Sprawdzą jastrzębie w boju

W pierwszej połowie 2012 roku polskie F-16 wezmą udział w
największych w świecie ćwiczeniach lotniczych "Red Flag" organizowanych przez
Stany Zjednoczone. Dla polskich załóg zaproszenie do udziału w manewrach to
wyróżnienie. Nad Alaską mogą ćwiczyć tylko najlepsi.

Polscy piloci jastrzębi nad Alaską będą mogli zmierzyć się z lotnikami państw
NATO. W symulowanej bitwie, jednak z użyciem ostrej amunicji, mogą ćwiczyć tylko
najlepsi. Polska zaproszenie do udziału w manewrach zaplanowanych na przełom
maja i czerwca 2012 roku otrzymała już po pięciu latach użytkowania F-16.
– Dobrze, że będziemy tam obecni. To największe i najbardziej zaawansowane
ćwiczenia lotnicze dla pilotów NATO-wskich. Oczywiście odbywają się też
ćwiczenia europejskie, typu TLP [Tactical Leadership Program – red.], one są
ciekawe, a sama wymiana doświadczeń jest bardzo potrzebna, jednak "Red Flag"
jest znacznie szerszym przedsięwzięciem i z udziałem tylko najlepszych. Dlatego
należy cieszyć się z faktu, że Amerykanie zdecydowali się nas zaprosić – ocenił
płk rez. pil. Wojciech Stępień, były szef Oddziału Szkolenia Lotniczego –
Szefostwa Wojsk Lotniczych Dowództwa Sił Powietrznych. W jego ocenie, polscy
piloci, którzy zaledwie od pięciu lat mają do dyspozycji samoloty F-16, nie byli
dotąd odpowiednio przygotowani do tego typu operacji, choć sama kwestia
polskiego udziału w "Red Flag" pojawiła się dość szybko, bo już w 2010 roku.
Informacje te potwierdziło Dowództwo Sił Powietrznych. – Strona amerykańska
uznała wówczas [w 2010 roku – red.], iż proces wdrażania systemu F-16 przebiega
na tyle sprawnie, że za dwa lata gotowi będziemy do udziału w tych prestiżowych
manewrach – podkreślił ppłk Robert Kupracz, rzecznik DSP.
Siły Powietrzne nie brały dotąd udziału w tym ćwiczeniu, bo nie otrzymały
wcześniej od Amerykanów zaproszenia. – W "Red Flag" biorą udział tylko te statki
powietrzne, które spełniają szereg bardzo restrykcyjnych wymagań w zakresie
operowania we wspólnych, międzynarodowych ugrupowaniach bojowych. Tu należy
przypomnieć, że bazy lotnicze eksploatujące jastrzębie w bieżącym roku ukończyły
z wynikiem pozytywnym kontrolę FORCEVAL, co upoważnia nas do udziału nie tylko w
najważniejszych ćwiczeniach międzynarodowych, ale jest świadectwem, że nasze
jednostki są w pełni przygotowane do działań operacyjnych w ramach Sojuszu –
dodaje ppłk Kupracz.
Z praktycznego punktu widzenia, by z przedsięwzięcia odnieść największe
korzyści, do USA jednorazowo powinno polecieć jak najwięcej polskich F-16,
ponieważ i tak trzeba zorganizować zabezpieczenie logistyczne przelotu maszyn, a
jest to dość kosztowna operacja, wymagająca sporych nakładów organizacyjnych.
Według wstępnych założeń, do udziału w "Red Flag" przygotowywanych miało być
dziesięć jastrzębi. Jednak jak ustaliliśmy, ostatecznie będzie to do ośmiu
samolotów F-16, około 30 pilotów oraz ponad 100 członków personelu technicznego.
"Red Flag" to najbardziej realistyczne ćwiczenia lotnictwa wojskowego państw
NATO organizowane w świecie. Amerykanie przystąpili do programu w 1975 roku, po
złych doświadczeniach z wojny w Wietnamie, gdzie amerykańskie lotnictwo odniosło
wielkie straty. Ideą jest jak najbardziej realistyczne zasymulowanie warunków
bojowych. Zakres ćwiczeń jest możliwie szeroki, a podczas lotów wykorzystywane
jest realne uzbrojenie. Oczywiście nie ma mowy o wymianie ognia, ale odpalenie
np. rejestrowanej rakiety treningowej z punktu widzenia pilota niczym się nie
różni od użycia rzeczywistego pocisku. W manewrach dochodzi do starcia dwóch
drużyn – amerykańskich sił powietrznych i sojuszników z "agresorami" – rolę tę
odgrywają samoloty specjalnie sformowanych w tym celu w USA eskadr F-16
symulujących samoloty MiG-29 oraz eskadr F-15 symulujących Su-27. W ćwiczenia
włączone są też jednostki obrony powietrznej oraz walki radioelektronicznej.

 

Marcin Austyn

drukuj