Zatrzymać destrukcję, budować dobro
Z
o. dr. Tadeuszem Rydzykiem CSsR, dyrektorem Radia Maryja, rozmawia Małgorzata
Rutkowska
Wybory to egzamin z naszej odpowiedzialności za Ojczyznę. Dlaczego powinniśmy
brać udział w polityce?
– Władza, która dąży do rządów absolutnych, nie chce, żeby naród, którym rządzi,
a właściwie którego używa niejednokrotnie do własnych celów, interesował się
życiem publicznym, państwem. Tak robili komuniści. Wmawiali nam cały czas, że
mamy nie zajmować się polityką, bo to nie dla nas, od tego są inni, specjalnie
powołani ludzie, czy ci, którzy sami się powołali. My mieliśmy się tylko
słuchać, bo ktoś za nas wszystko zrobi, za nas pomyśli. Kto? Dokładnie nie
wiadomo, bo tych osób nie pokazywano. Tak sterowano Narodem. I to zostało. Inna
pokusa, czy może metoda manipulacyjna – bo często to są manipulacje, to
wmawianie nam, że polityka jest brudna, a wszyscy, którzy się nią zajmują, też
są brudni.
Takie zabiegi propagandowe, odwracając prawdziwe znaczenie słowa "polityka",
miały z niej wykluczyć całe grupy obywateli?
– Tu trzeba przypomnieć, że są różne pojęcia polityki, np. niektórzy mówią, że
polityka to sztuka rządzenia, technika sprawowania władzy. Takie utylitarne
podejście przedstawiał Machiavelli, o czym świadczy jego traktat "O polityce".
Arystoteles, mówiąc o polityce, miał na myśli etykę społeczną. W nauce Kościoła
polityka to roztropna troska o dobro wspólne, realizowanie przykazania miłości
bliźniego. I to jest prawdziwy sens i wymiar uprawiania polityki. Przywołałbym
tu słowa, jakie skierował do Rodziny Radia Maryja ks. abp Mieczysław Mokrzycki
podczas naszej pielgrzymki na Jasną Górę 11 lipca br.: "Otóż słowo 'polityk’
oznaczało w demokracji ateńskiej człowieka, który uczestniczył w życiu polis,
czyli swojego państwa. A jeśli ktoś nie uczestniczył w życiu państwa, tylko
ograniczał się do tego, aby zajmować się wyłącznie swoimi prywatnymi sprawami,
to Grecy nazywali go mianem 'idioty’". Aby być dobrym politykiem, trzeba wrócić
do przykazania miłości bliźniego, budować dobro wspólne, przestać myśleć tylko o
sobie. Realizować miłość bliźniego w stosunku do każdego człowieka, bo jesteśmy
Narodem, czyli rodziną rodzin, i na tej rodzinie powinno nam zależeć.
Komu więc warto powierzyć w wyborach pieczę nad naszą wspólnotą?
– Ojciec Święty Benedykt XVI, przemawiając w Bundestagu w Berlinie, zwrócił
uwagę, że "polityka musi być zaangażowaniem na rzecz sprawiedliwości i tworzyć w
ten sposób podstawowe przesłanki dla pokoju". Ten pokój mamy wprowadzać między
ludźmi, Pan Jezus wzywa nas, byśmy budowali na ziemi Jego królestwo prawdy,
sprawiedliwości, miłości, pokoju, radości w Duchu Świętym. Sprawiedliwość polega
na tym, żeby każdemu oddać to, co mu się należy (suum cuique). Oddać to, co się
należy dziecku, starszemu, choremu, słabemu – w każdej sytuacji – to jest
realizacja sprawiedliwości. "’Czymże są więc wyzute ze sprawiedliwości państwa,
jeśli nie wielkimi bandami rozbójników?’ – powiedział kiedyś św. Augustyn. My,
Niemcy, wiemy z własnego doświadczenia, że słowa te nie są czczymi pogróżkami.
Doświadczyliśmy oddzielenia się władzy od prawa, przeciwstawienia władzy prawu,
zdeptania przez nią prawa, tak iż państwo stało się narzędziem niszczenia prawa
– stało się bardzo dobrze zorganizowaną bandą złoczyńców, która mogła zagrozić
całemu światu i zepchnąć go na skraj przepaści" – mówił w niemieckim parlamencie
Benedykt XVI. Jeżeli nie dbamy o dobro, prawo, sprawiedliwość, pokój, popełniamy
grzech zaniedbania, bo nie czynimy dobra dla drugiego człowieka. Przez to
zaniedbanie dopuszczamy do zła. Na przykład nie idąc na wybory, jeżeli nie
będziemy dobrze wybierać, możemy przyczynić się do tego, że będzie rosła
"zorganizowana banda złoczyńców".
Czym zatem powinien kierować się katolik, udzielając poparcia kandydatowi na
posła, senatora?
– Prawdą, sprawiedliwością, Dekalogiem – powinien wybierać te partie, które są
najbliżej nauczania Kościoła, Ewangelii Chrystusa. Bo Ewangelia uczy nas
najlepszej polityki – polityka przesycona nauką Ewangelii najlepiej troszczy się
o dobro wspólne, nie tylko tu, na ziemi, ale służy osobie ludzkiej, która ma
transcendentny charakter, i zabezpiecza osiągnięcie tego transcendentnego celu
przez człowieka. Często ludzie się zniechęcają do polityków, to jest też
pozostałość komunizmu i efekt manipulacji, tego bałaganu i amoralnego szumu w
mediach. Ale nie możemy upadać na duchu, Pan Jezus przecież powiedział: "Wy
jesteście solą ziemi. Wy jesteście światłem świata". My mamy przemieniać ten
świat, więc musimy uczestniczyć w wyborach. Poznajemy po owocach, dlatego nie
patrzyłbym na to, kto startuje z jakiego miejsca, chociaż widzę, że w niektórych
okręgach na pierwszych miejscach są bardzo zacne osoby. Nie znam wszystkich, my
musimy rozpoznać w terenie tych, którzy będą stali po stronie sprawiedliwości,
prawdy i będą chcieli służyć człowiekowi, zapewniać jego godny byt tu, na ziemi,
i jego transcendentny cel.
Polityków musimy więc nie tylko wybierać, ale i od nich wymagać – przede
wszystkim postawy służby. Odejście od moralności prowadzi do totalitaryzmu,
przestrzegał w Berlinie Papież Benedykt XVI.
– Dlatego wszyscy powinni bardzo jasno patrzeć, na kogo głosują, to będzie
świadczyło o naszej dojrzałości – o miłości do Pana Boga, człowieka, Ojczyzny. Z
tego też będziemy kiedyś rozliczani przez Pana Boga. Zły chciałby zło
rozszerzać, niejednego zwodzi i chciałby też do tego wykorzystać swoje
królestwo. Zło rośnie często przez to, że dobrzy się nie angażują w konsekwentne
czynienie dobra.
Niestety, słabością naszego życia społecznego, ale też laikatu, jest
bierność, niepodejmowanie samoobrony przed przybierającą na sile falą
sekularyzacji. Sejm szturmują partie jawnie antychrześcijańskie, jak Ruch
Poparcia Palikota.
– Nie wystarczy tylko się bronić, trzeba poszerzać przestrzeń. Jan Paweł II w
czasie pielgrzymki do Polski w 1991 r. powiedział, że nie wystarczy raz zdobyć
wolność – wolność trzeba zdobywać stale. Wolność do miłości, do prawdy, do
dobra, do tego, by być darem dla innych, a nie uprawiać sztukę urządzania się,
nawet nie rządzenia. Widzimy, jak pewne grupy mogą tworzyć nawet partie, jakieś
ruchy, ale dla siebie, by się urządzić. Znajdujemy się w tej chwili na bardzo
poważnym wirażu dziejów, nie wiem, czy nie gorszym niż w XVIII wieku, wtedy
nastąpił rozbiór Polski, ale Polacy nie stracili ducha i własności. Dzisiaj jest
jeszcze coś innego – niszczenie naszej świadomości przy pomocy potężnych mediów
– to idzie bardzo szybko – od pisanych, przez radio i telewizję, po internet.
Chodzi o zmianę naszej mentalności, byśmy żyli tak, jakby Boga nie było. Odbiera
się nam i niszczy kulturę, wiarę, rodzinę, czyli to, co pomogło nam przetrwać
rozbiory, okupację i czas komunizmu.
Dlaczego Nowa Lewica po podbiciu Zachodu kieruje swój rewolucyjny impet w
naszą stronę?
– Polska szczególnie doświadcza tej destrukcji, bo jesteśmy krajem katolickim,
który mógłby dużo wnieść w świat. Dlatego szatan tu jakoś szczególnie mocno
pracuje. Widać przejawy satanizmu – przy aprobacie rządzących, którzy nawet go
bronią.
Ma Ojciec na myśli skandaliczną historię zatrudnienia satanisty "Nergala" w
telewizji publicznej?
– To jedna ze spraw. Ta walka toczy się od lat – są różne uderzenia, np. było
wielkonakładowe pismo ze zdjęciem Matki Bożej Częstochowskiej i Dzieciątka w
maskach gazowych; potem sponiewieranie krzyża w Gdańsku, następnie pod Pałacem
Namiestnikowskim. Była też rzeźba przedstawiająca Papieża Jana Pawła II
przygniecionego kamieniem – zaprotestowali wtedy posłowie Halina Nowina Konopka
i Witold Tomczak, który do dzisiaj ma z tego powodu bardzo poważne problemy. A
teraz pojawiła się obrazoburcza okładka z politykami w ornatach i z insygniami
arcybiskupów metropolitów. To wszystko uderza w katolicyzm, innych religii nie
ruszają. Toczy się walka z Narodem katolickim, bo chodzi o to, żeby zdusić
religię katolicką. Nowa Lewica walczy z cywilizacją chrześcijańską, która
budowała piękny świat prawdy, sprawiedliwości, miłości, pokoju.
Jaka powinna być nasza postawa wobec coraz silniejszej chrystofobii w naszej
Ojczyźnie, promowania destrukcyjnych partii?
– Nie wolno nam wybierać tych partii, to jest poważny grzech, przyczynianie się
do tego, że państwo staje się "bandą złoczyńców". Zobaczmy, co się stało z
ludźmi, rodzinami, narodami i państwami, które odeszły od prawa naturalnego, od
Pana Boga, poddały się tzw. Nowej Lewicy. W konsekwencji na naszych oczach
umiera Europa, ale także szybko starzeje się i umiera Polska, w której jest już
tylko 36 mln obywateli. Jaka wieczność czeka każdego, kto żyje, jakby Pana Boga
nie było? Jest prawdą, że tylko tam, gdzie jest Pan Bóg, jest przyszłość.
Dziękuję za rozmowę.
Jeżeli nie będziemy dobrze wybierać, możemy przyczynić się do tego, że będzie
rosła "zorganizowana banda złoczyńców"
