Zażalenie Pasionka odrzucone

Prokurator generalny Andrzej Seremet nie uchylił decyzji o zawieszeniu w
czynnościach służbowych prokuratora Marka Pasionka nadzorującego śledztwo
smoleńskie. Jego wiarygodność została podważona – twierdzi Prokuratura
Generalna.

– Jeden z zarzutów przedstawionych przez naczelnego prokuratora wojskowego gen.
Krzysztofa Parulskiego miał największe znaczenie dla prokuratora generalnego i
to on zdecydował, że jest to okoliczność, która dała podstawę naczelnemu
prokuratorowi wojskowemu do stwierdzenia, że nie ma zaufania do prokuratora
Pasionka w zakresie prowadzenia, dokonywania przez niego czynności
prokuratorskich – wyjaśnia w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" prokurator Maciej
Kujawski z Prokuratury Generalnej. Nie precyzuje jednak, o jaki zarzut chodzi. –
Jeżeli istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że co najmniej można to oceniać jako
delikt dyscyplinarny, to oczywiście ta okoliczność musi być oceniona w ramach
postępowania dyscyplinarnego i karnego – podkreśla Kujawski.
Z informacji podanych przez radio RMF wynika, że Pasionek miał skłamać w
zeznaniach i zaprzeczyć, że przekazywał informacje ze śledztwa dziennikarzom.

– Nie udało się z niego zrobić agenta, to próbuje się zrobić osobę
niewiarygodną, kłamcę, ale nie ma on postawionych zarzutów dyscyplinarnych, a
postępowanie prokuratorskie nie toczy się przeciwko niemu, tylko w sprawie –
podkreśla Bogdan Święczkowski, były szef ABW, który uczestniczył w spotkaniu
Pasionka z przedstawicielami FBI i CIA.
Prokuratura podkreśla, że jeśli chodzi o samo spotkanie z rezydentami ambasady
USA w Polsce, to "sam fakt takich spotkań nie jest niczym bulwersującym".
– Prokurator Pasionek w swoim zażaleniu nie zaprzeczył, że do takich spotkań
doszło, natomiast w ocenie prokuratora generalnego te okoliczności powinny być
wyjaśnione, natomiast sam fakt spotykania się z przedstawicielami obcych państw,
zwłaszcza takich, które są w tym samym sojuszu co my, nie jest jeszcze powodem
do negatywnej oceny, raczej to, co mogło się wydarzyć podczas tych spotkań, ale
to wymaga wyjaśnienia – mówi Kujawski.
– Decyzja pana Seremeta jest taka, a nie inna, ja się z nią całkowicie nie
zgadzam, nie rozumiem jej, wydaje mi się, że nie jest to decyzja oparta tylko i
wyłącznie na podstawach merytorycznych – stwierdza Święczkowski. Wskazuje, że
sprawozdanie z działalności Seremeta w dalszym ciągu nie jest przyjęte przez
premiera Tuska. – Z tym wiąże te wszystkie decyzje – ocenia.
– Jest to decyzja prawomocna, nie przysługuje od niej żaden środek odwoławczy.
To jest decyzja, która może być zmieniona przez tego, kto ją wydał, przez
Naczelnego Prokuratora Wojskowego, także przez sąd dyscyplinarny, jeżeli uzna
on, że nie ma dalszych podstaw do stosowania takich środków – wskazuje Kujawski.

– Nikt z cywilnych prokuratorów nie będzie miał dostępu do akt śledztwa
smoleńskiego, tylko prokuratorzy wojskowi – zwraca uwagę były szef ABW, dodając,
że cała sprawa potrwa zapewne do wyborów.
Pasionek został w czerwcu zawieszony przez szefa NPW w związku z podejrzeniem
ujawnienia tajemnicy śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. Trwa w tej
sprawie postępowanie dyscyplinarne w NPW oraz śledztwo w Prokuraturze Okręgowej
Warszawa-Praga.
Według doniesień "Gazety Wyborczej", która powołuje się na zeznania agentów CIA
oraz billingi rozmów, Pasionek udzielał informacji ze śledztwa dziennikarzom
"Naszego Dziennika" i "Rzeczpospolitej" oraz posłom PiS. Dane te nie są
wiarygodne, ponieważ prokurator Pasionek do czasu odsunięcia go od śledztwa
nigdy nie przekazywał informacji ze śledztwa żadnemu dziennikarzowi "Naszego
Dziennika", podobnie nie rozmawiał z poseł Beatą Kempą (PiS), której według "GW"
miał również przekazywać informacje. Ponadto, jak wynika z relacji uczestnika
spotkania Bogdana Święczkowskiego z Amerykanami, miało ono charakter towarzyski,
a prokurator nie przekazywał podczas niego żadnych informacji ze śledztwa.
 

Zenon Baranowski

drukuj