Polskie warzywa i owoce są bezpieczne

Z Janem Bondarem, rzecznikiem prasowym głównego inspektora sanitarnego,
rozmawia Krzysztof Losz

Czy Polska jest krajem bezpiecznym, wolnym od groźnego szczepu bakterii
Escherichia coli, który wywołuje zatrucia, a nawet spowodował śmierć niektórych
chorych w Niemczech?

– Nigdy nie można przewidzieć tego, co się wydarzy w naturze, ale oceniając
sytuację na dziś, zdecydowanie jesteśmy krajem wolnym od tego zagrożenia. Co
więcej, wbrew temu, co piszą media, nie jest to jakaś zaraza, która się
rozszerza po Europie, ale mamy do czynienia z ogniskiem zatruć pokarmowych,
znajdującym się w północnych Niemczech. Wszystkie przypadki zachorowań, które
zanotowano w Wielkiej Brytanii, Czechach czy w Polsce, dotyczą osób, które
zakaziły się bakterią Escherichia coli podczas pobytu w Niemczech, a następnie
wróciły do swoich krajów. Zatrucia pokarmowe pochodzące z Niemiec różnią się od
typowych zatruć tym, że powodują dodatkowe komplikacje w postaci zespołu
hemolityczno-mocznicowego, i to u znacznego odsetka chorych.

Jeśli więc napotykamy w mediach tytuły o tragicznym wydźwięku, np. "Bakteria
sieje śmierć", to należy traktować to jako przesadę?

– Tak, to duża przesada. Zawsze kiedy zachorowania występują w takiej skali jak
teraz w Niemczech, choroba może trafić na słabszy organizm i spowodować
powikłania, a nawet śmierć. Reakcje społeczne, z jakimi mamy obecnie do
czynienia, to nieuzasadniona panika. Podawana w mediach liczba przypadków zatruć
jest dwa razy większa niż oficjalnie potwierdzone dane.

Po prostu ludzie podejrzewają, że bakteria Escherichia coli mogła i ich
zaatakować…

– Tak. Wpływ na to ma z pewnością też fakt, że rzadko spotyka się zatrucia
pokarmowe na taką skalę, a już w Europie Zachodniej nie było ich od wielu lat.
Europejczycy traktują zresztą to schorzenie jako coś charakterystycznego dla
krajów Trzeciego Świata, a nie dla naszego kontynentu.

W dodatku coś takiego wydarzyło się w Niemczech, w kraju rozwiniętym,
bogatym, gdzie porządek i czystość są niemal cnotami obywatelskimi…

– Bakteria Escherichia coli jest znana w ok. 200 typach serologicznych. Każdy
człowiek ma ją w swoim organizmie, podobnie jak inne ssaki, i zasadniczo spełnia
ona pożyteczną rolę. Znane są jednak typy tej bakterii zdolne do wytwarzania
toksyn. Podobne fale zatruć jak ta w Niemczech występowały już w przeszłości,
np. w połowie lat 80. w Stanach Zjednoczonych wiele osób zatruło się
niedopieczoną wołowiną.

Nie wiemy, co spowodowało zakażenia w Niemczech. Jakie mogą być ich
najbardziej prawdopodobne przyczyny?

– Możliwe są dwa źródła zakażenia: zanieczyszczona woda albo zanieczyszczona
żywność. Niekoniecznie musi to być woda pitna, ale ta, która mogła być użyta np.
do mycia tych warzyw. "Podejrzane" jest również mięso wołowe, np. niedopieczone,
krwiste steki i niepasteryzowane mleko. Warzywa i owoce znajdują się dopiero na
końcu listy, ale w tym przypadku nie można ich całkowicie wykluczyć.

Dlaczego Niemcy wskazali hiszpańskie ogórki jako źródło zatrucia?
– Nie jestem rzecznikiem strony niemieckiej, ale trzeba pamiętać, że mówimy o
niezwykle skomplikowanych badaniach. Ostatecznym potwierdzeniem jest genotyp
bakterii. Strona niemiecka zbyt szybko ogłosiła wynik, co prawda bardzo
prawdopodobny, ale który ostatecznie okazał się błędny.

Czy zgodzi się Pan z opinią, że to, co się dzieje w Niemczech, dowodzi, że
nie najlepiej funkcjonuje tam nadzór nad obrotem żywnością, że za długo zwlekano
z poinformowaniem ludzi o zakażeniach?

– Pojawiają się takie głosy, ale nie mnie je oceniać. Jedno jest pewne, że w
zakresie nadzoru nad bezpieczeństwem wody i żywności nie mamy powodów do
kompleksów w porównaniu z bogatymi państwami zachodnimi. Natomiast warto
wyciągać wnioski z wydarzeń, które obserwujemy, i korzystać z doświadczeń
niemieckich. Obecnie również w Polsce trwa dyskusja na temat naszego systemu
zabezpieczeń. Bez względu na to, jakie rozwiązania przyjmiemy w przyszłości,
uważam, że bezpieczeństwo konsumenta powinno być na pierwszym miejscu.

Nie ma zatem powodów, abyśmy rezygnowali z jedzenia warzyw i owoców?
– Absolutnie nie. Warzywa i owoce są bardzo ważnym, cennym składnikiem naszej
diety i nie można ich eliminować z naszego jadłospisu. Z pewnością zdrowe są
polskie warzywa i owoce. Musimy oczywiście cały czas pamiętać o zasadach
higieny, aby myć te produkty przed zjedzeniem. Zresztą trzeba to robić zawsze,
nie tylko wtedy, gdy usłyszymy o wybuchu jakiejś tajemniczej choroby.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj