Tobiasz też zmienił zeznania

Z posłem Markiem Opiołą (PiS), członkiem sejmowej Komisji ds. Służb
Specjalnych, rozmawia Maciej Walaszczyk

W interpelacji skierowanej do premiera informuje Pan, że w czasie
przesłuchania z 29 kwietnia 2008 r. w Prokuraturze Krajowej główny świadek w
sprawie tzw. korupcji w komisji weryfikacyjnej WSI odwołał swoje zeznania z 23
listopada 2007 r., w których obciążał jej członków. Po pół roku zeznał, że był
to jedynie "blef". Tymczasem ABW nadal prowadziła tę sprawę, dokonywano
przeszukań. Rozumiem, że chodzi o byłego oficera zlikwidowanych WSI Leszka
Tobiasza?

– Dotarła do mnie informacja na ten temat. Z tego, co wiem, świadek ten miał
stwierdzić, że złożone przez niego zeznania miały doprowadzić do osiągnięcia
pewnych rzeczy. Trudno mówić o szczegółach. Sprawa toczy się obecnie przed
sądem, dlatego najwłaściwszym adresatem pytań w tym temacie jest premier Donald
Tusk, jako bezpośrednio nadzorujący służby specjalne.

To informacja z Pana strony internetowej. Czy "te sprawy" to po prostu chęć
skompromitowania komisji weryfikacyjnej?

– Sprawa wybuchła w momencie przejmowania władzy przez Platformę w 2007 roku.
Wszystko wskazuje na to, że była to prowokacja wobec komisji weryfikacyjnej.
Żadnemu członkowi komisji prokuratura nie postawiła zarzutów. Żaden nie
handlował aneksem do raportu z likwidacji WSI, nie sprzedano tego ściśle tajnego
dokumentu spółce Agora. Po przejęciu władzy przez PO dążono do skompromitowania
procesu weryfikacji i likwidacji byłych WSI.

Jak powinien wyglądać obieg informacji między premierem, szefem ABW,
marszałkiem Sejmu a Pawłem Grasiem, pełniącym wówczas funkcję koordynatora ds.
służb specjalnych i pełnomocnika rządu ds. bezpieczeństwa w sprawie tzw.
korupcji w komisji weryfikacyjnej? Spotkania miały charakter nieformalny.

– Marszałek Sejmu nie pamiętał, kiedy i z kim dokładnie się spotykał. Wszystko
odbywało się w sposób zakulisowy i do tej pory nie zostało wyjaśnione. Tymczasem
sprawa dotyczyła niezwykle ważnej kwestii, która wiązała się z komisją
weryfikacyjną WSI. Stąd moje pytania: jak wyglądał obieg informacji w tej
sprawie, gdzie są dokumenty, protokoły?

Pyta Pan, kto w listopadzie i w grudniu 2007 r. podjął w ABW decyzję o
czynnościach w tej sprawie. Jak wiadomo, zdecydował szef Krzysztof Bondaryk.
Pana zdaniem działał bez ustawowej delegacji do prowadzenia spraw korupcyjnych
we wspomnianym śledztwie i kontynuowaniu ich w następnych miesiącach. A wiec
sprawę tę powinno prowadzić CBA?

– Moje pytanie dotyczy, czy szef ABW konsultował swoje decyzje z kimś jeszcze,
np. z premierem. Faktem jest, że ABW od listopada 2007 r. realizowała sprawę
związaną z korupcją, choć to CBA miało ustawowo zapisane zadania dotyczące tego
rodzaju przypadków. Gdy pisaliśmy ustawę o CBA, tak to właśnie zostało
sformułowane. Agencja podjęła się tych czynności w czasie, gdy nie miała tego
zapisanego w swoich uprawnieniach.

Sugeruje Pan, że nowelizacja ustawy o ABW z końca 2007 r. została
przeprowadzona po to, by zalegalizować jej działania m.in. w sprawie tzw.
korupcji w komisji weryfikacyjnej?

– Tak to odbieram, że w wyniku prowadzonego śledztwa przeciw członkom komisji
weryfikacyjnej starano się to wszystko, co robiła ABW, zalegendować i
zalegalizować. Ponowne przywrócenie ABW spraw korupcyjnych miało również na celu
wyrwanie zębów CBA. To wszystko zlewa się dziś w jeden spójny obraz.

Wtedy jeszcze CBA kierował Mariusz Kamiński. Nowa ekipa nie chciała, by
sprawy rozgrywanej między ważnymi politykami nie prześwietlali "niepewni"
ludzie?

– W sprawę zaangażowany był ówczesny marszałek Sejmu Bronisław Komorowski, do
którego docierali ludzie oferujący aneks za odpowiednie pieniądze. Jeden ze
świadków – oficer byłych WSI, twierdził, że oferowano również pozytywną
weryfikację dla poszczególnych żołnierzy pracujących w likwidowanych służbach.

Pyta Pan też o to, kto w okresie między 16 listopada 2007 a lipcem 2008 r.
sprawował ze strony rządu nadzór nad szefem ABW i na jakiej podstawie. Graś
działał bezprawnie?

– To pytanie kluczowe i aktualne od czterech lat. W tej sprawie panowało wówczas
spore zamieszanie. Wszystko to wiąże się bowiem z działaniami ówczesnego szefa
ABW pana Bondaryka i podejmowanymi przez kierowaną przez niego służbę zadaniami.
W tym kontekście ważne jest również pytanie, kto był inicjatorem nowelizacji
ustawy o ABW i AW z grudnia 2007 roku.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj