Pełny obraz tylko z trzech skrzynek

Z mec. Piotrem Pszczółkowskim, pełnomocnikiem Jarosława Kaczyńskiego,
rozmawia Anna Ambroziak

Prokuratura zapewnia, że już wkrótce ma być gotowa ekspertyza wykonana na
postawie parametrów tzw. polskiej czarnej skrzynki. Jaką wagę będzie miał ten
materiał dowodowy?

– Przede wszystkim chciałbym podkreślić, że musi zostać wykonana ekspertyza na
podstawie parametrów odczytanych ze wszystkich trzech czarnych skrzynek Tu-154M,
a więc rejestratora szybkiego dostępu oraz rejestratora dźwięku i rejestratora
parametrów lotu. Tylko taka ekspertyza da pełny obraz tego, co naprawdę się z
tym samolotem działo. Będzie ekspertyza z jednej z trzech skrzynek – to
oczywiście coś już mówi. Natomiast żeby dokonać obiektywnej oceny, trzeba mieć
zrzut ze wszystkich trzech skrzynek. Jedna skrzynka daje "jakiś" obraz, trzy
skrzynki dają pełny obraz.

Polscy biegli i prokurator badają teraz w Moskwie oryginalny rejestrator
dźwięku Tu-154M.

– Ale pozostaje jeszcze warunek sprawdzenia wiarygodności tego odczytu.
Absolutnie niewystarczająca jest tu kwestia takich badań w warunkach rosyjskiego
śledztwa i przy rosyjskim nadzorze. Te skrzynki trzeba mieć w Polsce, by
stwierdzić, że nie doszło w nich do żadnej ingerencji. Dopiero wtedy te
skrzynki, z pełnymi zrzutami, z wykluczoną ingerencją w ich zapisy mogą być
podstawą do dokonania pewnych ustaleń procesowych. Co można zrobić z jedną
skrzynką? Na pewno trzeba ją badać. Ale wiemy, że były ich trzy, więc należy
bezsprzecznie dążyć do tego, aby wszystkie trzy zrzuty zostały nałożone na
siebie.

Wspomniał Pan o warunku wiarygodności – a przecież wszyscy pamiętamy, jak
minister Miller kilkakrotnie jeździł do Moskwy po kolejne kopie nagrań. Okazało
się, że brakuje kilkunastu sekund dotyczących kluczowych miejsc zapisu nagrania.

– Taśma ze skrzynek to taśma taka, jak taśma magnetofonowa. Zakładając czyjąś
złą wolę – bo nie można jej wykluczyć – mogło dojść do pocięcia oryginalnej
taśmy, a następnie zrobienia z niej pewnej kopii. Efekt? Mamy nową taśmę z
danymi, jakie nam pasują! To, że teraz ktoś pojedzie i zobaczy, że taśma nawet
nie jest przecięta… Nie jestem ekspertem w tych sprawach, ale mam pewną
wyobraźnię i wyobrażam sobie, że mogło być tak, iż ktoś wyjął oryginalną taśmę,
pociął ją, przegrał na inną – taką samą, a potem te taśmy zamienił. Dlatego
musimy mieć wszystkie trzy skrzynki z oryginalnymi zapisami! Eksperci muszą je
zbadać w Polsce, a nie tam, gdzie ktoś im patrzy na ręce! Oczywiście każda
czynność jest cenna, ale kropkę nad i postawimy wtedy, gdy wszystkie trzy
skrzynki przyjadą do Polski.

Skrzynki z Tu-154 zostały jednak komisyjnie zaplombowane i zamknięte w sejfie
w Moskwie. Generał Krzysztof Parulski ręczył za to, że są nietknięte…

– Nie chcę żadnych poręczeń, nie wątpię, że generał Parulski zamknął je w
sejfie. Interesuje mnie natomiast to, co się z nimi działo wcześniej, zanim pan
generał je zamknął! Kto te skrzynki zabrał z lotniska Siewiernyj i wywiózł je do
Moskwy? Nikt nie powinien mówić o tym, co wynika z parametrów skrzynek, jeśli
nie ma stuprocentowej pewności co do tego, że nie doszło do żadnych ingerencji.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj