Sikorski lubuje się w pustych frazach

Z prof. Krystyną Pawłowicz, wykładowcą na Wydziale Prawa i Administracji
Uniwersytetu Warszawskiego oraz członkiem Trybunału Stanu, rozmawia Paulina
Gajkowska

Radosław Sikorski na Twitterze stwierdził, że "prosił" prezydenta Lecha
Kaczyńskiego, aby nie leciał do Katynia, ale do Miednoje albo do Charkowa. W tym
miejscu zasadne byłoby, aby szef dyplomacji poparł swoje twierdzenie konkretnym
dokumentem poświadczającym te rzekome prośby…

– Pierwsze pytanie to dlaczego prezydent Lech Kaczyński miałby nie lecieć do
Katynia, ale do Miednoje czy Charkowa. Czy minister Sikorski jest w posiadaniu
informacji, które miałyby zniechęcić prezydenta do lotu do Katynia, a jeśli tak,
to dlaczego nie podzielił się nimi wcześniej? Na jakiej podstawie mówi coś
takiego? Polityk nigdy nie mówi niczego bez powodu, ot tak, a tym bardziej nie
wypowiada się tak na forum publicznym osoba będąca ministrem spraw
zagranicznych, w dodatku w tak ważnej sprawie. Pytanie tylko, jaki był cel tej
wypowiedzi. Na pewno nie było to wypowiedziane w interesie śp. prezydenta Lecha
Kaczyńskiego. Jest to kolejne podejrzane działanie ministra Sikorskiego, który
znany był ze swojej niechęci do prezydenta Kaczyńskiego.

To znaczy?
– Nie wiemy tego na pewno, ale być może w przyszłości wyjdą jakieś okoliczności,
które będą wskazywały na odpowiedzialność za takie, a nie inne przygotowanie
lotu rządowego Tu-154M właśnie resortu spraw zagranicznych. Wypowiedź z Twittera
byłaby więc próbą apriorycznego wytłumaczenia się z nieprzestrzegania przez
resort procedur czy z konkretnych zaniedbań. Samo twierdzenie, że Sikorski
prosił czy doradzał w czymkolwiek prezydentowi Kaczyńskiemu, budzi już poważne
wątpliwości. Kontakty pomiędzy prezydentem a ministrem spraw zagranicznych były
dość chłodne i nie sądzę, by takie rozmowy się odbywały. Jeśli natomiast takowa
wymiana zdań rzeczywiście była, to powinna istnieć dokumentacja potwierdzająca
prośby ministra Sikorskiego kierowane do Kancelarii Prezydenta, ponieważ organy
państwa komunikują się ze sobą na piśmie. Jeśli dokumentacji nie ma, to szef
dyplomacji powinien być bardziej powściągliwy w prezentowaniu różnych twierdzeń.

Ważne pytanie to czy minister Sikorski dysponował wówczas jakąkolwiek wiedzą
na temat stanu lotniska. Przypomina to bowiem sytuację, kiedy szef dyplomacji
posądzał publicznie prezydenta o działania na szkodę państwa poprzez
nieprowadzenie wspólnej z rządem polityki zagranicznej. Oczywiście, żadnych
dowodów na to nie było, ale szum medialny został wywołany.

– Otóż to. Czy minister Sikorski wiedział o jakichś niebezpieczeństwach
związanych z wizytą w Katyniu? Dlaczego miałby ją odradzać prezydentowi? Można
postawić szereg pytań związanych z tą wypowiedzią ministra spraw zagranicznych.
Mam w pamięci taką kpinę szefa dyplomacji, kiedy mówił, że – to nie jest
dosłowny cytat – błagał na kolanach prezydenta, aby ten się nie wypowiadał. Nie
wiem, czy ta ostatnia wypowiedź jest również formą kpiny. Powtarzam: jeśli
Sikorski cokolwiek sugerował, o cokolwiek prosił czy doradzał prezydentowi
Lechowi Kaczyńskiemu, to powinno to być poświadczone na piśmie. Podejrzewam, że
dopiero za jakiś czas światło dzienne ujrzą okoliczności, które wyjaśnią nam, o
co dokładnie chodzi ministrowi Sikorskiemu. Na chwilę obecną sądzę, że może być
to usprawiedliwienie błędów, za które odpowiedzialny był resort Radosława
Sikorskiego, a nie Kancelaria Prezydenta. Minister spraw zagranicznych po raz
kolejny postępuje nieetycznie, formułując twierdzenia, na które prezydent
Kaczyński nie może już odpowiedzieć. Po wtóre, dobrze byłoby, gdyby minister
Sikorski szerzej wyjaśnił, jak argumentował swoje prośby i dlaczego odradzał lot
do Katynia. Czy takich samych rad udzielał premierowi Tuskowi? Na wszystko
powinny być przecież dokumenty.

Wiadomo już, że resort spraw zagranicznych odpowiada za brak pozyskania
dokumentu o operacyjnym dopuszczeniu lotniska.

– Niepoważne jest publiczne formułowanie takich wypowiedzi bez jakiegokolwiek
oparcia w konkretnych dokumentach. Zaniedbania resortu spraw zagranicznych są
oczywiste i zostały przedstawione również w "białej księdze" katastrofy
smoleńskiej. Sikorski przyzwyczaił już nas do wygłaszania pustych fraz
uderzających w Lecha Kaczyńskiego, pustych, bo pozbawionych tak jak ta
merytorycznej treści.
 

Dziękuję za rozmowę.

drukuj