Wykłady z patriotyzmu

Z prof. Jerzym Robertem Nowakiem, historykiem i publicystą,
wykładowcą w WSKSiM, rozmawia Paweł Pasionek

Żyjemy w czasach, w których próbuje się podważać znaczenie postawy
patriotyzmu i troski o interes narodowy. Procesy globalizacyjne dążą do
osłabienia roli suwerennych państw narodowych na rzecz wspólnego państwa
europejskiego. Jakie perspektywy rysują się dla narodu, w którym patriotyzm
zanika?

– Te niebezpieczne procesy szczególnie dotyczą Polski. Na arenie międzynarodowej
możemy zaobserwować funkcjonowanie swoistego sojuszu antypolskiego, który
poprzez media będące w Polsce w przeważającej części w obcych rękach
systematycznie osłabia nasz patriotyzm. Notabene w Niemczech widzimy tendencje
odwrotne, gdyż wzrasta tam poczucie narodowej dumy, a jednocześnie zanika
poczucie winy za zbrodnie z okresu II wojny światowej. Próbuje się wręcz z kata
zrobić ofiarę, a z ofiary kata poprzez zatarcie faktów o wydarzeniach z okresu
wojny. Powielane kłamstwa mają wpędzić nas w kompleksy i stworzyć dogodny klimat
dla zupełnie bezprawnych roszczeń wobec Polski.

Pielęgnowanie miłości do Ojczyzny to długofalowe zadanie dla rodziny,
Kościoła, szkoły, ale i mediów. Co w tym zakresie powinniśmy czynić?

– Potrzeba nam naśladować Prymasa Tysiąclecia ks. kard. Stefana Wyszyńskiego,
który był wspaniałym rzecznikiem polskiego patriotyzmu, wielkim duchownym i
wedle mojej oceny największym polskim mężem stanu po II wojnie światowej.
Odważnie bronił prawdy o naszej historii, dbając jednocześnie o dobre relacje z
innymi narodami, w tym z narodem niemieckim. Oprócz Kościoła niebagatelną rolę w
rozwoju patriotyzmu pełni też rodzina, a szczególną rolę mogą odegrać tu
dziadkowie. Sam wiele zawdzięczam mojemu dziadkowi, dzięki któremu dowiedziałem
się o działalności Armii Krajowej i zbrodni w Katyniu. Dzisiaj ten przekaz
bezpośredni jest bardzo istotny, gdyż media w większości przypadków wyraźnie
niedomagają, przemilczając bądź też marginalizując przekaz historyczny, a
programy nauczania w szkołach są bardzo okrojone.

Jaką rolę w umacnianiu patriotyzmu odgrywają święta narodowe?
– Muszę stwierdzić, że mamy w tym zakresie wiele do nadrobienia. Rocznice
narodowe bowiem często są marginalizowane. Przez lata PRL walczono z pamięcią o
istotnych wydarzeniach w naszych dziejach, a dziś niestety mamy kontynuację tych
praktyk. Dostrzegam też w wielu środowiskach zanik wrażliwości na symbole
narodowe. Niezmiernie boleję nad tym, że tak mało osób, chociażby z okazji
Święta Niepodległości, wywiesza flagi narodowe. Mam nadzieję, że sytuacja ta się
zmieni i weźmiemy przykład ze Stanów Zjednoczonych, gdzie niemal na każdym
miejscu manifestuje się dumę narodową i przywiązanie do barw narodowych.

