Homilia wygłoszona w archikatedrze św. Jana podczas miesięcznej Mszy św. za ofiary katastrofy smoleńskiej
Współbracia Kapłani,
Szanowny Panie Premierze wraz z członkami rodzin katastrofy smoleńskiej,
Umiłowani Siostry i Bracia!
1. Przeżywamy liturgiczny okres Adwentu. Zebraliśmy się dziś w sobotę przed trzecią niedzielą, by modlić się za tragicznie poległych braci i siostry w tej strasznej i ciągle nie wyjaśnionej tragedii. Jest to już
20-ty miesiąc.
W czasie Adwentu, stają przed nami dwa podstawowe zadania, wyznaczone przez liturgię Kościoła.
Po pierwsze: Adwent jest okresem naszego przygotowania się do przeżycia Świąt Bożego Narodzenia. W czasie Świąt, jak każdego roku, będziemy wspominać ziemskie narodziny Jezusa Chrystusa, naszego Zbawiciela. Będzie to kolejna pamiątka, kolejna rocznica, Jego przyjścia do nas na ziemie. Stąd też adwentowa liturgia wraca do czasów oczekiwania na Jego Narodzenie i czasów bezpośrednio poprzedzających Jego przyjście na ziemię,.
Dla was Drodzy członkowie Rodzin tragedii smoleńskiej będą to już drugie bardzo trudne święta, gdy w swoim gronie odczuwać będziecie brak osób najbliższych.
Po drugie: W Adwencie myślimy też o drugim przyjściu Jezusa Chrystusa na końcu świata, na sąd. Będzie to przyjście na końcowy sąd, przyjście w chwale i w majestacie. Ewangelia mówiąc o powtórnym przyjściu Chrystusa i potrzebie czujnego oczekiwania na jego powrót napomina: „Uważajcie i czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie… Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodziewanie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie. (Mk 13,33,35-37).
Aż trzy razy, powtarza się słowo „czuwajcie”. By utrzymać ten stan czuwania, konieczny jest wysiłek, gdyż każdy człowiek jest skłonny do życia z oczyma utkwionymi w rzeczach ziemskich. Zwłaszcza w okresie Adwentu nie pozwólmy, aby zaślepiły się serca nasze wyłączną troską o życie doczesne. I abyśmy w ten sposób nie tracili sprzed oczu wymiaru nadprzyrodzonego, który powinny posiadać wszystkie nasze uczynki.
Zachowamy czujność, jeżeli pieczołowicie zadbamy o naszą modlitwę osobistą, unikając opieszałości i obumarcia w nas pragnienia świętości. Będziemy czujni, jeżeli nie zaniedbamy drobnych umartwień, które podtrzymują naszą wrażliwość na sprawy Boże. Będziemy czujni dzięki starannemu rachunkowi sumienna, który pozwoli nam widzieć, w jakich punktach, czasami nie zdając sobie sprawy, zbaczamy z naszej drogi.
A z czego nas Bóg będzie sadził? Według jakiego kryterium będzie nas rozliczał”? Słowa listu św. Jakuba Apostoła dają nam następującą odpowiedź: Będzie nas sądził z tego, czyśmy na tym świecie umieli żyć w społeczności ludzkiej zgodnie z powołaniem do miłości.
Dlatego w adwentowych antyfonach brewiarzowych Kościół zachęca: wyjdźmy z czystym sercem na przyjęcie najwyższego króla, gdyż przyjdzie i nie będzie zwlekał
2. W ubiegłym 2010 roku na rynku księgarskim ukazał się tomik wierszy poety Wojciecha Wencla, zatytułowany „De profundis” (tzn. z głębokości). Sam tytuł mówi, że poezja zawiera myśli eschatologiczne. Autor 11 listopada tego roku otrzymał nagrodę literacką im Józefa Mackiewicza. Z tej okazji redakcja „Naszego Dziennika” poprosiła go o wywiad, który zawiera bardzo cenne myśli. Uważam, że autor nie ma nic przeciw, bym zacytował tu niektóre z nich.
Na pytanie, czy fakt że tomik który został wydany w 2010 r., jest swoistym „Apelem Poległych”?. Czy przywołuje tragiczne wydarzenia naszej historii?. Czy katastrofa smoleńska była momentem, kiedy ludzie ci na nowo „stanęli do Apelu”, jeszcze raz ogłosili gotowość do obrony Ojczyzny?
Poeta odpowiada: „Takie miałem doświadczenie w trakcie pisania. Odczuwałem niemal fizyczną bliskość dawnych bohaterów. Przychodzili w milczeniu i ustawiali się w szeregu, jakby obrona Ojczyzny razem z nami żywymi była dla nich oczywistością.. (..) Biło od nich jakieś wieczne światło. Zrozumiałem, że polskość którą wspólnie niesiemy jest niezniszczalna, błogosławiona przez Boga. Trzeba tylko być jej wiernym.(…)Razem stanęliśmy na granicy śmierci, miedzy światłem doczesnym a wiecznym, i nawoływaliśmy się jak ptaki nad przepaścią. Było to doświadczenie tak sugestywne, ze czasem, traciłem pewność, który głos dobiega ze współczesnej Polski, a który z zaświatów”.
Na dalsze pytanie, że w Polsce walczy się z pamięcią o poległych, a nawet z materialnymi dowodami tej pamięci, zawartymi często w symbolice światła? Poeta odpowiada:
„Światło trzeba zgasić żeby nie odsłaniało grozy i wspaniałości polskiego losu. Oprócz zniczy i pochodni nośnikami tego świata bywają wiersze.(…)Jestem przekonany, że uczestniczymy dziś w wielkiej wojnie cywilizacyjnej, której stawką jest nie tylko przyszłość Polski ale i Europy. Nasi przeciwnicy chcą całkowicie wyrugować z kultury metafizykę, patriotyzm i pamięć o dawnych Polakach. To nowe zjawisko, bo nawet komuniści, którzy „redagowali historię metodą białych plam, nie odważyli się wypowiedzieć polskiej duszy wojny totalnej. Oczywiście mówimy tu o głębszych przyczynach „walki z duchami”.(…)Jej celem jest niedopuszczenie do ugruntowania mitu Lecha Kaczyńskiego – zjawiska, które mogłoby zmienić preferencje wyborcze. Ci, którzy próbują gasić światło, zapominają o jednym. Nasze znicze i wiersze nie płoną ludzka mocą. Odpalamy je od Chrystusowego paschału. Dopóki tak jest, światło będzie świecić w ciemności, i ciemność go nie ogarnie.
Na pytanie czy, Ci, którzy odeszli już do wieczności, także są z nami (…)są szczególnymi patronami tego ostatniego czasu, jaki przeżywamy od 10 kwietnia 2010 roku?
Powiem więcej – mówi poeta – są wśród nas na Krakowskim Przedmieściu podczas każdej smoleńskiej miesięcznicy. Patronami tych spotkań są bł. Ks. Jerzy Popiełuszko i bł. Jan Paweł II, a pośrednio także ks. Prymas Stefan Wyszyński. To prorocy narodowego powstania, które – wierzę w to głęboko – doprowadzi do zbudowania cywilizacji chrześcijańskiej, promieniującej na cały świat. Ich świadectwa, do niedawna traktowane jako patetyczne albo niezrozumiałe, nagle stały się zadziwiająco aktualne(…)A testament naszych wielkich duchownych nadaje temu wysiłkowi sens głębszy od heroizmu. Jest zapowiedzą ostatecznego zwycięstwa nie tylko w niebie, ale już tu na ziemni. (…)
Bóg kocha Polskę. Dlatego nie pozwala nam upodobnić się do innych narodów europejskich. Wciąż z nami dialoguje, przeprowadza przez granicę śmierci, żeby odsłonić głębię wieczności i wyzwolić nas z lęku. Ta miłość jest trudna do wytłumaczenia, bo po wyjściu z komunizmu zasadniczo odwróciliśmy się od Stwórcy, postanowiliśmy żyć po swojemu, odrzucając przygotowaną dla nas historię. A jednak Bóg widzi w nas potencjał, co wyjawił św. Faustynie Kowalskiej: „Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli Mojej , wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne moje przyjście”.
Na pytanie czego dzisiaj w listopadzie 2011 roku wymaga od nas Polska?. Do czego zobowiązują nas – mówiąc Pana słowami – „wierne oczy poległych”?. Autor De profundis odpowiada:
Urodziliśmy się Polakami, żeby realizować nie tylko osobiste powołanie do małżeństwa, kapłaństwa, czy samotności, lecz także wspólnotową misję. Musimy niezmiennie kochać wolność, stawać po stronie „poniżonych i bitych”, czerpiąc z romantycznej tradycji, stawiać sobie wielkie wyzwania, nie popadać w jałowy konsumpcjonizm, bo – jak mówi Jan Paweł II – każdy z nas ma swoje Westerplatte. Trzeba żyć na serio, w gotowości do poświęcenia życia dla Boga i Ojczyzny, tak jak wcześniejsze pokolenia.(…)(Trzeba) pamiętać, że nic co się zdarza, nie dzieje się przypadkiem . Dlatego nie wolno nam popadać w polityczną gorączkę, zniechęcać się przegranymi wyborami, obrażać się na Boga, że nie dostosował się do naszego terminarza. To my mamy dostosowywać się do Jego planu. Cierpliwie budować przestrzeń wolności wokół siebie, a kiedy trzeba, stawać do walki, nie oczekując natychmiastowej nagrody”. (Cytaty zaczerpnięte z naszego Dziennika, wywiad z Wojciechem Wenclem, Płoniemy a nie giniemy, Sobota -Niedziela 12-13 listopada 2011, s.14-15).
Autorowi tomiku de profundis i za te cenne słowa wywiadu o charakterze eschatologiczno – patriotycznym, które usłyszeliśmy, wyrażamy głęboką wdzięczność.
Umiłowani Siostry i Bracia!
W duchu adwentowego oczekiwania chcę podzielić się jeszcze jedną myślą.
Znana jest postać kapucyna św. Ojca Pio, charyzmatyka współczesnych czasów. On miał szczególną więź z duszami zamarłych, modlił się i pokutował za nie. W jednym z listów napisał: „Więcej dusz zmarłych, niż dusz żyjących, wspina się na te górę (Gargano), by uczestniczyć w moich Mszach świętych i stara się o moje modlitwy”. A w innym liście napisał: Od dłuższego czasu odczuwam w sobie potrzebę ofiarowania siebie Bogu jako żertwa ofiarną za biednych grzeszników i za dusze w czyśćcu. To pragnienie rozwijało się nieustannie w moim sercu…”
Wynika stąd, że dusze czyśćcowe są stale przy nas obecne, nawet jeśli nie możemy ich widzieć. One patrzą pełne tęsknoty na nas, błagając o modlitwę lub dobry uczynek, które przyniosłyby im ulgę w cierpieniu.
O. Pio zaświadcza, że dusze zmarłych są bardzo wdzięczne, nie tyle za kwiaty czy lampki, chociaż one mają swoje znaczenie i są pięknym gestem, ale są wdzięczne za modlitwę: a więc Msze święte, inne modlitwy, dobre uczynki czy umartwienia. Dlatego dobrze się stało, że przez dwanaście miesięcy odbywały się te Msze św. Ale winniśmy mieć świadomość i zdawać sobie sprawę, że dusze ofiar smoleńskich, tych którzy nagle i niespodziewanie zeszli z tego świata, w szczególny sposób oczekują naszej modlitwy i ofiary – oczekują naszej pomocy.
Podczas Wigilii i Świąt Bożego Narodzenia będziecie wspominać swoich bliskich. Wspominajcie ich w swoich modlitwach. Posłuchajmy rady św. Ojca Pio, który swemu penitentowi mwił: Czyń, jak ja czyniłem. Módl się, módl się za dusze umiłowanych zmarłych. Siostry i Bracia!
Przyjmijcie tę radę świętego Stygmatyka jako własną: Módlcie się, módlcie się za dusze umiłowanych swoich zmarłych, za dusze braci i sióstr niespodziewanie poległych pod Smoleńskiem. One czekają na waszą pomoc. Amen.
O. Gabriel Bartoszewski OFMCap
![]() |
![]() |
![]() |
| 20 miesięcy od katastrofy smoleńskiej | ||



