Przedłużają się prace w Bykowni

Polskim naukowcom udało się dotychczas odnaleźć ponad tysiąc przedmiotów
podczas prac ekshumacyjno-wykopaliskowych w Bykowni na Ukrainie, gdzie
spoczywają skrytobójczo zamordowane ofiary z tzw. ukraińskiej listy katyńskiej.
Wiele jednak wskazuje na to, że termin prac na tajnym cmentarzu NKWD, które
miały zakończyć się do końca czerwca br., nie zostanie dotrzymany.

Dotychczas dziewięcioosobowej grupie polskich naukowców: archeologów,
antropologów, konserwatorów zabytków, którzy w Bykowni formalnie wspomagają
grupę ukraińskich archeologów, udało się eksplorować ok. 70 grobów, a do końca
prac pozostało jeszcze blisko 30. Naukowcy odkryli 12 zbiorowych grobów, w
których grzebano Polaków. Archeolodzy, którzy prowadzą wykopaliska na zlecenie
Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, spodziewają się jeszcze odkrycia dwóch
kolejnych mogił. Zgadzałoby się to z przypuszczeniami polskich naukowców, którzy
jeszcze przed rozpoczęciem ekshumacji w Bykowni spodziewali się odkrycia od 10
do 15 polskich mogił. – Dotychczas udało się nam odnaleźć ok. tysiąca
przedmiotów ewidentnie polskich. Są to głównie przedmioty codziennego użytku,
jakimi posługiwali się uwięzieni Polacy skazani na śmierć. Są to głównie guziki
wojskowe często obszyte, co wskazuje, że ubiory wojskowe nosiły już osoby
cywilne. Zresztą przepisy zakazywały noszenia na terenach sowieckich polskich
odznak. Ponadto odkryliśmy polskie monety, szczoteczki do zębów, grzebień z
nazwiskami, a także identyfikatory, w tym nieśmiertelnik polski. Nazwiska tych
osób znajdują się na tzw. ukraińskiej liście katyńskiej – wyjaśnia w rozmowie z
"Naszym Dziennikiem" prof. Andrzej Kola z Instytutu Archeologii Uniwersytetu
Mikołaja Kopernika w Toruniu, który nadzoruje prace polskich archeologów.
Przedmioty zinwentaryzowane przez archeologów zgodnie z ukraińskim prawem trafią
do Instytutu Archeologii Narodowej Akademii Nauk Ukrainy w Kijowie. Kiedy znajdą
się w Polsce, będzie zależało od wyników negocjacji. Natomiast wygląda na to, że
zaplanowanych prac w Bykowni nie uda się zakończyć w ustalonym terminie do końca
czerwca. – Wszystko wskazuje na to, że czas wykopalisk trzeba będzie przedłużyć
nawet o kilkanaście dni, ale wszystko okaże się na początku przyszłego tygodnia
– wyjaśnia szef polskiej grupy ekspertów, którzy prowadzą prace
ekshumacyjno-wykopaliskowe w Bykowni. Jak dodaje, z przedłużeniem terminu prac
nie powinno być większych problemów. – Porozumienie pomiędzy ROPWiM a stroną
ukraińską jest tak sformułowane, że nie będzie żadnych kłopotów. Ponadto rada
sfinansuje dłuższy pobyt naszej ekspedycji – zapewnia prof. Kola. Przypomnijmy,
że wcześniej polscy archeolodzy na krótko byli zmuszeni przerwać prace
wykopaliskowe z uwagi na brak stosownej zgody władz ukraińskich. Okazało się
bowiem, że w odróżnieniu od naszego prawa na Ukrainie oprócz zgody na prace
archeologiczne musi być jeszcze odrębne pozwolenie na prace ekshumacyjne. Po
uzupełnieniu formalności na szczeblu ministerialnym prace są kontynuowane. W
Bykowni od 1937 r. Sowieci mordowali wrogów narodu. Jak się potem okazało, na
cmentarzysku w okolicach Kijowa spoczywa również część Polaków z tzw. listy
katyńskiej. Pierwsze niepełne trwające ok. 3 tygodni prace polskich archeologów
zostały tam podjęte w 2001 roku. Badania wykazały, że miejsce to już
przynajmniej trzykrotnie było ekshumowane, a zabiegi obejmowały wszystkie groby.
Prace prowadzone przez KGB miały na celu likwidację przedmiotów, które
umożliwiałyby identyfikację narodowościową ofiar, zatarcie śladów wskazujących
na sprawców zbrodni a ukierunkowanie na Niemców, którzy mieli tego dokonać
pomiędzy latami 1941-1943. Kolejna ekshumacja wykazała, że na tajnym cmentarzu
NKWD spoczywają nie ofiary niemieckie, ale miejscowe. Jednak po żadnej z tych
ekshumacji słowem nie wspomniano, że spoczywają tam Polacy. Zaczęto o tym mówić
dopiero po powstaniu cmentarzy polskich w Katyniu, Charkowie i Miednoje,
natomiast pierwsze prace polskich archeologów w Bykowni były możliwe dopiero w
2001 roku. Wśród grobów rosyjskich, w grobie depozytowym, gdzie nie było
szczątków kostnych, znaleziono polskie przedmioty: buty wojskowe i cywilne,
ubiory wojskowe i cywilne, a także polskie identyfikatory i przedmioty z 1940
roku. – To przekonało nas, że spoczywają tam Polacy – mówi prof. Kola. Kolejne
turnusy polskich archeologów, które i tak ze względów politycznych były krótsze,
niż wcześniej planowano, były możliwe dopiero w 2006 i 2007 roku. W tym czasie
odkryto 207 grobów, w tym 53 polskie, w których spoczywało 1488 Polaków.
Archeologom udało się wówczas wydobyć blisko 4 tys. polskich przedmiotów. Po tym
rekonesansie do ekshumacji w Bykowni pozostało jeszcze ok. 90 grobów, przy
których prace polskim naukowcom umożliwiono w br., a które rozpoczęły się 4
maja. Polscy naukowcy przypuszczają, że w Bykowni może spoczywać prawie 2 tys.
Polaków z tzw. ukraińskiej listy katyńskiej. Polacy oraz wszystkie ofiary
spoczywające na cmentarzysku w Bykowni mordowano w kijowskich więzieniach NKWD
prawie wyłącznie strzałem w głowę. Jak dotąd Polska nie otrzymała dostępu do akt
zbrodni, które mogłyby uzupełnić wiedzę odkrywaną w ramach prac
ekshumacyjno-archeologicznych. Wstępnie ustalono już miejsce, gdzie zostaną
pochowane wydobyte szczątki polskich ofiar. W 2012 r. na wiosnę planowane jest w
tym miejscu otwarcie Cmentarza Polskich Ofiar Zbrodni Katyńskiej.

 

Mariusz Kamieniecki

drukuj