Historię Polski tworzyli konkretni ludzie. Wśród nich nie brakuje
bohaterów, którzy wciąż pociągają i inspirują zwłaszcza młodych ludzi…

– Wielu z tych bohaterów jest dla nas niezastąpionymi wzorcami wytrwałej,
kompetentnej działalności na rzecz Ojczyzny, i to w sytuacji bardzo często
grożącej poważnymi konsekwencjami. Iluż to bowiem Polaków musiało położyć na
szali własną karierę zawodową, a nawet życie. Jednym z moich ulubionych
bohaterów jest Romuald Traugutt. Jego postawę patriotyczną wzmacniała wiara,
która pozwoliła mu bez strachu objąć dowództwo nad Powstaniem Styczniowym.
Staram się też zarówno na wykładach, jak i w moich książkach ukazywać cichych
bohaterów naszej historii, jak chociażby Stanisława Krzemińskiego, który odegrał
niebagatelną rolę podczas Powstania Styczniowego. A potem wiele lat bez rozgłosu
pracował na rzecz niepodległości. Na szczęście współcześnie żyjący nie są
narażeni na tak poważne zagrożenia jak bohaterowie czasu zaborów, I oraz II
wojny światowej czy mrocznych czasów komunizmu. A jednak wydaje się, że brak nam
wielu cech, które oni mieli. Gdzie bowiem nasza wytrwałość i poświęcenie,
którymi oni się charakteryzowali?

By Naród mógł trwać i właściwie się rozwijać, potrzebuje prawdziwych
elit, a nie środowisk, które są tylko ich karykaturą.

– Niestety, należy powiedzieć, że polskie elity patriotyczne zostały
zmasakrowane zarówno przez Niemców, jak i Sowietów, a potem, w dobie reżimu
generała Wojciecha Jaruzelskiego, opuściły Polskę na fali potężnej emigracji.
Jakże potrzeba nam współcześnie elit, które by pomogły przy budowie IV
Rzeczypospolitej. Dzisiaj niestety obserwuję, że w dużej części mamy do
czynienia z lumpenelitami, które nie wiedzą, czym jest wiara, patriotyzm.
Niejednokrotnie obce są im jakiekolwiek wartości duchowe, gdyż liczy się dla
nich wyłącznie pieniądz. Trudno oczekiwać zatem, by tacy ludzie, którzy, o
zgrozo, dostali się do parlamentu czy sprawują dziś nawet najważniejsze funkcje
w państwie, zadbali o dobro wspólne, jakim jest Ojczyzna.

W Polsce istnieje więc pilna potrzeba ukształtowania na nowo elit
patriotycznych.

– Muszę powiedzieć, że widzę wielki potencjał w studentach Wyższej Szkoły
Kultury Społecznej i Medialnej. Jestem bardzo zbudowany postawą młodzieży, która
tutaj studiuje. Dostrzegam bowiem w nich nie tylko chęć zdobycia wiedzy, ale i
zacięcie patriotyczne w dyskusjach, które inicjują ze mną. Wiem, że los Polski
bardzo leży im na sercu, gdyż pytają o konkretne rozwiązania, które mają pomóc
naszej Ojczyźnie w pokonaniu trudności. Bardzo się cieszę, że są dociekliwi, że
krytycznie oceniają publikacje w mediach, wychwytując sprawy, na które czasem
nie zwróciłem uwagi, a przecież ze względu na moje zainteresowania naukowe
staram się uważnie śledzić przekazy dziennikarskie. Przyznaję zatem, że i ja
czasem uczę się od moich studentów.

Wykłady Pana Profesora cieszą się dużym zainteresowaniem. Proszę zatem
uchylić rąbka tajemnicy, jak należy przekazywać młodym wiedzę historyczną?

– Młodzież jest bardzo spragniona wiedzy, ale trzeba umieć do niej trafić, co
nie jest sprawą łatwą, także dla profesorów. Dlatego staram się, by moje zajęcia
były barwne, żywe. W mówieniu młodzieży o historii wcale nie potrzeba patosu,
czasem wręcz przydaje się dowcip. Te cechy potrzebne są też artykułom i
książkom, które mają za zadanie popularyzować historię. Nie ukrywam, że
zainteresowaniu sprzyja też nutka kontrowersji, która pobudza w człowieku
naturalną ciekawość świata.

