Bez antykoncepcji

Katolickie licea we Francji masowo odmawiają udziału w rządowym programie
upowszechniania antykoncepcji. Mimo oczywistego fiaska forsowanej od lat
antynatalistycznej propagandy władze wspierane przez "ekspertów" i zawodowych
lobbystów nie zamierzają dać za wygraną.

Nieskrępowany dostęp uczniów do darmowej antykoncepcji lansuje m.in. prof. Isra�l
Nisand, jeden z bardziej znanych francuskich naukowców, uważany przez wiele
środowisk za niekwestionowany autorytet medyczny. Nisand bije na alarm, że
rośnie liczba aborcji dokonywanych przez nieletnie uczennice. Twierdzi, że
państwowe dane mówiące o 13,2 tys. takich przypadków są zaniżone, bo w
rzeczywistości jest ich blisko 15 tysięcy. Jego zdaniem, co roku o 2 tys. więcej
dziewcząt decyduje się na zabicie swojego nienarodzonego dziecka. Dla profesora
rozwiązaniem tego problemu jest umożliwienie młodzieży nieskrępowanego dostępu
do bezpłatnej antykoncepcji. Tymczasem we Francji od lat młodzież ma coraz
swobodniejszy dostęp do środków antykoncepcyjnych, a i tak liczba aborcji nie
spada. Zdaniem specjalistów, teraz będzie tak samo. Co więcej, uczniowie będą
częściej podejmowali współżycie i dopuszczali się wielu ryzykownych zachowań
seksualnych, licząc na to, że "antykoncepcja uchroni ich przed problemami".
Wychodząc naprzeciw wskazaniom Isra�la Nisanda, władze regionu paryskiego jako
pierwsze postanowiły wydawać tzw. przepustkę antykoncepcyjną. Umożliwi ona 159
tys. licealistów (77 tys. dziewcząt i 82 tys. chłopców) otrzymywanie przez 3-6
miesięcy za darmo środków antykoncepcyjnych. Podobny pomysł zyskał zwolenników
we władzach kilku innych regionów. System polega na tym, że pielęgniarki szkolne
wręczają uczniom i uczennicom specjalne kupony, z którymi mogą udać się do
lekarzy i farmaceutów, aby przeprowadzić niezbędne badania i dostać bezpłatne
pigułki lub inne środki antykoncepcyjne.
Taki sam program w 2009 r. próbowała wprowadzić Ségolřne Royal, przewodnicząca
regionu Poitou-Charentes, była kandydatka Partii Socjalistycznej na prezydenta
Francji. Wówczas jednak spotkała się ze sprzeciwem ze strony ministerstwa
edukacji narodowej, a pomocy odmówili jej także dyrektorzy szkół i kuratoria
oświaty. Teraz najsilniej przeciw narzucaniu uczniom antykoncepcji mobilizują
się głównie licea katolickie i Kościół. Ksiądz biskup Nicolas Brouwet,
ordynariusz diecezji Nanterre, i dyrekcja Szkolnictwa Katolickiego (zrzesza
placówki katolickie) apelują do dyrektorów szkół o nierozpowszechnianie
"przepustek antykoncepcyjnych". Biskup Brouwet podkreśla, że fundamentalnym
obowiązkiem szkół jest wychowanie młodzieży do życia seksualnego, a nie
propagowanie antykoncepcji. – Chodzi o wychowanie do przyjaźni, do budowania
właściwych relacji między mężczyzną i kobietą, bazujących na wzajemnym szacunku
– mówi ksiądz biskup. I podkreśla, że "przepustka antykoncepcyjna" oznacza, że
znikają ostatnie bariery, które chroniły młodzież przed sięganiem po takie
środki. Nie muszą oni przecież pytać o zgodę rodziców, nie muszą też mieć
pieniędzy, nie ponoszą kosztów konsultacji medycznej i zakupu tych środków.
Stanowisko Kościoła popiera także wiele organizacji reprezentujących rodziców i
nauczycieli.
 

Franciszek L. Ćwik

drukuj