Ewangelia

XXXIII Niedziela Zwykła

Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść: "Pewien człowiek, mając się
udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał
pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i
odjechał. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z
nimi.
Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i
rzekł: "Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów
zyskałem"".
 

Mt 25, 14-15.19-20

 

 

***

Obojętność

Na proste pytanie: "Jakie masz wady?", bez trudu większość z nas
znajdzie odpowiedź. "A wymienisz swoje talenty, zalety?" – z tym będzie znacznie
trudniej. Jest tajemnicą ludzkiej natury, że tak łatwo uderzamy w tony
narzekania, negacji, skupiamy się na ciemnej stronie rzeczywistości, a tak mało
zauważamy wokół siebie dobra, działania Bożej Opatrzności, swojego potencjału.
Znajduje to odzwierciedlenie w naszych codziennych rozmowach, wyborach, w
ogólnym nastawieniu do problemów życiowych. Dlaczego? Czyżby Pan Bóg poskąpił
swoich darów? Jednym dał wszystko, innym nic? Nie. Każdy je otrzymał, więcej
bądź mniej. Ktoś jeden talent, inny dziesięć. Problem leży w czym innym. Jego
sedno wyrażają słowa sługi z przypowieści Chrystusa, który zakopał pieniądze:
"Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent". To lęk zamyka nas na dar.
Boimy się, bo czujemy podświadomie, że przyjęcie go zrodzi zobowiązania.
Zabraknie uzasadnienia dla własnej bierności, obojętności i postawy
roszczeniowej, która w gruncie rzeczy jest bardzo wygodnym sposobem na życie.

Chrześcijaństwo polega m.in. na tym, że pokonuje się w sobie pewien mechanizm
obronny, każący schronić się w swojej "jaskini" i patrzeć z bezpiecznej
perspektywy na świat, w stosownym momencie, określonym przez domniemaną bądź
rzeczywistą korzyść, sięgnąć po profity owej bierności. Współczesna
antyewangeliczna obojętność jest zgodą na narzucenie narracji, która zakłada
zepchnięcie całej rzeczywistości wiary na margines codziennej aktywności,
podporządkowanie wizji świata odartego z Absolutu. Właśnie ten cel:
przeformatowanie naszego myślenia, postawiło dziś sobie wielu ludzi. A my dajemy
się – zbyt często! – jak po sznurku do niego prowadzić. To bardzo smutne.
Chrześcijaństwo nie stanie się solą ziemi i światłem świata, jeśli nie dokona
się zmiana mentalności wyznawców Chrystusa. Z biorców i obserwatorów, wstydliwie
ukrywających swoje talenty "na czarną godzinę", chowających się za plecami
bliżej nieokreślonych "innych", zastraszonych pohukiwaniami tzw. autorytetów
staną się kreatorami rzeczywistości – na miarę Chrystusa i Jego krzyża.

 

ks. Paweł Siedlanowski

 

drukuj