Bardzo boleśnie to przeżywamy

Z o. Zygmuntem Majcherem OFM, wikariuszem w parafii św. Svithuna
i duszpasterzem Polonii w Stavanger w Norwegii, rozmawia Małgorzata Pabis

Niedawne dramatyczne zamachy w Norwegii, które kosztowały życie 76 osób,
wstrząsnęły zarówno mieszkańcami tego kraju, jak i ludźmi na całym świecie. Jak
tamtejsza społeczność Polaków przeżywa to wszystko, co stało się w ostatnich
dniach?

– Wszyscy przeżywają boleśnie te ostatnie wydarzenia . Każdy, czy to Norweg, czy
Polak, stawia sobie pytanie, dlaczego doszło do takiej tragedii, jaki to ma
sens, co skłoniło Andersa Behringa Breivika do dokonania z zimną krwią mordu na
tylu bezbronnych ludziach. W pierwszej chwili po jego schwytaniu wielu życzyło
mu śmierci, każdy chciałby go dostać w swoje ręce i wyznaczyć karę w wymiarze
starotestamentalnym: "oka za oko, ząb za ząb". Teraz emocje opadły… Pewien
pastor nawołuje, by modlić się za Breivika. Norweg założył w internecie stronę
wsparcia dla matki zamachowca… Chwile tak wielkiej tragedii i żałoby, także
dla Polaków pracujących i mieszkających w Norwegii, również są smutne i
wstrząsające. Nasi rodacy biorą liczny udział w nabożeństwach i marszach
żałobnych za pomordowanych.

Zaraz po zamachu media, także w Polsce, zaczęły powtarzać, że morderca był
rzekomo "chrześcijańskim fundamentalistą". Jak to odbierają wyznawcy Chrystusa w
Norwegii?

– Przeciwnicy katolicyzmu robią wszystko, aby obalić zasady chrześcijaństwa.
Ludzie wierzący, którzy sami myślą i nie dają się manipulować mediom, nie
reagują na takie zaczepki. I myślę, że dziennikarze z powołania i pracujący
zgodnie z etyką nigdy tak tej sprawy nie będą przedstawiać. Zamachowiec nie miał
nic wspólnego z chrześcijaństwem, a media chcą zrobić z niego jakiegoś przywódcę
"chrześcijanizmu". Krótko mówiąc: jest to demagogia. Jest to też walka szatana z
chrześcijaństwem. Szatan za wszelką cenę chce nas oderwać od Boga. I my jako
chrześcijanie nie możemy się nabierać na takie sztuczki. Zamachowiec nic nie
miał też wspólnego z chrześcijańską prawicową partią, bo jej szeregi opuścił 5
lat temu.

Całą tę tragedię próbuje się skierować na tory antychrześcijańskie i
antyprawicowe. Rodzi się pytanie, czy w Norwegii to trafi na podatny grunt. Jaka
jest dziś religijność Norwegów?

– Religijność Norwegów jest różna. Starzy Norwegowie, którzy doświadczyli biedy
i kryzysu ekonomicznego, są ludźmi wierzącymi i skromnymi. Młodzież, która
urodziła się w dobrobycie i w nim się wychowała, prawie całkowicie zapomniała o
Bogu. Sytuacja w Kościele protestanckim też nie wpływa na rozwój religijności
wśród Norwegów. Dopuszczenie kobiet do kapłaństwa oraz błogosławienie układów
osób tej samej płci spowodowały duże odejście od wiary i Kościoła
protestanckiego. Wielu Norwegów konwertuje do Kościoła katolickiego. Jednak
bardzo mało Norwegów uczestniczy w niedzielnych Mszach Świętych. Bardzo wielu
jest na Mszy św. jedynie z okazji chrztu, bierzmowania, ślubu czy pogrzebu.
Liberalizm w Kościele protestanckim i w państwie doprowadził do tego, że wiele
świątyń stoi pustych albo służy jako sale koncertowe. Smutne to, ale prawdziwe.

Jak w tej sytuacji odnajdują się Polacy, których w Norwegii jest bardzo dużo?
– Od dawien dawna Polak na emigracji zawsze utożsamiał się z Kościołem
katolickim i wiarą katolicką. Tutaj, w Norwegii, ks. bp Eidsvig Bernt, biskup
Oslo, dokłada wszelkich starań, aby Polakom zapewnić możliwość uczestnictwa w
modlitwach i nabożeństwach oraz Mszach św. w języku polskim. W wielu parafiach
są na stałe księża z Polski, do wielu parafii także dojeżdżają z posługą w
języku polskim. Kościół katolicki w Norwegii dla Polaków jest miejscem spotkań z
rodakami i miejscem, gdzie wiele można się dowiedzieć o życiu w Norwegii.
Należy podkreślić, że Polacy są teraz dla norweskiego Kościoła katolickiego dużą
podporą. Na przykład parafia w Stavanger liczy 6 tys., a z tego 2,2 tys. to
Polacy. W parafii w Stavanger nasi rodacy mają wszystkie nabożeństwa, Msze św. i
sakramenty w języku ojczystym. Na katechezę w roku szkolnym 2010/2011
uczęszczało 220 dzieci i młodzieży. Te liczby świadczą o tym, że Polacy nie
zapominają o swojej wierze na emigracji. Jesteśmy budującym przykładem, że
potrafimy co niedzielę zebrać się na Mszy św., pokonując czasami odległość 20,
30, 50 km do kościoła. Norwedzy za to patrzą z podziwem na Polaków.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj