Misyjna podróż Papieża
Ze zbliżającej się wizyty na Kubie cieszą się przede wszystkim wierni,
którzy czekają na słowo Ojca Świętego, utwierdzenie wiary w naszych wspólnotach
oraz zdynamizowanie ewangelizacji naszego kraju podkreśla w rozmowie z "Naszym
Dziennikiem" sekretarz wykonawczy Konferencji Episkopatu Kuby ks. José Félix
Pérez. Papież przybędzie jako Pielgrzym Miłosierdzia w roku jubileuszowym
poświęconym Matce Bożej Miłosierdzia, która od 400 lat gości w domach
Kubańczyków.
Wizyta Papieża na Kubie będzie miała duże znaczenie nie tylko dla środowiska
katolików, lecz także w dalszym wzmacnianiu pozycji Kościoła. Jego rola
wzrosła w minionym czasie dzięki skutecznym mediacjom ze stroną rządową od maja
2010 r. w sprawie uwolnienia więźniów sumienia i możliwości ich wyjazdu z Kuby
mówi "Naszemu Dziennikowi" Bartłomiej Znojek, analityk Polskiego Instytutu
Spraw Międzynarodowych. Poza tym miejscowe media katolickie zaczęły coraz
śmielej akcentować konieczność przeprowadzenia reform politycznych w kraju.
Można zauważyć większą rolę Kościoła katolickiego na Kubie, ale niestety, zmiany
nie nastąpią szybko. Trzeba również zaznaczyć, że przyjazd Ojca Świętego na Kubę
na pewno będzie okazją dla rządu Castro do wykorzystania tej wizyty dla własnych
celów, zwłaszcza legitymizacji reżimu i zwrócenia uwagi na pozorne ustępstwa,
na jakie są gotowi dodaje.
Kuba jest państwem komunistycznym, które zachowuje dość typowy charakter reżimu
totalitarnego. Wiążą się z tym ograniczenia w swobodnym wyznawaniu i
praktykowaniu wiary i przede wszystkim akty łamania praw obywatelskich. Reżim
braci Castro, rządzących niepodzielnie państwem od 1960 r., nie zmienił się.
Komunistyczne władze kontrolują wiele sfer życia obywateli, dokonują aresztowań
opozycji, nierzadko pojawiają się informacje o stosowaniu tortur. Oficjalnie
(jak za rządów każdej władzy komunistycznej) nie ma trudności ani ograniczeń w
wyznawaniu wiary. W praktyce jest już inaczej. I wydawać by się mogło, że wizyta
Benedykta XVI jest też przykładem pewnych zmian, jakie mogłyby zaistnieć w tym
kraju. Jednak panujący tam od lat 60. komunizm dokonał nie tylko spustoszenia
gospodarczego, ale zmienił również mentalność Kubańczyków.
Upadek reżimów komunistycznych na świecie daje nadzieję, również kubańskim
opozycjonistom, na wyzwolenie się spod twardej ręki władzy totalitarnej.
Socjalistyczna Republika Kuby nie jest co prawda ostatnim bastionem komunizmu,
niemniej już po raz drugi przyjmie Następcę św. Piotra. Z podróżą apostolską
nadzieje wiążą społeczeństwo i zapewne rzesza opozycjonistów, chociaż wizyta nie
ma oczywiście wymiaru politycznego, ale apostolski. Konkretnym owocem pierwszej
historycznej wizyty Jana Pawła II na Kubie w 1998 r. było np. zwolnienie 180
więźniów politycznych, o których upomniał się Papież. Wówczas Ojciec Święty
wystąpił też przeciwko nałożonym na ten kraj amerykańskim sankcjom gospodarczym.
W 1998 r. Papież Polak prosił, by Kuba otworzyła się na świat, a świat otworzył
się na Kubę, aby ten naród mógł patrzeć w przyszłość z nadzieją. Pozostaje zatem
pytanie, czy dziś wizyta Benedykta XVI będzie również pewnym etapem na drodze do
ewentualnych przemian, czy jest też niechybną próbą ratowania wizerunku przez
reżim Fidela i Raula Castro?
Sytuacja społeczno-gospodarcza kraju jest bardzo trudna, podkreślają to nie
tylko eksperci, lecz także misjonarze, którzy posługują na Kubie. Ogromne
ubóstwo, trudności w podjęciu jakiejkolwiek przedsiębiorczości i wiele innych.
Kościół katolicki też potrzebuje wsparcia. Brakuje kapłanów i sióstr
zakonnych, którzy mogliby nieść pomoc ubogim, a potrzeby są ogromne podkreśla
w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" s. Henryka Mielczarek, od wielu lat
posługująca na Kubie. Stąd też i w tym wymiarze głos Ojca Świętego
podkreślający, że nadszedł czas intensywnej ewangelizacji tego kraju, jest
bardzo oczekiwany.
Niestety, w sytuacji represji stosowanych przez państwo Kościół często
doświadcza kryzysu powołań. Młodzi ludzie z obawy przed prześladowaniami
komunistycznych władz wycofują się z życia religijnego. Do tego dochodzi
tragiczna sytuacja społeczno-gospodarcza. Bracia Castro są świadomi bardzo
trudnej sytuacji gospodarczej społeczeństwa, dlatego próbują odwrócić uwagę
Kubańczyków od aktualnych problemów mówi dr Katarzyna Dembicz z Centrum
Studiów Latynoamerykańskich na UW. Co prawda wprowadzane są pewne elementy
rynkowe w gospodarce centralnie sterowanej, ale nie można ich mylić z zasadami
wolnorynkowymi, niemniej w społeczeństwie pogłębia się ubóstwo. Doktor Dembicz
zwraca uwagę, że w minionych miesiącach dochodzi również do systematycznych
zatrzymań wśród opozycji. Jak twierdzi, takie działania rządu mogą mieć na celu
"zmęczenie" opozycji i osłabienie jej działalności. Opozycjoniści nadal są
inwigilowani zaznacza.
Kościołowi na Kubie nie brakuje jednak odwagi. Wczoraj rzecznik Episkopatu
ponowił apel do komunistów o zmiany polityczne w kraju. Orlando Márquez
skrytykował przygotowany na styczniowy zjazd rządzącej partii dokument, wzywając
władze do podjęcia cywilizowanej drogi pokoju, sprawiedliwego prawa, narodowej
solidarności, poczynając od uniezależnienia się obywateli od aparatu państwa.
Agnieszka Gracz
****
Świat usłyszy o Kubie
Dr Tomasz Korczyński ze stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie
Pielgrzymka Ojca Świętego na Kubę jest niezwykle ważnym wydarzeniem dla
katolików, ale też dla protestantów. Kuba jest nadal państwem represyjnym,
komunistycznym, w którym dochodzi do prześladowań Kościoła zarówno katolickiego,
jak i protestanckiego. Chrześcijanie czekają na wizytę Papieża. Nie będzie ona
miała tak decydującego znaczenia jak wizyta Jana Pawła II na Kubie, kiedy
spotkał się z dyktatorem Fidelem Castro. Represje w tym kraju wciąż trwają,
chrześcijanie są inwigilowani, torturowani, zatrzymywani w więzieniach. Nie
oczekują po wizycie Benedykta XVI jakiejś spektakularnej zmiany. Aparat
komunistyczny działa zawsze podobnie, jest to zło w czystej postaci. W kraju
panuje nędza, społeczne i polityczne odizolowanie Kuby od reszty świata. Relacje
państwa utrzymywane są wyłącznie z państwami dyktatur.
Kuba nie jest państwem wolnym. Obraz, jaki przedstawia Raśl Castro Ruz,
przewodniczący republiki, jest fałszywy. Sama pielgrzymka katolikom i
protestantom na pewno przyniesie wiele otuchy, umocnienienia. Dzięki niej świat
zwróci uwagę na Kubę. I Kubańczycy w tym upatrują nadziei na wolność. To dla
nich zbyt śmiałe pragnienie, biorąc pod uwagę sytuację polityczną i panujący
reżim. Dla Kubańczyków istotne jest, że Papież, najważniejsza osoba w Kościele,
o nich nie zapomina, nie odwraca się od nich, jak uczyniły to największe
mocarstwa. Upatrują wielką nadzieję w tym, że Watykan, państwo bez bagnetów,
karabinów o nich nie zapomniało i walczy o ich prawa.
not. MJ
