Rozstrzygnięcie niepewne

Sprawa o zniesławienie, którą wytoczył polonijny działacz Jan Kobylański
kilkunastu dziennikarzom i dyplomatom, uległa przedawnieniu. Sąd na razie jej
nie umorzył, ale proces prawdopodobnie nie zakończy się wyrokiem.

– Karalność tych czynów już się przedawniła – wskazuje mecenas Andrzej
Lew-Mirski, pełnomocnik Jana Kobylańskiego. Sędzia Robert Żak już na ostatniej
rozprawie zaznaczał, że z racji bliskiego terminu przedawnienia może umorzyć
sprawę. Jednak pełnomocnicy obu stron, powołując się na zasadę prawną, w myśl
której jeśli w sprawie zebrano dowody pozwalające wydać orzeczenie
uniewinniające lub skazujące, opowiedzieli się za jej kontynuowaniem.
– Można ten proces umorzyć, gdyby taka była wola stron, ale mam nadzieję, że
będzie rozstrzygnięcie co do winy – mówi Lew-Mirski. Z kolei obrońcy
dziennikarzy liczą na stwierdzenie niewinności swoich klientów.
Na piątkowej rozprawie miał zeznawać Lech Wałęsa, ale nie stawił się w sądzie,
podobnie jak na poprzedni termin. – W związku z tym sąd na mój wniosek dokonał
reasumpcji postanowienia i oddalił wniosek oskarżonych o przesłuchanie Wałęsy,
Władysława Bartoszewskiego, Leona Kieresa itd. – poinformował pełnomocnik Jana
Kobylańskiego. Dodał, że te wnioski nie miały nic wspólnego ze sprawą o
zniesławienie jego klienta.
Na następnym posiedzeniu mają być kontynuowane mowy końcowe. Zakończenia
postępowania należy się spodziewać w ciągu kilu tygodni.
Prezes Unii Stowarzyszeń i Organizacji Polskich w Ameryce Łacińskiej i były
konsul honorowy Rzeczypospolitej Polskiej poczuł się pomówiony i zniesławiony
szeregiem publikacji prasowych zamieszczonych m.in. w "Gazecie Wyborczej",
"Rzeczpospolitej" czy "Polityce", zarzucających mu szmalcownictwo, antysemityzm
i agenturę różnych służb. Oskarżeni nie przyznają się do zarzutu, za który grozi
im do 2 lat więzienia. Jan Kobylański domaga się też, by każdy oskarżony wpłacił
100 tys. zł na cel charytatywny.
Jak wielokrotnie podkreślał, zarzuty, o których donosiły media, to kłamstwa, a
publikacje miały na celu poniżenie go jako Polaka i patrioty oraz "odebranie
zaufania potrzebnego do sprawowania funkcji prezesa USOPAŁ". Jego adwokat uważa,
że do dziś w procesie nie przedstawiono żadnych dowodów podważających słowa
prezesa Kobylańskiego.

 

Zenon Baranowski

drukuj