Przeszkodziły pech, powodzie i poprzedni rząd
Minister infrastruktury Cezary Grabarczyk obiecał wczoraj w Sejmie, że
autostrada A2, która pozwoli na dotarcie do Warszawy od zachodu, będzie na Euro
2012 przejezdna. A nie jest do tej pory gotowa, gdyż – jak stwierdził – ma ona
pecha. Opóźnienia w budowie autostrad minister tłumaczył także powodziami i
działaniami poprzedniego rządu. Posądził również posłów, że niektórzy z nich
cieszą się z tego, że z autostradami "będzie kompromitacja".
Po doniesieniach, że poważnie zagrożone jest ukończenie budowy najważniejszej z
punktu widzenia Euro 2012 autostrady A2, którą kibice będą mogli dotrzeć z
zachodu do Warszawy, wyjaśnień zażądali posłowie. Na wniosek SLD minister
infrastruktury Cezary Grabarczyk został wezwany do przedstawienia informacji w
sprawie budowy dróg i autostrad w związku z Euro 2012. Jednak o autostradzie A2
Grabarczyk opowiadać zbytnio nie chciał. W przedstawionej informacji mówił o
wszystkim, tylko nie o tej interesującej obecnie wszystkich inwestycji.
Grabarczyk ogłosił, iż obecnie w budowie mamy 1425 km dróg – w tym 729 km
autostrad, 528 km dróg ekspresowych, 92 km obwodnic. Minister przyznał, że
istnieją pewne trudności i opóźnienia, które w części już zostały nadrobione. A
wynikać mają one m.in. z czterech fal powodziowych i próby kontynuacji programu
budowy dróg przygotowanej przez poprzedni rząd. Grabarczyk stwierdził, że
poprzednio rządzący zbyt optymistycznie oszacowali koszty całego
przedsięwzięcia. Tłumaczył, iż rząd Prawa i Sprawiedliwości określił koszty
realizacji programu na 140 miliardów złotych, a rząd PO – PSL wyliczył je na 100
miliardów złotych więcej.
Dopiero po napomnieniu przez posłów, w czasie przeznaczonym na odpowiedzi na
pytania parlamentarzystów, minister Grabarczyk odniósł się do poważnych
problemów z budową autostrady A2. Minister kłopoty te nazwał przejściowymi.
Przyznał jednak, iż jest to najistotniejsza inwestycja drogowa z punktu widzenia
przyszłorocznych mistrzostw Europy w piłce nożnej. – Z punktu widzenia Euro 2012
najważniejszy jest ten odcinek, z którym mamy przejściowy kłopot, czyli
autostrada A2 między Strykowem i Konotopą. Ale ta autostrada ma pecha – mówił
Grabarczyk, przypominając unieważniane przetargi na budowę.
Grabarczyk stwierdził jednak, że na Euro 2012 ten odcinek będzie przejezdny. –
My musimy tę drogę zbudować i nawet dzisiaj, gdy pojawiły się te przemijające
przeszkody, znajdziemy rozwiązanie. (…) My tę drogę uczynimy przejezdną –
deklarował, dodając, iż "autostrada A2 musi być przejezdna w czerwcu przyszłego
roku". Burzę wśród posłów wywołało rzucone przez ministra oskarżenie, że
niektórzy z parlamentarzystów cieszą się z perspektywy autostradowej
kompromitacji. – Dziś ja oczekiwałbym od wysokiej Izby, od wszystkich posłów,
żebyście trzymali kciuki, żeby nam się udało. Wy nie powinniście cieszyć się, że
będzie kompromitacja, bo my nie dopuścimy do tego – powiedział Grabarczyk.
Odnosząc się do zarzutów, że bezrefleksyjnie realizację inwestycji powierzono
najtańszej, chińskiej firmie, wyjaśniał, iż cała procedura była prześwietlana. –
To postępowanie było przedmiotem badania przez Krajową Izbę Odwoławczą, wyrok
został wydany i wyrok oddalił zarzuty skarżącego, to znaczy nie dopatrzył się w
toku postępowania żadnych uchybień – wyjaśnił.
Zarzut dumpingu także był rozpatrywany przez Krajową Izbę Odwoławczą – zaznaczył
minister. Słowa wyjaśnienia nie uspokoiły posłów opozycji. Były minister
transportu Jerzy Polaczek (PiS) ocenił, iż przedstawiona przez Grabarczyka
informacja niewiele wniosła. Zaznaczył, że minister nie poinformował np., w jaki
sposób zamierza działać, by prace na budowie odcinka autostrady A2 po wycofaniu
się chińskiego konsorcjum COVEC zostały wznowione. Premier Donald Tusk
zapowiedział w środę, iż niezależnie od efektów dalszych rozmów z Chińczykami,
które wczoraj były kontynuowane, prace na A2 ruszą pełną parą w lipcu.
Artur Kowalski
