Platforma agituje w szkole
Karol Pilecki, kandydat Platformy Obywatelskiej w wyborach do Sejmu,
agituje w białostockich szkołach. Sztabowcy polityka rozdawali wczoraj dzieciom
plany lekcji z tekstem wyborczym na odwrocie. Pilecki najwyraźniej zapomniał o
przepisie zakazującym prowadzenia kampanii w szkołach
Agitacyjny skandal w wykonaniu Karola Pileckiego, radnego wojewódzkiego i
kandydata na posła z ramienia Platformy Obywatelskiej, wyszedł na jaw, kiedy
oburzeni jego poczynaniami rodzice powiadomili "Nasz Dziennik". Wczoraj, podczas
uroczystości rozpoczęcia roku szkolnego, sztabowcy Pileckiego rozdawali plany
lekcji z treściami wyborczymi dzieciom i rodzicom przed wejściem do szkół. Na
odwrocie planu widnieją uśmiechnięta twarz Pileckiego i słowa kandydata na
posła, który informuje, że jego mama od 20 lat jest nauczycielem i dlatego
Pilecki zapewnia, że kwestie dotyczące szkolnictwa są mu bardzo bliskie. Na
koniec padają słowa, które są jawną agitacją wyborczą: "Proszę Was o wsparcie",
oraz hasło wyborcze, z którym Pilecki startuje do Sejmu: "Ostatni na liście,
pierwszy w działaniu". Jeszcze bardziej oczywisty dowód na to, że plan lekcji
jest w istocie ulotką wyborczą, znajdujemy w napisie niewielką czcionką
umieszczonym prostopadle do słów kandydata na posła. "Materiał sfinansowany ze
środków KW Platforma Obywatelska RP". Akcja rozdawania agitacyjnych planów
lekcji była wcześniej przygotowana i enigmatycznie zapowiedziana na stronie
internetowej Karola Pileckiego. "Dziś we wszystkich szkołach w Polsce obchodzone
jest uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego 2011/2012. Uczniowie białostockich
szkół biorą udział w miejskich uroczystościach z tej okazji, jak również w
szkolnych inauguracjach. Postanowiliśmy uprzyjemnić ten dzień najmłodszym
uczniom. Pod wszystkimi białostockimi szkołami podstawowymi rozdajemy plany
lekcji, aby uczniowie w przyjemny sposób mogli przyzwyczaić się do nowego roku
szkolnego!" – czytamy w komunikacie na stronie http://karolpilecki.pl/.
Rzeczywiście plany lekcji z ładnie wymalowanym rekinkiem w kapitańskim
kapeluszu, które uczniowie otrzymali za darmo, mogły im uprzyjemnić trudny
koniec wakacji. Wątpliwe jednak, czy ofiarodawca planów lekcji oraz jego
partyjni pryncypałowie również z przyjemnością będą ten dzień wspominać. Być
może członka Platformy do tak desperackiego działania popchnął fakt, że szefowie
tej partii umieścili jego nazwisko jako ostatnie na podlaskiej liście kandydatów
do Sejmu. On sam stara się przekonać wyborców, że w jego przypadku miejsce,
które mu wyznaczono na liście, nie oznacza, że jako polityk jest mało skuteczny
(hasło: "Ostatni na liście, pierwszy w działaniu"). Chyba że cała akcja na
terenie białostockich szkół miała być zaplanowaną zemstą za ostatnie miejsce na
liście. Nie mogliśmy się wczoraj tego dowiedzieć od samego Pileckiego, bo nie
odbierał telefonu. W listopadzie 2010 roku Kuratorium Oświaty w Białymstoku
otrzymało informację, iż niektórzy dyrektorzy szkół, kandydujący wówczas w
wyborach samorządowych, prowadzili na terenie zarządzanych przez siebie placówek
agitację wyborczą. W reakcji na te doniesienia Jerzy Kiszkiel, podlaski kurator
oświaty, radny miejski PO, przypominał, że szkoła jest placówką politycznie
neutralną. I przytaczał przepisy, zgodnie z którymi na terenie szkoły agitować
nie można. Jak udało się nam ustalić, dyrektorzy szkół, na terenie których
rozdawano agitujące plany lekcji, nie byli o tym przez Karola Pileckiego
informowani.
Adam Białous
