Dobry mąż jest dobrym ojcem
Żyjemy w świecie szybkiego tempa, dużego rozproszenia, które nie sprzyja
głębokim przemyśleniom na temat spraw ważnych, fundamentalnych. Jesteśmy
miotani, jak łódka bez steru, wiatrami różnych poglądów, skrajnych postaw.
Jesteśmy zagubieni i postępujemy źle, choć twierdzimy, że chcieliśmy dobrze.
Nawet osoby inteligentne, wykształcone, dojrzałe, gubią się na drogach swojego
życia. Potrzeba nam zatrzymywać się i powracać do myślenia, a może nauczyć się
myśleć, sięgając do Księgi dającej prawdziwą mądrość, prawdziwego podręcznika
bycia dobrą żoną, dobrym mężem, dobrym ojcem, matką – do Biblii, i modlić się do
Ducha Świętego o światło.
Przesuwają się w mojej pamięci obrazy ze spotkań z małżeństwami, z którymi
rozmawiałam w ostatnim czasie.
Żona skarżąca się, że nie jest już w stanie czuwać nad wszystkim: dzieci, dom
wraz ze wszelkimi od dawna czekającymi na naprawę usterkami… Mąż, który nie
rozumie, dlaczego jego żona nie pragnie jego bliskości. Ona weszła w rytm coraz
większej ilości obowiązków, przejmowanych często również od męża (bo on ma dwie
lewe ręce – jak sam bez problemu stwierdził, usprawiedliwiając brak działania).
Według męża, to żona powinna zrobić dla niego listę spraw do załatwienia. Dla
niej to jeszcze jeden obowiązek, którego musi podjąć się sama.
Czego tak naprawdę pragnęła żona? Chciałaby, żeby mąż był głową rodziny (nawet
jeśli nie umie naprawiać sprzętu domowego, to mógłby o tym pomyśleć i
zorganizować naprawę), kimś, kto ją wesprze w trudnych sytuacjach, kto weźmie na
siebie część codziennych trosk i kłopotów. Kobiety pragną mieć mężów, a nie
dużych chłopców.
Partnerstwo czy unikanie odpowiedzialności?
Jestem świadkiem wielu dyskusji o tym, czy w ogóle można przypisać konkretne
role mężczyźnie i kobiecie. Przewodzenie rodzinie jest zdecydowanie zadaniem
męża. Nawet jeśli żonie wydaje się, że on robi to nieudolnie, powinna pozwolić
mu działać. Sama na tym dobrze wyjdzie, bo mąż, który poczuje się odpowiedzialny
i doceniony przez żonę, będzie coraz lepiej wypełniał swoją rolę, służąc
rodzinie, a żona nie będzie sfrustrowana nadmiarem odpowiedzialności, która
zabija w niej radość życia. Mamy istotną wskazówkę zawartą na stronach
Ewangelii: "Żony, bądźcie poddane mężom, jak przystało w Panu. Mężowie, miłujcie
żony i nie bądźcie dla nich przykrymi" (Kol 3, 18-19).
Możemy mówić o partnerstwie, zrównaniu kobiet i mężczyzn w spełnianiu życiowych
ról, ale obserwując małżeństwa, zauważamy, że wielu mężczyzn (mężów i ojców)
staje się po pewnym czasie biernymi, nieobecnymi na różne sposoby (pracoholizm,
hobby, uzależnienia). Pomijając sytuacje ogromnej niedojrzałości, dysfunkcji
psychicznych, współczesny mąż często nie musi walczyć, zdobywać, nie czuje się
ważny i szanowany w rodzinie. Kochane żony, pozwólmy naszym mężom działać,
słuchajmy ich zdania, wyrażajmy nasze uznanie dla nich za różne rzeczy, które
dla nas i naszej rodziny robią. Nie wszystko wiemy najlepiej. Niektóre panie
pytają: "Właściwie za co mam go chwalić, przecież spełnia swoje obowiązki:
pracuje, naprawia, odnawia, zajmuje się dziećmi… to normalne". To tak jakby
mąż nie chwalił żony za smacznie przygotowany posiłek, uważając, że "przecież
skoro je, to znaczy, że mu smakuje". Nie wiem, czy chciałybyśmy być tak
traktowane!
Mojemu mężowi po wielu latach małżeństwa nadal potrzebna jest pochwała, gdy
dokona jakiejś drobnej naprawy, mimo że robił to już setki razy.
Gdy o tym zapomniałam, bo wydawało mi się to normalne, to on zapytał: "Czy
zauważyłaś jakąś zmianę w łazience?".
Jeśli chwalimy naszych mężów, wyrażamy uznanie dla nich, to dodaje im to
skrzydeł – chcą żyć, działać i… być romantyczni dla nas.
My, żony, pragniemy, aby nasi mężowie byli dobrymi ojcami. Chcemy ich
zaangażowania, wsparcia, odciążenia, zdecydowanego działania, opanowania, rady.
Wtedy nie przytłacza nas ciężar odpowiedzialności. Odnajdujemy w sobie ogromną
przestrzeń radosnej twórczości dla naszej rodziny, a nie tylko wypełniamy
obowiązki.
Jak pomóc stać się ojcem?
Kilka dni temu rozmawiałam z narzeczonymi, których przyjaciele – młode
małżeństwo, borykają się z problemem zasypiania dziecka. Trzyletnia dziewczynka
przyzwyczaiła się zasypiać z mamą. Tata śpi osobno. Dziecko wieczorem przegania
tatę: "Idź stąd, bo my z mamą idziemy spać". Mama zgadzała się na takie
traktowanie męża. Na razie jeszcze potrafią z tego żartować, ale problem ten
nagle ich przerośnie, jeśli (teraz już z dużym wysiłkiem) nie ustanowią innego
porządku w ich rodzinie.
Młodej mamie wydaje się, że ona wie najlepiej, co dziecku potrzebne, ona
najlepiej opiekuje się maluchem. Nie słucha uwag męża typu: "Przesadzasz,
kochanie. Jak nie chce jeść, to niech nie je, niech czasem odczuje głód. Niech
jemu zależy na tym, aby pamiętać o obiedzie. Przesadzasz z tymi smakołykami.
Rozpuszczasz go". No cóż, mama wie lepiej, a dziecko szybko się orientuje, że
tata się nie liczy. Na razie jeszcze liczy się mama – dawczyni wszelkich dóbr,
ale z czasem i jej zdanie przestanie być ważne dla starszego już dziecka.
Mężowie, nie chcąc kłócić się z żonami, wycofują się z wychowywania dzieci,
uciekają od relacji z nimi. Kochane mamy, pozwólcie waszym mężom być dobrymi
ojcami. Liczcie się z ich zdaniem. Mężczyźni potrafią z pewnego dystansu
spojrzeć na problem. Rozmawiajcie (oczywiście nie przy dzieciach) o problemach
wychowawczych. Podejmujcie wspólne decyzje czy wspólnie ustalajcie plany. Wtedy
wasze dzieci będą was szanowały i słuchały.
Wspomniany fragment listu do Kolosan mówi dalej: "Dzieci, bądźcie posłuszne
rodzicom we wszystkim, bo to jest miłe w Panu. Ojcowie, nie rozdrażniajcie
waszych dzieci, aby nie traciły ducha" (Kol 3, 20-21).
Nie jest przypadkiem, że te słowa w Piśmie Świętym następują jedne po drugich.
Jeśli żony słuchają opinii swoich mężów, dzieci naśladują je w tym. Żony swoją
postawą, stosunkiem do męża, uczą dzieci posłuszeństwa i szacunku zarówno do
ojca, jak i do siebie samych.
Wydaje się, że znakomitej większości mediów zależy na dobru kobiety i wiele
kobiet daje się zmanipulować. Ktoś wie, że od naszej postawy zależy dobro
naszych rodzin, siła i dobro młodzieży. Czyżby wciąż powtarzała się scena z
raju, słowa węża sączone różnymi drogami: "Nie słuchaj, zrób po swojemu, nie
pytaj męża o zdanie, on i tak nie zrozumie. Przecież to, co robisz, jest dobre,
przecież ty chcesz dobra". "Wtedy rzekł wąż do niewiasty: "Na pewno nie
umrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam
oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło". Wtedy niewiasta spostrzegła, że
drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce
tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy" (Rdz 3, 5-6). Posiew nieufności. I
rzeczywiście, realizując "dobro" doraźne, na krótką chwilę, bez uzgodnienia, bez
wspólnych poszukiwań, omijamy prawdziwe dobro, które buduje nasze małżeństwo i
osobowości naszych dzieci na długą drogę życia.
Zaskakujące są słowa Maryi, tak bardzo przecież przeżywającej niepokój o Syna
podczas trzydniowych poszukiwań po Święcie Paschy. "Oto ojciec Twój i Ja z bólem
serca szukaliśmy Ciebie". Nie powiedziała, zajęta tylko swoim przeżywaniem, o
tym, jak bardzo się denerwowała i cierpiała. Powiedziała: "Ojciec Twój i Ja".
Postawa Maryi pokazuje, jak kobiety – żony i matki, powinny uczyć dzieci
szacunku i posłuszeństwa. Ona, najmądrzejsza, najczystsza, wskazuje na Józefa
jako na głowę rodziny.
W poszukiwaniu Adama
Dobry mąż i ojciec – najkrócej ujmując – to ten, który słucha Boga. Przede
wszystkim słucha Boga. Wpatruje się w Niego – kontempluje Jego Osobę, jest
wrażliwy na Jego Słowo. Taki mężczyzna wysłucha swojej żony, będzie dla niej
solidnym wsparciem.
Kiedy rozważam fragment z Księgi Rodzaju o upadku człowieka, to widzę, że diabeł
wykorzystał tę skłonność kobiety do uznawania tego, co lubi w danej chwili, za
dobre. Mężczyzna natomiast zrobił to, co podsunęła mu żona, zamiast okazać
czujność, posłuchać Boga i obronić ją i siebie zarazem przed złem. Można z tego
fragmentu wyciągnąć wnioski dla naszego życia. Chociaż kobieta i mężczyzna mogą
spełniać różne role w codzienności, wymieniać się w wykonywaniu wielu czynności,
to za decyzje podjęte w rodzinie ostatecznie odpowiada mężczyzna.
Ojciec, w którego sercu Bóg jest na pierwszym miejscu, jakby promieniuje na
dzieci Jego miłością. Jest odpowiedzialny za życie, które daje (Ps 139, 15),
jest bliski i serdeczny (1 J 3, 1), jego miłość jest bezinteresowna, każde
dziecko kocha najbardziej (1 J 3, 1), zaopatruje i zaspokaja potrzeby (Mt 6,
31-33), pokazuje rzeczy wielkie i wspaniałe (Jr 33, 3), jest wsparciem i zachęca
do dobrego (2 Tes 2, 16-17), pociesza (2 Kor 1, 3-4), nigdy nie odwraca się od
swojego dziecka (Ef 3, 14-15). O wiele więcej jest takich wskazówek, które
pokazują kierunek stawania się dobrym ojcem. Nawet jeśli mężczyzna sam nie miał
dobrego ojca, to na kartach Pisma Świętego ma wzór, jak postępować.
Pan Bóg w raju najpierw zwraca się do mężczyzny: "Adamie, gdzie jesteś?". Pyta
również dzisiaj każdego męża i ojca: "Gdzie jesteś?".
Elżbieta Marek