Studenci WSKSiM poznają historię Polski oraz historię powszechną zarówno
poprzez uczestnictwo w wykładach, jak i wyjazdy studyjne. Odwiedzają m.in.
Warszawę, Wilno czy Rzym…

– Podróżując, uświadamiamy sobie, jak wielki jest wkład Polaków w rozwój nie
tylko Europy, ale i świata. Szczególnie cieszy mnie, że młodzież z WSKSiM
odwiedza Kresy Wschodnie Rzeczypospolitej. Jest bowiem bardzo istotne, byśmy
pamiętali o Polakach, którzy żyją we Lwowie czy na Wileńszczyźnie. Jako że oni
Polski nie opuścili, ale niekorzystne decyzje wielkich mocarstw po II wojnie
światowej, które należy nazwać zdradą tak ofiarnie walczącego na wielu frontach
Narodu, spowodowały, że żyją poza granicami Ojczyzny. Ślady polskości spotykamy
niemal na wszystkich kontynentach, chociażby nad wodospadem Niagara upamiętniono
na jedynej tablicy, jaka tam się znajduje, naszego rodaka inż. Kazimierza
Gzowskiego. O znaczeniu Polaków w świecie świadczą też znajdujące się w różnych
państwach polskie muzea.

Nasi studenci odbywają praktyki zawodowe m.in. w Muzeum Polskim w
Rapperswilu w Szwajcarii czy Muzeum Powstania Warszawskiego. Jaką rolę pełnią
tego typu instytucje?

– Muzea odgrywają bardzo istotną rolę w kształceniu patriotycznym, pozwalają nam
poczuć dumę z przynależności do własnego Narodu. Osobiście uważam, że największą
zasługą tragicznie poległego w katastrofie samolotowej prezydenta Lecha
Kaczyńskiego było powołanie Muzeum Powstania Warszawskiego. Przemawiają w nim do
nas zarówno zgromadzone tam eksponaty, jak i bardzo dobrze zgrane ze sobą
światło i dźwięk. Odwiedzając to muzeum, niewątpliwie wchodzi się w atmosferę
tamtych czasów. Marzę, by w podobnej formie powstało muzeum powstań narodowych.
Potrzeba nam bowiem miejsc opromienionych wielkimi czynami polskich patriotów,
które dla współczesnych będą inspiracją do troski o Ojczyznę.

Dużą rolę w krzewieniu historii odgrywają dzisiaj media. Czy zatem da
się połączyć powołanie historyka z misją dziennikarza?

– Tak się składa, że jestem równocześnie historykiem i publicystą. Oba te zawody
bardzo lubię i opowiadam się za ich łączeniem. Prowadząc zajęcia w WSKSiM,
niejednokrotnie zazdroszczę studentom warunków i możliwości, jakie stwarza im
uczelnia. Mogą realizować w ramach ćwiczeń własne programy w radiu oraz
telewizji, pisać artykuły do gazet. Zapał, jaki im towarzyszy, pozwala mieć
nadzieję, że dzięki nim w przyszłości będą realizowane w mediach dobre programy
historyczne. Dlatego bardzo się cieszę, gdy zapraszają mnie do studenckiego
radia SiM, gdzie na antenie toczą ze mną ożywione dyskusje.

Studia to okres intensywnej pracy nad sobą. Jakie cechy studenci powinni
w sobie wypracować, by potem przez swoją pracę zawodową dobrze służyć Ojczyźnie?

– W uczelni założonej przez o. dr. Tadeusza Rydzyka studenci mogą kształtować w
sobie odwagę cywilną. Mają też możliwość, pomimo szerzącej się wokół poprawności
politycznej, wykazać się nonkonformizmem wobec dyktatu liberalizmu. Uczą się też
dostrzegać manipulacje medialne, aby bronić przed nimi nie tylko siebie, ale i
innych. Należy także przypominać, i to nie tylko młodym, że do tego, by osiągnąć
zamierzony cel, niezbędna jest pracowitość. Sam talent nie wystarczy, gdyż bez
systematycznej, wytrwałej pracy człowiek nawet wybitnie uzdolniony zaprzepaści
dane mu szanse.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj