Leopardy dla Rijadu
Niemiecki rząd ma się wytłumaczyć przed Bundestagiem ze sprzedaży Arabii
Saudyjskiej 200 czołgów Leopard 2A7. To najnowsza wersja tego czołgu. Przeciwko
sprzedaży protestuje nie tylko opozycja, ale także część chadeków i liberałów.
Rząd uzgadniał tę transakcję z Izraelem i USA.
Federalna Rada Bezpieczeństwa, w której zasiada kanclerz Angela Merkel i kilku
ministrów, wydała w ubiegłym tygodniu zgodę na sprzedaż czołgów Arabii
Saudyjskiej, a – jak twierdzi Agencja Reutera – pierwsze 44 maszyny już trafiły
do kupującego. Nie wiadomo jednak, czym się kierowano, bo posiedzenia rady są
tajne. Sprawa jest dla Niemców, nie tylko polityków, bulwersująca, gdyż Berlin
złamał prawo, które zabrania wysyłania broni w rejony trwających konfliktów
zbrojnych lub do państw totalitarnych, a to powinno wykluczać Arabię Saudyjską –
jej wojsko uczestniczyło w tłumieniu protestów w Bahrajnie, a państwo to jest
monarchią absolutną, gdzie prawo jest oparte na islamskim szariacie i nie są
respektowane prawa obywatelskie w ujęciu zachodnim. Nie ma w Arabii Saudyjskiej
np. wolności religijnej, bo za porzucenie islamu grozi kara śmierci. Oburzenie
Niemców jest tym większe, że rząd nie pytał o zgodę parlamentu, ale zabiegał za
to o pozwolenie na ten kontrakt zarówno w USA, jak i w Izraelu. I taka zgoda
została wydana.
Szefowa partii Zielonych Claudia Roth nie ma wątpliwości, że sprzedając Arabii
Saudyjskiej czołgi, rząd postępuje nielegalnie. – Działanie rządu jest po prostu
niezgodne z prawem – stwierdziła Roth, przypominając, że nielegalny jest eksport
broni do krajów, które nie przestrzegają praw człowieka, oraz tam, gdzie
istnieją konflikty. – Z obydwiema sprawami mamy obecnie do czynienia w Arabii
Saudyjskiej – dodała szefowa Zielonych. Inny polityk tej partii, Barbara
Lochbihler, poszła w krytyce jeszcze dalej i nazwała działania niemieckiego
rządu wspieraniem dyktatury. Nawet część chadeków krytykuje sprzedaż czołgów
Arabii Saudyjskiej. Przewodniczący Bundestagu Norbert Lammert, a także szef
komisji spraw zagranicznych Ruprecht Polenz skrytykowali działania rządu, który
– ich zdaniem – godząc się na handel bronią z Arabią Saudyjską, zlekceważył
kwestie łamania w tym państwie praw człowieka. SPD jest przekonana z kolei, że
robiąc takie interesy z krajami arabskimi, niemiecki rząd szkodzi sobie na
arenie międzynarodowej.
Z raportu Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI)
dotyczącego międzynarodowego handlu bronią wynika, że niemiecki eksport broni w
latach 2005-2009 wzrósł w porównaniu z latami 2000-2004 o 100 procent. Niemcy od
2005 roku utrzymują na świecie trzecią pozycję w eksporcie broni, po USA i
Rosji, ale w UE już są numerem jeden. Aż 30 proc. całego światowego eksportu
broni pochodzi z USA, 23 proc. z Rosji, a 11 proc. z Niemiec. Militarnym
szlagierem handlowym Berlina są obecnie okręty podwodne i właśnie czołgi typu
Leopard.
Niemcy sprzedają broń przede wszystkim do Turcji, Grecji, Republiki Południowej
Afryki i Australii, ale także do krajów, gdzie występują konflikty zbrojne,
czyli do Izraela, Afganistanu, Indii, Pakistanu, Nigerii czy też Tajlandii.
Niemiecka broń, części zamienne i technologie wojskowe trafiają zresztą prawie
do wszystkich krajów świata, nawet na Karaiby, do Kataru, Tajlandii czy na
Filipiny.
Waldemar Maszewski, Hamburg
