotnych, m.in. tzw. ustawę refundacyjną. Wszystkim nam zależy na tym,
by pacjent miał zapewnione bezpieczeństwo. A tymczasem pan mówi, że będzie pan
tę fatalną politykę kontynuował. To, co jest dramatem dla służby zdrowia! To
bardzo niepokojące. Nie powiedział pan, że skróci kolejki, że szpitale zostaną
oddłużone, a nadwykonania zapłacone. W pana wystąpieniu nie było słowa na temat
tego, że nie podrożeją leki, że będą podwyżki dla lekarzy i pielęgniarek. Nie
było mowy o innowacyjnych programach dotyczących chorób nowotworowych, mimo że
Polska znajduje się na szarym końcu, jeśli chodzi o tę kwestię. Żadnych
konkretów! Tylko ustne deklaracje, że pacjent będzie zabezpieczony! Domniemywam,
a nawet mam prawo sądzić, że w służbie zdrowia będzie to samo, czyli wielkie
nic. A jedyne, co się kreuje, to tylko komercjalizacja, a potem prywatyzacja.
Jeśli tak zamierza pan działać, to z naszej strony kredytu zaufania nie będzie
pan miał – mówił Czesław Hoc (PiS). – Miałem takie wrażenie, że zakończy Pan
Gombrowiczem z małą parafrazą "Koniec i bomba, kto słuchał ten trąba" –
ironizował poseł. – Mówił pan o naprawie systemu służby zdrowia. Nie da się tego
zrobić tylko determinacją – podnosił Tomasz Latos, komentując słowa posła PO
Macieja Orzechowskiego, który wystąpienie Arłukowicza określił mianem
zdeterminowanego i energicznego.
Exposé Bartosza Arłukowicza krytykowała też strona społeczna. – To było
wystąpienie niczym z najlepszych okresów gierkowskich, sam PR. Zabrakło tylko
"Pomożecie?". Nie było ani słowa o współpracy ze stroną społeczną, a bez tego
najtrudniejszych zmian w tym wrażliwym obszarze, jakim jest system ochrony
zdrowia, nie da się przeprowadzić. Nie było ani słowa o uszczelnieniu systemu.
Od 1999 roku w Polsce nie ma jednolitego systemu rejestrującego usługi medyczne
i monitorującego wypływ pieniędzy. Pan minister prześlizgnął się nad tematem
przekształceń szpitali w spółki, wstydliwie schował głowę w piasek. Jeśli chce
się zbudować system przyjazny dla pacjenta, trzeba mieć na to pieniądze, a o tym
nie było ani słowa. Podoba mi się projekt skonsolidowania lekarzy POZ ze
specjalistami i szpitalami. Problem w tym, że każda praca się rozbije, jeśli nie
będzie pieniędzy. A o tych pan minister nie wspomniał – skwitowała Maria Ochman,
przewodnicząca Krajowego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ "Solidarność".

Anna Ambroziak
 

drukuj