Rowerem dla życia

W deszczu i chłodzie, bo takie były pierwsze dni lipca, grupa składająca
się z trzydziestu młodych ludzi, należących do Katolickiego Stowarzyszenia
Młodzieży ze wszystkich polskich diecezji, w ciągu kilku dni przejechała Polskę
wzdłuż i wszerz, modląc się za dzieci nienarodzone oraz promując Duchową Adopcję
Dziecka Poczętego.

Drugi rowerowy Rajd dla Życia "Krzyżem przez Polskę" został zorganizowany przez
Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Diecezji Legnickiej. Jedna grupa wyjechała
30 czerwca z Zakopanego, a druga 3 lipca z Giżycka. Spotkali się w Toruniu po
to, aby 9 lipca dotrzeć do celu, którym dla pierwszych był Hel, a dla drugich –
Międzyrzecz. Całość trasy przebiegała śladami pierwszych polskich męczenników i
miała kształt krzyża. W miejscowościach, przez które przejeżdżali, zostawiali
swoje świadectwo obrony życia dzieci poczętych oraz materiały pro-life. –
Chodziło nam o to, aby na Polsce położyć znak krzyża w intencji dzieci
nienarodzonych i w ten sposób ją pobłogosławić. Polska młodzież zjednoczyła się
za życiem i powiedziała: "Stop aborcji" – tłumaczy ks. Janusz Wilk z KSM
Diecezji Legnickiej, jeden z organizatorów rajdu. Rowerowa pielgrzymka za życiem
połączyła młodych z różnych polskich diecezji, m.in. legnickiej, warszawskiej,
bielsko-żywieckiej, szczecińskiej, elbląskiej i zielonogórsko-gorzowskiej.
Marcin Jędrzejczyk, dziewiętnastoletni uczeń Technikum Geodezyjnego z Legnicy,
brał udział w Rajdzie dla Życia po raz drugi. Dla niego rowerowa pielgrzymka
była okazją do pokazania tego, w co wierzy i o co walczy. – Nie ma większej
wartości od życia i dlatego trzeba go bronić za wszelką cenę. Przejeżdżając
przez całą Polskę, chcieliśmy pokazać, że poświęcenie w obronie życia nie ma
granic – podkreśla.

Z modlitwą na ustach
Nocowali na plebaniach, w domach rekolekcyjnych, w szkołach, w ośrodkach
sportowych oraz w domach prywatnych. Wysiłek fizyczny połączony był z modlitwą w
intencji, którą uczestnicy rajdu zabrali w swoich sercach na rowery. Dzień
rozpoczynał się Mszą św. o godz. 7.00, po której było śniadanie i wyruszano w
dalszą drogę. W godzinach południowych uczestnicy rajdu odmawiali modlitwę
"Anioł Pański", a o godz. 15.00 Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Dzień kończył
się dziesiątką Różańca Świętego w ramach Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego.
Codziennie młodzi cykliści pokonywali od 90 do 120 kilometrów. Większość
uczestników rajdu na rowerze jeździ czysto amatorsko. Dlatego przebycie tak
dużej odległości wymagało od nich szczególnego poświęcenia, determinacji i
pokonania własnych słabości. Sprzęt również nie był doskonały. – To były
najzwyklejsze rowery wyciągnięte z piwnicy, co wiązało się z częstymi naprawami
– opowiada ks. Wilk. Uczestnicy rajdu byli zazwyczaj bardzo życzliwie witani w
miejscowościach, przez które przejeżdżali. – Ludzie pytali nas o to, jak się
jedzie i czy czegoś nie potrzebujemy. Zdarzały się również sytuacje, że
mieszkańcy wsi lub miasta, przez które przejeżdżaliśmy, dołączali do nas i
jechali z nami przez jeden z etapów – wspomina Marcin.
W miejscach postoju uczestnicy rajdu rozdawali materiały pro-life. Bywało, że
zagadnięte osoby reagowały niezbyt przychylnie na ich działania, co świadczy o
tym, jak ważne są tego rodzaju inicjatywy promujące życie i jak wiele jest
jeszcze do zrobienia. – Niektórzy atakowali nas za to, co robimy i otwarcie
deklarowali, że są zwolennikami zabijania nienarodzonych. Z kolei inni brali nas
w obronę, włączali się do dyskusji, przez co sami dawali świadectwo za życiem w
swoim środowisku – opowiada Agnieszka Rzeźnik, studentka piątego roku animacji
kultury na Uniwersytecie Zielonogórskim. Po drodze intencji, z którymi jechali,
przybywało. A to dlatego, że w niektórych miejscowościach ludzie prosili
rowerzystów o modlitwę w najróżniejszych sprawach. – Na przykład jedna z kobiet
prosiła nas w intencji córki, która nie może mieć dzieci. A ktoś inny z kolei
polecał nam zdrowie bliskiej mu osoby – wyjaśnia Agnieszka.

Kwiaty i straż pożarna
– Od kilku lat obrona życia poczętego to mój najważniejszy cel w życiu – mówi
Katarzyna Lasek z Wlenia, prezes KSM Diecezji Legnickiej, która jechała w grupie
z Zakopanego do Helu. Przeraża ją to, że w naszym kraju wciąż istnieje możliwość
dokonywania aborcji. – Dla mnie jest to przede wszystkim niezgodne z prawem
Bożym – podkreśla. Z przebiegu trasy rajdu szczególnie ujęła ją sytuacja, gdy w
jednej z mijanych miejscowości na poboczu drogi czekały na nich starsze panie z
dziećmi i sypały kwiaty na drogę, którą właśnie przejeżdżali. – Byliśmy bardzo
wzruszeni ich postawą – wyznaje Katarzyna. Gdzie indziej natknęli się znowu na
straż pożarną. – Początkowo myśleliśmy, że zdarzył się jakiś wypadek. Ale nie,
oni czekali specjalnie na nas. Byli naszą eskortą przez trzy kolejne
miejscowości aż do następnego postoju – opowiada Katarzyna. Kondycyjnie nie była
najlepiej przygotowana do rajdu. – Pierwsze dwa, trzy dni były dla mnie
najgorsze. Później już się człowiek przyzwyczaja do niewygodnego siodełka oraz
bólu w kolanach i po prostu jedzie dalej, pamiętając o celu – objaśnia. Podobne
doświadczenia miała Agnieszka, której najdłuższy odcinek, jaki przejechała przed
rajdem, wynosił 60 kilometrów. – Już w pierwszy dzień rajdu pobiłam swój życiowy
rekord, a w sumie przejechaliśmy 933 km – wyznaje z dumą. O tym, że nie było
łatwo, mówi również Marcin. Choć na co dzień dużo jeździ na rowerze i nie miał
żadnych problemów z kondycją, to przyznaje, że pogoda, szczególnie w pierwszych
dniach rajdu, bardzo utrudniała im życie. – Ale z modlitwą na ustach i ideą w
sercu jechało się do przodu – mówi krótko. Dla młodych niezwykłym przeżyciem
była również możliwość wspierania się nawzajem w trudzie, który wspólnie
podjęli. – Jeden drugiego podtrzymywał na duchu, a jeśli trzeba było, to nawet
pchał – wspomina Katarzyna. – Stworzyliśmy swoistą wspólnotę i razem robiliśmy
wiele dobrego, jednocześnie przeżywając piękne chwile – uzupełnia Agnieszka.

Jest intencja, więc jedziemy
Rajd rowerowy jest pokłosiem organizowanego od trzech lat w Legnicy Marszu dla
Życia. Z roku na rok liczba osób biorących udział w marszu sukcesywnie wzrasta,
w tym roku wyniosła 3 tys., przeważnie młodych ludzi. – Efektem tego, że
Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Diecezji Legnickiej w szczególny sposób
angażuje się obronę życia poczętego, jest to, że prezydium krajowej rady KSM
właśnie nam powierzyło koordynowanie i organizowanie działań ogólnopolskich z
tym związanych – wyjaśnia ks. Wilk.
Tegoroczny rajd miał promować życie i uwrażliwić ludzi na bolesny problem
zabijania dzieci nienarodzonych. Zdaniem jego uczestników cel ten został
osiągnięty, tym bardziej że znalazł swój oddźwięk również w mediach. –
Otrzymywaliśmy mnóstwo telefonów, a nawet musieliśmy powołać rzecznika prasowego
rajdu, który miał pełne ręce roboty – podkreśla ks. Wilk. Relacje oraz zdjęcia z
rajdu były na bieżąco zamieszczane na specjalnej stronie internetowej:
www.rajddlazycia.pl. Ksiądz Janusz przyznaje, że patrząc na młodzież pedałującą
w tak kiepskich warunkach atmosferycznych, nachodziły go wątpliwości, czy
podołają wyzwaniu. – Ale oni nie mieli żadnych. Odpowiadali: jest intencja, więc
jedziemy. Tak właśnie było – podsumowuje.

 

Bogusław Rąpała

drukuj