Miał dowody przeciwko Klichowi?

Prokurator generalny Andrzej Seremet zażądał wyjaśnień od gen. Krzysztofa
Parulskiego w sprawie odsunięcia od śledztwa smoleńskiego prokuratora Marka
Pasionka. Pasionek, którego naczelny prokurator wojskowy zawiesił w czynnościach
służbowych i przeciwko któremu wszczęto postępowanie dyscyplinarne, był
przekonany co do tego, że zebrane materiały dowodowe pozwalają na przedstawienie
zarzutów m.in. ministrowi obrony narodowej Bogdanowi Klichowi jako jednej z osób
odpowiedzialnych za organizację lotu rządowego Tu-154M 10 kwietnia 2010 r. do
Smoleńska.

Jak wynika z wczorajszego komunikatu rzecznika NPW Marcina Maksjana, "Wydział do
Spraw Przestępczości Zorganizowanej Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu
prowadził śledztwo w sprawie ujawnienia osobie nieuprawnionej informacji
stanowiącej tajemnicę służbową oraz rozpowszechniania publicznego wiadomości
pochodzących z postępowania przygotowawczego bez wymaganego zezwolenia, zanim
zostały ujawnione w postępowaniu sądowym. Śledztwo uprawdopodobniło wersję, że
dopuścił się tego prokurator wojskowy niebędący oficerem. Mając na uwadze fakt,
iż prokuratura wojskowa nie jest podmiotowo właściwa do zajęcia stanowiska
procesowego w tym śledztwie, w dniu 7 czerwca 2011 roku zostało wydane
postanowienie o przekazaniu sprawy według właściwości Prokuraturze Rejonowej
Warszawa-Śródmieście". Naczelny prokurator wojskowy wydał postanowienie o
zawieszeniu prokuratora w czynnościach służbowych. Jednocześnie NPW
poinformowała, że oprócz prowadzonego śledztwa wobec prokuratora wszczęto
postępowanie dyscyplinarne dotyczące podejrzenia "oczywistej i rażącej obrazy
przepisów prawa i uchybienia godności urzędu prokuratorskiego". Wydział do Spraw
Przestępczości Zorganizowanej Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu
prowadził śledztwo w oparciu o przepisy kodeksu karnego, tj. o art. 266 par. 2
kk i art. 241 par. 1 kk. Kolejno: "Kto bez zezwolenia rozpowszechnia publicznie
wiadomości z postępowania przygotowawczego, zanim zostały ujawnione w
postępowaniu sądowym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo
pozbawienia wolności do lat 2", i: "Funkcjonariusz publiczny, który ujawnia
osobie nieuprawnionej informację stanowiącą tajemnicę służbową lub informację,
którą uzyskał w związku z wykonywaniem czynności służbowych, a której ujawnienie
może narazić na szkodę prawnie chroniony interes, podlega karze pozbawienia
wolności do lat 3". – Chodzi tu o przekazanie informacji do mediów – komentuje
art. 241 Bogdan Święczkowski, były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. –
Zarzut formułowany w oparciu o art. 266 może dotyczyć jakiś kontaktów ze
służbami innych państw – ocenia Święczkowski. – Ale to nie ma znaczenia, gdyż
postępowanie toczy się w sprawie, a nie przeciwko osobie – dodaje. W jego
ocenie, gdyby prokuratura chciała przedstawić zarzuty Pasionkowi, musiałaby
wnieść o uchylenie mu immunitetu. Wtedy prokurator referent występuje w tej
sprawie do sądu dyscyplinarnego. Czy prokurator, który nadzoruje śledztwo, może
ujawnić materiały każdej osobie, gdy uzna to za stosowne? Artykuł 156 paragraf 5
kodeksu postępowania karnego mówi, że "jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, w toku
postępowania przygotowawczego stronom, obrońcom, pełnomocnikom i
przedstawicielom ustawowym udostępnia się akta, umożliwia sporządzanie odpisów i
kserokopii oraz wydaje odpłatnie uwierzytelnione odpisy lub kserokopie tylko za
zgodą prowadzącego postępowanie przygotowawcze. Za zgodą prokuratora akta w toku
postępowania przygotowawczego mogą być w wyjątkowych wypadkach udostępnione
innym osobom". Jak wyjaśnia mec. Marcin Madej, w latach 2004-2005 prokurator
Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście, przepisy te nie mają zastosowania w
przypadku sprawy prokuratora Pasionka. Artykuł ten dotyczy bowiem prokuratora
prowadzącego postępowanie, a prokurator Pasionek jest prokuratorem nadzorującym.
Co więcej – prokurator prowadzący zanim udostępni akta śledztwa, musi wydać
stosowne zarządzenie. Niewątpliwie konsekwencje, jakie może ponieść Marek
Pasionek, mogą mieć charakter służbowy – w najgorszym wypadku byłoby to
wydalenie ze służby, formą łagodniejszą byłoby tu upomnienie ze strony
przełożonego. Zdaniem mec. Madeja, w związku z tym, że na razie toczy się
postępowanie wewnętrzne, sprawa może zakończyć się na postępowaniu
dyscyplinarnym. Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prokurator
Monika Lewandowska zapewnia, że akta sprawy z prokuratury wojskowej nie trafiły
jeszcze do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście. – Znam sprawę tylko i
wyłącznie z informacji medialnych i tylko i wyłącznie z treści komunikatu, jaki
prokuratura wojskowa zamieściła na swojej stronie. Z tego komunikatu wynika, że
przekazywana jest nam cała sprawa – tłumaczy Lewandowska. – Prokuratura rejonowa
po wpłynięciu materiałów zapozna się z nimi i będzie decydowała, co dalej zrobić
ze sprawą. (…) Prokuratura może kontynuować śledztwo jako właściwa, jeżeli
prokuratura przejmuje sprawę, tym samym staje się jej gospodarzem – mówi
Lewandowska. Zdaniem mec. Madeja, gdyby doszło do postawienia zarzutów
Pasionkowi, to na podstawie przepisów kodeksu karnego, a konkretnie art. 130
par. 1 kk: "Kto bierze udział w działalności obcego wywiadu przeciwko
Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10"
lub par. 2: "Kto, biorąc udział w obcym wywiadzie albo działając na jego rzecz,
udziela temu wywiadowi wiadomości, których przekazanie może wyrządzić szkodę
Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie
krótszy od lat 3". Zdaniem prawnika, prokuratura musiałaby jednak udowodnić, że
Pasionek działał na szkodę własnego państwa. – Prokuratura musiałaby tu jednak
wziąć pod uwagę intencje, czy prokurator działał na szkodę państwa, czy też
chciał pomóc w wyjaśnieniu sprawy katastrofy – ocenia Madej.

W konflikcie z Parulskim
Według medialnych doniesień Pasionek od dłuższego czasu miał pozostawać w stanie
ostrego konfliktu z szefem Naczelnej Prokuratury Wojskowej gen. Krzysztofem
Parulskim. Pasionek był zastępcą Zbigniewa Wassermanna jako koordynatora służb
specjalnych. Krytykował gen. Parulskiego m.in. za sposób, w jaki prokuratura
wojskowa przygotowała jego wizytę w Moskwie w czerwcu ubiegłego roku. Po
przyjeździe okazało się, że nie przesłano do Moskwy wymaganych dokumentów. Z
tego powodu dwutygodniową delegację w Moskwie spędził, siedząc w hotelu, a
pracując zaledwie przez trzy dni.
Generał Parulski już wcześniej miał zarzucać Pasionkowi kontakty z
przedstawicielami obcych państw. Prawdopodobnie chodzi o to, że prokurator,
korzystając ze swoich znajomości z czasów, kiedy był zastępcą ministra
Wassermanna, zwracał się do Amerykanów o pomoc w śledztwie smoleńskim. Próbował
ich nakłonić do przekazania stronie polskiej m.in. zdjęć satelitarnych z miejsca
katastrofy. Z informacji, do których dotarł "Nasz Dziennik", wynika, że był też
przekonany, iż zebrane materiały dowodowe pozwalają na przedstawienie zarzutów
m.in. ministrowi obrony narodowej Bogdanowi Klichowi i szefowi kancelarii
premiera Tomaszowi Arabskiemu jako osobom odpowiedzialnym za organizację lotu.
Prokuratura nie odniosła się do tej kwestii, jej zdaniem jakikolwiek komentarz
byłby wkraczaniem w postępowanie dyscyplinarne, które jest niejawne. Podczas
wczorajszej konferencji prasowej w NPW Maksjan zapewniał, że nie słyszał o
żadnym konflikcie na linii Pasionek – Parulski. – Myślę, że mówienie, że jest
taki konflikt, jest krzywdzące dla nich obu – skwitował Maksjan. Nie
odpowiedział jednak na pytania dziennikarzy, czy prowadzenie ewentualnych rozmów
z Amerykanami na temat ich wkładu w śledztwo mieściło się w zakresie obowiązków
prokuratora Pasionka.

Seremet
zażądał wyjaśnień

Jak już wczoraj informował "Nasz Dziennik", decyzję o odsunięciu Pasionka od
nadzorowania śledztwa smoleńskiego gen. Parulski podjął bez wiedzy prokuratora
generalnego Andrzeja Seremeta. Jak informuje Prokuratura Generalna, decyzja
Parulskiego była zupełnie autonomiczna. Wczoraj Andrzej Seremet zwrócił się do
szefa NPW o szczegółowe przedstawienie powodów tej decyzji. Parulski przesłał
już stosowną informację do Seremeta. Prokuratura Generalna dopytywana, czy
Seremet był zaskoczony decyzją Parulskiego, zapewnia, że "tak" w tym znaczeniu,
że decyzja ta nie była konsultowana z prokuratorem generalnym. Prokuratura
twierdzi, że gen. Parulski jako bezpośredni przełożony Pasionka nie miał
obowiązku konsultowania swojej decyzji z Seremetem. – Prokurator generalny musi
być powściągliwy w tej sprawie, ponieważ nie jest wykluczone, że jeśli pan
prokurator Pasionek złoży odwołanie od decyzji o zawieszeniu, to będzie
rozpoznawał je właśnie prokurator generalny – mówi Maciej Kujawski z biura
prasowego PG. Jak zauważają prawnicy, Pasionek może odwołać się od orzeczenia
swego przełożonego – prokurator generalny może to odwołanie uwzględnić i
przywrócić go do pełnienia obowiązków służbowych lub orzeczenie odrzucić.
Trzecią możliwością, jaką dysponuje w tym wypadku Seremet, jest skierowanie
sprawy do ponownego rozpoznania przez sąd dyscyplinarny prokuratury wojskowej.
Gabinet prokuratora Marka Pasionka został zamknięty i opieczętowany, zabrano mu
akta śledztwa. Jak zapewniał na wczorajszej konferencji prasowej kpt. Maksjan,
gen. Parulski w obecności gen. Zbigniewa Woźniaka (oprócz Pasionka nadzorował
śledztwo) i rzecznika dyscyplinarnego w NPW poinformował Pasionka, że na
podstawie materiałów przekazanych z poznańskiej prokuratury wojskowej rzecznik
dyscyplinarny wszczął postępowanie w celu wstępnego wyjaśnienia okoliczności
koniecznych do ustalenia znamion ewentualnych przewinień służbowych prokuratora
Pasionka. Jak zapewnia NPW, zamknięcia i opieczętowania gabinetu dokonał sam
Marek Pasionek w obecności gen. Woźniaka i szefa oddziału ds. przestępczości
zorganizowanej NPW. Pasionek miał przekazać Woźniakowi akta nadzoru nad
śledztwem oraz elektroniczne pliki ze swego służbowego komputera. W czynnościach
tych nie brali udziału funkcjonariusze Żandarmerii Wojskowej.

 

Anna Ambroziak

 


Marek Pasionek był w styczniu ubiegłego roku jednym z 16 kandydatów na
stanowisko prokuratora generalnego wysłuchanych przez Krajową Radę Sądownictwa.
Jest absolwentem Wydziału Prawa Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Pracował w
Prokuraturze Rejonowej w Gliwicach oraz prokuraturach: Okręgowej i Apelacyjnej w
Katowicach. W 2005 r. został powołany na stanowisko podsekretarza stanu w
Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Kazimierza Marcinkiewicza, gdzie sprawował
obowiązki zastępcy ministra koordynatora ds. służb specjalnych Zbigniewa
Wassermanna. W 2007 r. objął stanowisko prokuratora Naczelnej Prokuratury
Wojskowej. W latach 1993-1997 Pasionek pięciokrotnie otrzymał indywidualną
nagrodę ministra sprawiedliwości za szczególne osiągnięcia w pracy śledczej. W
2004 r. został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi.

drukuj