Jeden z siedmiu cudów natury

Już 11 listopada okaże się, czy Mazury zostaną uznane za jeden z
nowych siedmiu cudów natury. Władze samorządowe oraz inicjatorzy pomysłu liczą
na to, że w ten sposób uda się wypromować ten piękny rejon jako niezwykłą
atrakcję turystyczną. Atrakcję, która dzięki zwiększeniu ruchu turystycznego
pomoże pokonać problemy gospodarcze, z którymi polskie Mazury borykają się od
lat.

Ogólnoświatowe głosowanie w tej sprawie zorganizowała szwajcarska Fundacja
"New7Wonders". Z Polski do ostatniego, jak dotąd, półfinałowego etapu
zakwalifikowało się właśnie Pojezierze Mazurskie. O tym, czy zostanie ono
wpisane na listę siedmiu nowych cudów natury, zdecydują sami turyści, oddając
głos w przeprowadzonym, głównie drogą internetową, głosowaniu. Dlatego
promotorzy pomysłu zachęcają wszystkich, którzy chcą wziąć w nim udział, do
oddania głosu na stronie internetowej mazurycudnatury.org lub też wysyłania
SMS-a z hasłem MAZURY na nr 7155.

Dziewicza przyroda i ślady historii
Popularne określenie Pojezierza Mazurskiego mianem Krainy Tysiąca Jezior nie
oddaje nawet w połowie jej potencjału. W rzeczywistości samych jezior jest tam
ponad dwa razy więcej. Sieć rzeczek i kanałów łączy wiele z nich, pozwalając
przepływać kajakiem, łódką, a czasami także żaglówką z jednego jeziora do
drugiego. Miłośnicy długiej żeglugi, wpływając na niezwykłą drogę wodną powstałą
dzięki prawie 100-kilometrowemu Kanałowi Elbląskiemu, mogą żeglować po wielkich
taflach wielokilometrowych jezior, by następnie z bliska podziwiać porośnięte
dziewiczymi lasami brzegi wąskich rzeczek i kanałów. Pośród drzew można
wypatrzyć niekiedy sarny, jelenie, łosie, głuszce, a nawet… żubry. W ten
sposób można obejrzeć z łodzi jeziora, rzeczki, kanały i otaczające je piękne
lasy, począwszy od Ostródy niedaleko Olsztyna aż po Zalew Wiślany i Morze
Bałtyckie.
– Mamy też czyste, zdrowe powietrze, a w jeziorach coraz więcej ryb – podkreśla,
mając na uwadze zwłaszcza amatorów ciszy i spokoju, Stanisław Rabkowski, sołtys
miejscowości Tałty, położonej nad jeziorem o tej samej nazwie, niedaleko
Mikołajek, uznawanych za stolicę mazurskich jezior. – Walorem Mazur jest też
"dzikość", dziewiczość niektórych naszych terenów, gdzie można leczyć "rany" nie
tylko ciała, ale także duszy – uzupełnia Piotr Kowalewski, aktor, dyrektor
Teatru im. Józefa Węgrzyna w Ełku.
Jedno z takich niezwykłych miejsc opisuje red. Wojciech Reszczyński, pochodzący
z Olsztyna. – To Duża Wyspa na Jeziorze Ryńskim, potocznie nazywana Łysą, a ja
nazywam ją Ptasią. Jest tam największa w Europie wylęgarnia mewy śmieszki. Ptaki
te przylatują tam z Afryki już w marcu, tuż przed topnieniem lodów. Tylko tę
jedną wyspę zasiedla ok. 300 tys. mew śmieszek! Gdy wzbijają się razem w
powietrze, sprawia to wrażenie, jakby nad wyspą uniosła się chmura. Nigdzie w
Polsce nie widziałem czegoś podobnego – podkreśla.
Z kolei wody Jeziora Dobskiego niedaleko Giżycka oblewają Wyspę Kormoranów,
która jest królestwem tych ptaków, a także terenem lęgowym czapli.
Mazury to również zabytki związane z historią tych terenów. Niemal w każdym
mieście można obejrzeć a to zamek krzyżacki (m.in. w Giżycku, Kętrzynie i
Nidzicy), a to pałace albo niezwykle malownicze mosty, m.in. w Stańczykach.
Wymownym świadectwem historii tych ziem, o które przez wieki Rzeczpospolita
walczyła z zakonem krzyżackim, są miejsca bitew, zwłaszcza tej najważniejszej w
historii średniowiecznej Polski – na polach Grunwaldu, gdzie co roku odbywają
się inscenizacje upamiętniające te historyczne wydarzenia.

Ślady początków chrześcijaństwa
Na Mazurach można też znaleźć ślady świadczące o początkach chrześcijaństwa w
Polsce. Jak wskazuje ks. Andrzej Bryk, proboszcz parafii pw. św. Mikołaja w
Mikołajkach, to właśnie tu została zbudowana jedna z pierwszych kaplic
chrześcijańskich na terenie Prus. Od jej patrona pochodzi obecna nazwa miasta.
Ordynariusz ełcki ks. bp Jerzy Mazur zwraca z kolei uwagę na ślady misyjnej
działalności św. Brunona z Kwerfurtu. – Od dwóch lat na Wzgórzu św. Brunona w
Giżycku [według legendy poniósł on tam śmierć męczeńską ze swoimi towarzyszami –
przyp. red.] organizowane jest z mojej inicjatywy rozpoczęcie lata z Jezusem w
każdą pierwszą sobotę lipca. Zapraszamy tam co roku turystów do kolebki
chrześcijaństwa na tych terenach, gdzie Ewangelia była głoszona 1000 lat temu –
wskazuje ksiądz biskup.
O chrześcijańskiej tradycji tych ziem świadczą też sanktuaria maryjne w Świętej
Lipce i Gietrzwałdzie na sąsiedniej Warmii.
Ksiądz biskup Mazur zwraca też uwagę, że na mazurskich jeziorach oraz na
Suwalszczyźnie wypoczywał także Papież Polak. – To piękno Mazur dostrzegał także
bł. Jan Paweł II, gdy odpoczywał tam najpierw jako kapłan, potem biskup, a
następnie Papież. Na tej ziemi nawiązywał kontakt z Bogiem – wskazuje
ordynariusz ełcki.

Bogactwo wśród biedy
Niestety, to bogactwo przyrodnicze i kulturowe nie przekłada się na poprawę
sytuacji materialnej większości mieszkańców województwa warmińsko-mazurskiego.
Od lat występuje tam najwyższy w kraju poziom bezrobocia. – W samym Ełku waha
się ono w granicach 12-15 proc., ale w niektórych samorządach naszego
województwa bezrobocie sięga nawet 20 proc. – zaznacza prezydent miasta Tomasz
Andrukiewicz.
Poważnym problemem jest też sezonowość pracy. Jak mówią właściciele pensjonatów
i kwater turystycznych, sezon trwa tam właściwie tylko w okresie wakacji. – W
większości hoteli praca jest najwyżej przez kilka miesięcy – wskazuje Stanisław
Rabkowski, sołtys w Tałtach, miejscowości borykającej się, jak wiele innych
mazurskich terenów, z problemami typowymi dla obszarów popegeerowskich. – Wielu
młodych mieszka wciąż u rodziców, bez pracy i perspektyw. Całe rodziny są na
utrzymaniu emerytów. Duża część młodzieży wyjeżdża też do większych miast, gdzie
znajduje pracę – tłumaczy.

Na Mazury nie tylko latem
Wypromowanie Mazur jako jednego z siedmiu cudów natury na świecie mogłoby
przyciągnąć do tego regionu zagranicznych turystów i znacząco zwiększyć dochody
z ruchu turystycznego. Jednak właściciele pensjonatów i kwater wskazują, że sama
promocja nie wystarczy, a dla zwiększenia ruchu turystycznego konieczne jest
przyspieszenie inwestycji w tzw. infrastrukturę turystyczną. Jaką? Krystyna
Wilkowska, która wraz z mężem prowadzi pensjonat w Tałtach, planuje budowę
ścieżek rowerowych oraz spacerowych wokół jeziora. – Chcemy też zbudować jeszcze
jeden port dla jachtów na wyspie na jeziorze Tałty, która jest stale zaśmiecana
przez turystów. Ważna jest też rozbudowa przystani i bazy hotelowej – wylicza
pani Krystyna.
Prezydent Ełku również zdaje sobie sprawę z konieczności przeprowadzenia nowych
inwestycji i dorzuca nowe pomysły. – Powstał projekt budowy kanału łączącego nas
z wielkimi jeziorami mazurskimi, a także z Pojezierzem Augustowskim – wskazuje
Tomasz Andrukiewicz.
Z kolei Piotr Kowalewski, dyrektor Teatru im. Józefa Węgrzyna w Ełku, wskazuje,
że aby przyciągnąć turystów, także poza okresem wakacyjnym, potrzebne jest
rozbudowanie oferty turystycznej także w wymiarze kulturalnym. – Potrzebny jest
dobry repertuar widowisk scenicznych i plenerowych. Mamy już duże doświadczenie
w ich realizacji – podkreśla.
Tomasz Andrukiewicz zaznacza, że samorządowcy i firmy prywatne wiele robią w tym
kierunku, poszerzając ofertę np. o organizowanie zimą zawodów balonowych, a
także zjazdów narciarskich na stokach wyposażonych w wyciągi. Zaznacza
jednocześnie, że barierą w przyspieszeniu rozwoju regionu jest słaby stan
infrastruktury komunikacyjnej, który wymaga działań władz centralnych. – Często
inwestorzy pytają nas, gdzie jest najbliższe dla Ełku lotnisko. Wówczas
odpowiadamy, że… w Kownie na Litwie. Zaś na pytanie o najbliższą drogę
ekspresową odpowiadamy, że też na Litwie – stwierdza z przekąsem. Zaznacza, iż
samorządowcy z Mazur od lat zabiegają o budowę trasy ekspresowej Via Baltica z
Warszawy przez Ełk do krajów nadbałtyckich, a także linii kolejowej Rail Baltica
o podobnym przebiegu. Problem w tym, że rząd PO – PSL odłożył ich realizację, a
wraz z nią szanse na przyspieszenie rozwoju najbiedniejszych rejonów kraju –
Warmii i Mazur oraz Podlasia.

 

Mariusz Bober

drukuj