Tysiące mówią NIE

Sto pięćdziesiąt tysięcy Polaków podpisało się pod projektem ustawy
zakazującej rządowi sprzedaży Lotosu. Podpisy złożono wczoraj u marszałka Sejmu
Grzegorza Schetyny. Obywatele gremialnie odmawiają Platformie Obywatelskiej
prawa do rozporządzania czołową firmą polskiego sektora paliwowego na dwa
miesiące przed wyborami.

Ponad 150 tys. podpisów przeciwko sprzedaży Grupy Lotos złożył wczoraj komitet
"Polski Lotos" u marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny. Na zorganizowanej wcześniej
konferencji prasowej z udziałem parlamentarzystów PiS dziennikarze mogli
zobaczyć sterty paczek z podpisami. PiS udzieliło formalnego wsparcia
obywatelskiej akcji sprzeciwu wobec sprzedaży Lotosu wkrótce po jej rozpoczęciu
w marcu br.
– To wielki obywatelski sukces, władze muszą nas wysłuchać. To święto demokracji
– tak o ogólnokrajowej akcji sprzeciwu wobec sprzedaży Lotosu mówił jej
współorganizator Ireneusz Lipecki. – Wszyscy się podpisywali, starzy i młodzi,
biedni i bogaci, słowem – wszyscy Polacy – zaznaczył. Lipecki podziękował za
włączenie się w akcję słuchaczom Radia Maryja i widzom Telewizji Trwam, tym z
mediów, które podawały relacje z przedsięwzięcia, Poczcie Polskiej, która
sumiennie dostarczała komitetowi listy z podpisami z całej Polski, oraz
wolontariuszom, którzy pomagali w liczeniu głosów poparcia.
– Lotos to wiodąca rafineria w Europie pod względem technologicznym. Skarb
Państwa przez kilka lat nie pobierał dywidendy, aby firma mogła wybudować
nowoczesne instalacje, których koszt wyniósł 6 mld złotych. A teraz rząd chce
sprzedać całość przedsiębiorstwa Rosjanom za 3,5 mld zł – mówił poseł Jacek
Kurski. Parlamentarzyści PiS zaapelowali bezpośrednio do premiera Tuska, aby
powstrzymał tę "prywatyzację". – Takich decyzji nie podejmuje się w przededniu
wyborów – podkreślali.
– Lotos jest strategiczną firmą. Ten, kto przejmie nad nim kontrolę, przejmie
kontrolę nad rynkiem paliw w Europie Środkowej. To kwestia naszego
bezpieczeństwa energetycznego. Sprzedaż firmy otworzy inwestorowi drogę do
wykończenia Orlenu i przejęcia całego rynku paliw w Polsce – ostrzegł poseł
Marek Suski (PiS), członek sejmowej Komisji Skarbu Państwa. Przypomniał w tym
kontekście prywatyzację polskich cukrowni na rzecz zagranicznych potentatów. –
Wprawdzie przez kilka lat cukier był tani, ale teraz jest drogi i musimy go
importować – zaznaczył.
Suski zwrócił uwagę, że transakcja sprzedaży Lotosu, podobnie jak przed trzema
laty prywatyzacja stoczni szczecińskiej, otoczona jest tajemnicą, resort skarbu
nie informuje o inwestorach, nie odpowiada na pytania posłów. – Znowu się okaże,
że wyłoniono inwestora, który jest poszukiwany listem gończym za handel bronią –
zadrwił Suski.
Niestety, niektórych dziennikarzy obecnych na konferencji wyraźnie nie
interesowało ani bezpieczeństwo energetyczne Polski, ani sukces obywatelskiej
akcji zbierania podpisów. Oba tematy ostentacyjnie zignorowali.
– A gdzie jest Ziobro? Jaki macie pomysł na kampanię wyborczą? – padały pytania,
które wyraźnie zmierzały do tego, by "przykryć" temat konferencji oparami
absurdu.
Nie pomogły apele posłów o powrót do rzeczywistości. Nie pomogło nawet
emocjonalne wystąpienie jednej z członkiń komitetu obywatelskiego, która
zarzuciła mediom, że nie interesują się realnymi problemami ludzi i chcą popsuć
obywatelom ich święto.
– To konferencja prasowa, i to jest nasze miejsce, a nie miejsce na świętowanie
– odparował jej jeden z dziennikarzy.
– Dziękujemy, że nas pan tak wdzięcznie pouczył. Za chwilę złożymy podpisy u
marszałka – powiedział Kurski, zamykając konferencję.
Obywatelska akcja zbierania podpisów przeciwko sprzedaży Lotosu od początku jest
nie na rękę Platformie Obywatelskiej. Spektakularna akcja zbierania podpisów,
barwna, opisywana na internetowym blogu, która w każdym innym kraju nie
opuszczałaby czołówek dzienników, w krajowych mediach była na ogół przemilczana,
zaś marszałek Sejmu z PO piętrzył przed komitetem inicjatywy obywatelskiej
niedopuszczalne prawnie trudności, zanim zmuszony został go zarejestrować.
 

Małgorzata Goss
 

drukuj