Prokuratura nic nie wie o przenosinach wraku
Naczelna Prokuratura Wojskowa nie wie, czy była informowana w sprawie
przenosin wraku. Dodaje, że to raczej wątpliwe, bo ta kwestia wchodziła w zakres
prac MAK i polskiego akredytowanego.
– Inżynierowie, którzy byli moimi doradcami, nie zgłaszali w tym zakresie
żadnych uwag – wyjaśnia płk Edmund Klich pytany o przenosiny wraku tupolewa z
miejsca katastrofy w Smoleńsku. – Gdyby zgłaszali uwagi, to ja bym też Rosjanom
zgłaszał – zapewnia Klich. Były akredytowany przy Międzypaństwowym Komitecie
Lotniczym płk Klich powiedział "Naszemu Dziennikowi", że Rosjanie zakomunikowali
mu, iż zamierzają przenieść wrak. – Zapytałem płk. Mirosława Grochowskiego i
inżynierów, czy się zgadzają, i się zgodzili – mówi Klich. Podpułkownik Robert
Benedict, członek komisji Jerzego Millera, powiedział, że "rozmontowanie każdego
z elementów wraku Tu-154 podczas jego przenoszenia na lotnisko w Smoleńsku
odbywało się w porozumieniu ze stroną polską". – On był w służbie inżynieryjnej
i on to popierał, że można przenieść, inżynierowie nie mieli nic przeciwko i tak
poszło – podkreśla Klich.
Mecenas Rafał Rogalski, pełnomocnik kilku rodzin smoleńskich, zastanawia się,
jaki charakter miało to porozumienie. – Czy to polegało na tym, że strona
rosyjska podała samą informację: my przenosimy, wy możecie popatrzeć? – pyta
prawnik. Dodaje, że ekspert powinien doprecyzować stosowaną procedurę.
– Jeśli chodzi o sposób przenoszenia części samolotu, to też jest określone
postępowanie. Po prostu niektóre szczątki są za duże, by można je było
jednorazowo podnieść. Za każdym razem jednak, kiedy pojawiała się konieczność
rozmontowania danego elementu samolotu, odbywało się to w porozumieniu ze stroną
polską – wyjaśnia Benedict.
– Trudno mi powiedzieć, jak Rosjanie zareagowaliby na nasze sprzeciwy – mówi
Klich pytany o reakcję strony rosyjskiej na ewentualne obiekcje polskiego
akredytowanego i grupy jego doradców. – Być może przesunęliby to o dzień, dwa,
ale swoje by realizowali – ocenia.
– Jeśli mam odnieść się do przykładu tego żołnierza, który zbił jedną z szyb, to
był to wandalizm. Czy jednak wpłynęło to na przebieg badania? Nie – zaznacza
Benedict.
– Zawsze w takiej sytuacji są jakieś uszkodzenia, na pewno jak wrak będzie
przewożony do Polski, to będą kolejne cięcia – mówi Klich.
Rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Zbigniew Rzepa przyznaje, że nie
wie, czy prokuratura była informowana w kwestii przenosin wraku. Dodaje, że
raczej jest to wątpliwe, ponieważ kwestie te wchodziły w zakres prac MAK i
polskiego akredytowanego. – To nie była rola prokuratury w tym momencie –
zaznacza płk Rzepa.
W listopadzie 2010 r. mecenas Rafał Rogalski złożył zawiadomienie o
przestępstwie "niszczenia dowodów" przez Rosjan. W grudniu 2010 r. Prokuratura
Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie utrudniania postępowania
karnego. – We wniosku o pomoc prawną do Federacji Rosyjskiej pytamy o informacje
co do sposobu postępowania z wrakiem, w tym co do celu i okoliczności jego
defragmentacji – wyjaśnia Monika Lewandowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w
Warszawie.
Zenon Baranowski
